Sport.pl

Siatkówka. Jacek Nawrocki: Nie czuję żadnych kompleksów

- Drużyna ciągle jest w procesie konstruowania, a o jej sile będziemy mogli mówić, kiedy przynajmniej kilka dziewczyn odnotuje 150-meczowy staż w reprezentacji Polski - mówi w rozmowie ze Sport.pl selekcjoner polskiej kadry siatkarek, Jacek Nawrocki.

W Siatkarskiej Lidze Narodów polska reprezentacja zajęła 8. miejsce na 16 uczestniczących zespołów. W rozmowie ze Sport.pl trener biało-czerwonych, Jacek Nawrocki, mówi o wychodzeniu z kryzysu kadry i o tym, ile pracy potrzeba, by jego podopieczne jeszcze bardziej do światowej czołówki.

 ***

Jakiś czas temu rozmawiałam z Wojciechem Drzyzgą na temat tego, że polska męska siatkówka znów zaczęła cieszyć. Teraz to samo można powiedzieć o żeńskiej. Czuje to pan?

Jacek Nawrocki: - Bardzo się z tego cieszę, bo naprawdę można to odczuć. Choć przez pierwsze tygodnie Siatkarskiej Ligi Narodów graliśmy na wyjazdach i dopiero później spotkaliśmy się z naszą publicznością, to jej doping nas niósł. Kibice byli twórcami widowiska w Bydgoszczy i Wałbrzychu, co mnie niezmiernie radowało.

Opłacało się czekać lata na sukces? Czuje pan, że to udowodnił?

- Do tego, co robię, mam bardzo dużą pokorę. Wiedziałem, że polska żeńska siatkówka nie miała innego wyjścia. Zawsze będę powtarzał, że musieliśmy sięgnąć po młodość i teraz potrzeba cierpliwości, by to wydało swoje owoce. Do tego wszystkiego trzeba było podejść na spokojnie i dać dziewczynom szansę na to, by mogły się ogrywać na jak najwyższym poziomie. Poza sporadycznymi pojedynkami, SLN była dla nas jedną z pierwszych szans na to, by nasze siatkarki mogły mierzyć się z najlepszymi i cieszę się, że pokazały, że warto na nie stawiać.

Nie popadam w hurraoptymizm i nie chcę nikomu mówić „a nie mówiłem”, ponieważ jest to niepotrzebne. Drużyna ciągle jest w procesie konstruowania, a o jej sile będziemy mogli mówić, kiedy przynajmniej kilka dziewczyn odnotuje 150-meczowy staż w reprezentacji Polski. Tak budują się najlepsi i liczę na to, że i w ten sposób stworzymy nasz zespół.

Dostrzegł pan jakiś szczególny moment przełomu, po którym wiedział pan, że wszystko w kadrze już się ułoży?

- Wydaje mi się, że przełom nastąpił w zeszłym roku. Po lidze dziewczyny przyjechały na zgrupowanie w różnej kondycji fizycznej i miałem wrażenie, że nie były gotowe do tak ważnych zawodów, jak kwalifikacje do mistrzostw świata. Podczas samych zmagań zdarzyło się kilka złych rzeczy, jednak później odbudowały nas trudne pojedynki podczas turnieju Montreux czy spotkania z Brazylią. To był ten moment. W finale World Grand Prix drugiej dywizji w meczu z Koreą zawodniczki pokazały, że potrafią prezentować o wiele lepszą siatkówkę.

Trudno było przekonać dziewczyny, że są w stanie wygrywać z najlepszymi na świecie?

- Pewność siebie budowaliśmy wspólnie. Była to codzienna praca - od pierwszego treningu sporo czasu przeznaczaliśmy na „mental”. Dziewczyny są otwarte na taki tryb pracy, są świadome własnej wartości. Nie mam tu na myśli zarozumiałości, ale fakt, że mają w sobie tę żyłkę sportowca, u którego pewność siebie jest obecna, ale trzeba ją „podgrzewać”.

Więcej problemów niż ze stroną psychologiczną miałem z podstawami techniczno-taktycznymi. Zaproponowałem zupełnie inne ustawienie w bloku i piłki na skrzydło, na co siatkarki zareagowały lekkim oporem. Otworzyły się na te rozwiązania dopiero w Stanach Zjednoczonych, kiedy ujrzały, że innego wyjścia nie ma.

U mężczyzn po Ferdinando De Giorgim PZPS miał szukać cudu u polskiego trenera. Wyszło jak wyszło. Dziewczynom trudno było uwierzyć, że rodzimy specjalista będzie w stanie wyprowadzić je z kryzysu?

- Nie mogę wypowiadać się za dziewczyny. Powiem jedynie, że ja nie czuję żadnych kompleksów względem innych trenerów. Proszę nie zrozumieć tego jako przechwalanie się, ale mam dostęp do wszystkiego i mogę śledzić na bieżąco trendy w siatkówce. Mimo wszystko to prawda, że nie tylko jako trenerzy, ale również jako Polacy jesteśmy narażeni na kompleksy socjologiczne, które podobno jeszcze przez 50 lat będą nam towarzyszyć.

Ja osobiście nie mam takiego problemu i naturalną rzeczą dla mnie jest wymienianie się doświadczeniami i poglądami z innymi szkoleniowcami choćby z Brazylii. Dziewczyny zapewne inaczej reagują, kiedy ktoś mówi do nich w innym języku, ale to przy głębszej analizie treści nie ma  większego znaczenia.

Mówiło się o tym, że ten sezon jest dla polskiej żeńskiej kadry sezonem „ogórkowym”. Co pozytywnego taki okres może przynieść w kontekście budowy zespołu?

- Przede wszystkim sto procent czasu można poświęcić wyłącznie na budowę kadry. Cały czas powtarzam, że musimy pukać do najważniejszych zawodów – mistrzostw Europy i świata – a nas tam zauważą. Do dziś żałuję, że nie dostaliśmy się do baraży, bo wiem, że na ich etapie bylibyśmy już zupełnie innym zespołem. Być może nie udałoby się nam przez nie przebrnąć, bo spotkalibyśmy się tam z mocnymi drużynami, jak Holandia, ale naszą szansą byłyby kolejne mecze z czołówką, podczas których może udałoby się zwyciężyć kilka z nich.

Czasami zdarza się tak, że historia nawet najlepszych zespołów układa się w sinusoidę i zwycięstw brakuje. Trzeba jednak ten moment przeczekać, by zbudować zespół, który będzie z sukcesami reprezentować kraj.

Wynik z Siatkarskiej Ligi Narodów to światełko w tunelu, czy wyraźne światło, że jest po kryzysie?

- Jest to wyraźne światło. Zagraniczne ligi interesują się polskimi zawodniczkami. Indywidualnie widać progres i potencjał u kilku naszych siatkarek. Co do samego zespołu, to wciąż czeka nas bardzo duża praca, by była to mocna reprezentacja, która nie wygrywa „od święta”, a stale. Nie popadam więc w hurraoptymizm.

Więcej o:
Komentarze (5)
Siatkówka. Jacek Nawrocki: Nie czuję żadnych kompleksów
Zaloguj się
  • total_immersion

    Oceniono 1 raz 1

    Akurat siatk9wka to jest jedna z nielicznych rzeczy w Polsce ktora dziala na bardzo dobrym swiatowym poziomie.
    Dobrze dziala szkolenie mlodzierzy , praktycznie w 2-3 lata zmienil sie sklad meskiej druzyny narodowej bez spadku poziomu.
    Cos takiego w pilce noznej jest nie do pomyslenia.
    Po odejsciu Lewego Piszczka Blaszczykowskuego trzeba bedzie czekac wiele lat na powrot do poziomu sprzed roku .
    Rownierz siatkowka klubowa jest na 2 - 3 na swiecie .
    Mecze sa ciekawe a nawet pasjonujace w porownaniu do kopaczy to odleglosc mierzona w latach swietlnych.

  • justas32

    Oceniono 3 razy 1

    Naiwny Polak myśli że jak wybierze "dobrego trenera" (mimo że nie ma na to pieniędzy) i dobrych zawodników - to drużyna będzie dobrze grała i wygrywała. Jesteśmy tacy prymitywni cywilizacyjnie że my naprawdę nic nie rozumiemy jak działają efektywne organizacje ...

  • jarek.jam

    Oceniono 1 raz 1

    cierpliwosc jest konieczna
    pytanie do p. trenera kiedy wystawiajaca 50 pilek do atakujacej zostanie rozgrywajaca ?

  • Sławomir Nowicki

    0

    "[...]W rozmowie ze Sport.pl trener biało-czerwonych, Jacek Nawrocki, mówi o wychodzeniu z kryzysu kadry i o tym, ile pracy potrzeba, by jego podopieczne JESZCZE BARDZIEJ DO ŚWIATOWEJ CZOŁÓWKI [...]" No to w tym samym stylu: nic tak czytelnika bardziej [...] niż niechlujstwo piszącego ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX