Sport.pl

Tomasz Fornal: To tajemnica, trener zabronił nam mówić

- Poczułem stres, ale nie taki, że człowiek nie może się ruszyć - mówi Tomasz Fornal. W piątkowym meczu Polski z Australią (3:1) w pierwszej kolejce Ligi Narodów 22-letni przyjmujący po raz pierwszy w karierze zagrał w kadrze w meczu o punkty. Czy mistrz świata juniorów wierzy, że wkrótce stanie się mocnym punktem drużyny mistrzów świata seniorów? W sobotę o godzinie 17 mecz z USA. Relacja na żywo w Sport.pl.

Łukasz Jachimiak: Jesteś zadowolony ze swojego prawdziwego debiutu w reprezentacji Polski?

Tomasz Fornal: Faktycznie to mój pierwszy mecz o stawkę, bo kilka dni temu z Niemcami graliśmy tylko towarzysko. Myślę, że wyszło nieźle, ale mogło być troszkę lepiej w drugim secie. On nie poszedł po mojej myśli i w ogóle nam nie wyszedł, przegraliśmy go. Ale na spokojnie to muszę ocenić. Mam nadzieję, że jeszcze będę miał szansę pokazać lepszą siatkówkę.

Po pierwszym secie byłeś naszym najlepiej punktującym zawodnikiem - skończyłeś trzy ataki, miałeś dwa bloki i asa serwisowego. Tremy chyba nie było?

- Wiadomo, że niecodziennie się gra przed taką publiką jak w katowickim Spodku. Dobrze się poczułem. Jak się dobrze wchodzi w mecz, to taka otoczka pomaga.

A co Cię wybiło z rytmu w drugim secie? Bo w nim nie zdobyłeś już punktu i po nieudanych akcjach trener zdjął Cię z boiska.

- Wydaje mi się, że po dwóch-trzech błędach w ataku zabrakło mi koncentracji. Trudno, jeszcze jest przed nami masa meczów, więc spokojnie.

Schodząc z boiska miałeś nadzieję, że trener da Ci tylko chwilę oddechu, że pozwoli popatrzeć na grę z boku, wyciągnąć wnioski i wrócić na boisko?

- Nie wiem, ciężko mi powiedzieć. Jeżeli trener uznałby, że jestem potrzebny na boisku, to jak najbardziej byłbym gotowy i zrobiłbym to, co trener by kazał.

Byłeś zaskoczony, że w pierwszym tegorocznym meczu kadry o punkty wyszedłeś w podstawowym składzie?

- Trener mówił otwarcie, że wszyscy będziemy grali, że Ligę Narodów będziemy traktowali jak przygotowania do kwalifikacji olimpijskich. W sierpniu będzie dla nas najważniejsza impreza, trener nie ukrywał, że teraz będzie chciał sprawdzić głównie młodszych zawodników. W piątek w "szóstce" wyszedłem ja, w sobotę wyjdzie ktoś inny - to nic dziwnego. Trener Heynen już rok temu pokazał, jak rotuje składem.

Kiedy trener powiedział Ci, że zagrasz?

- W szatni, przed meczem.

W tamtym momencie poczułeś, że przychodzi stres?

- Nie. On się pojawił bardziej przed meczem z Niemcami, kiedy grałem pierwszy raz w kadrze. Teraz poczułem taki normalny stres, pozytywny, nie negatywny. Taki, jak się czuje przed każdym meczem. To nie było coś takiego, że człowiek nie może się ruszyć.

Z jakim nastawieniem przyjechałeś kilkanaście dni temu do Spały na zgrupowanie? Rok temu do drużyny przebili się Jakub Kochanowski i Bartosz Kwolek, z którymi zdobywałeś mistrzostwo świata juniorów, a Ty nie. Teraz postanowiłeś sobie, że to będzie Twój rok, że pojedziesz na mistrzostwa Europy, na kwalifikacje olimpijskie?

- Wiem, że jest nas ośmiu. Mówię o przyjmujących. Wszyscy są na wysokim poziomie, jest z kim konkurować. Na zgrupowanie przyjechałem, żeby zdobywać doświadczenie na międzynarodowych parkietach, trenować i grać z najlepszymi. A co z tego wyniknie, to się dopiero okaże.

Słyszałem o Tobie, że jesteś trochę za grzeczny. Może warto byłoby powiedzieć, że stawiasz sobie taki cel, żeby być nie w ósemce przyjmujących, tylko w czwórce, którą trener bierze na najważniejsze turnieje?

- Wiadomo, że każdy z chłopaków tego chce. Nikt nie powie, że nie chce być w wybranej "14", nikt nie przyjechał na zgrupowanie, żeby tylko potrenować z szeroką kadrą. Ja też chcę być w turniejowej "14" i dam z siebie wszystko. Zobaczymy co to da, jak będzie. Na razie myślę o tym, że za mną dopiero pierwszy mecz w Lidze Narodów, a mamy ich do rozegrania jeszcze 14. Będzie megadużo grania i megadużo wyjazdów i przy tej okazji będzie się klarowało, kto będzie w najlepszej "14" trenera.

Wiesz już czy w ramach Ligi Narodów będziesz latał po całym świecie, na wszystkie turnieje?

- Wiem, ale to jest tajemnica, trener zabronił nam mówić.

Więcej o: