Sport.pl

Siatkówka. AZS Częstochowa z PlusLigą żegna się aferą. Bosek: To chyba była jakaś zaplanowana akcja. Klub wszyscy chcą dobić

W barażach o PlusLigę AZS Częstochowa przegrał z Aluron Virtu Warta Zawiercie. Sportowo zespół spod Jasnej Góry okazał się sporo gorszy od rywala, ale mimo tego nie zamierza w spokojnej atmosferze pożegnać się z siatkarską ekstraklasą. - Nasi klub hejtują ludzie, którzy z niego wyrośli i którzy nigdy nie chcieli pomóc, a jedyne co teraz robią, to dodatkowo nam dokładają - mówi Sport.pl manager klubu, Ryszard Bosek.

- Żyję 67 lat na świecie, a jeszcze czegoś takiego nie widziałem – przyznaje Sport.pl mistrz świata z 1974 roku i manager częstochowskiej drużyny, Ryszard Bosek. - Kompletnie nie wiem, co się w tej chwili dzieje. Odnoszę wrażenie, że to wszystko, to jakaś zaplanowana akcja – mówi o tym, co dzieje się w tej chwili w sprawie klubu spod Jasnej Góry.

A dzieje się dużo. W minionych rozgrywkach drużyna Michała Bąkiewicza wygrała jedynie 4 spotkania i zdobyła 27 setów. Po spotkaniach z Łuczniczką Bydgoszcz o możliwość uniknięcia gry w barażach o PlusLigę, AZS Częstochowa stanął przed koniecznością walki o przetrwanie z Aluronem Virtu Warta Zawiercie. Jak się okazało, działacze i siatkarze byli tym faktem zaskoczeni. Władze klubu oznajmiły, że poinformowanie ich o terminach rozgrywania baraży nastąpiło za późno i zespół nie mógł się do nich należycie przygotować. Problem tkwi w tym, że na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu 2016/2017 akcjonariusze PlusLigi zostali poinformowani o systemie rozgrywek i go zaakceptowali.

Baraże AZS Częstochowa przegrała (w dwóch meczach zawiercianie całkowicie zdominowali spotkania) i jak podały polskie media, po każdej porażce wysyłała do władz ligi listy protestacyjne. Jako przyczynę złamania regulaminu wskazywała zbyt małą liczbę miejsc w hali rywala oraz termin zgłoszenia przedstawiciela I ligi do PlusLigi (Aluron miał to zrobić do 31 grudnia 2016 roku, czego nie uczynił).

Kto niewinny niech pierwszy rzuci kamieniem

Problem tkwi w tym, że AZS Częstochowa od lat boryka się z kłopotami nie tylko sportowymi, ale również wizerunkowymi. Pusta hala, zatargi władz klubu z kibicami, słabe wyniki sportowe i jego niestabilność finansowa spowodowały, że już dawno zapomniano o sukcesach, które klub odnosił jako wielokrotny mistrz Polski. Regulamin rozgrywek na tę okoliczność przewiduje punkt, przez który podobny zespół może zostać usunięty z ligi, jeśli tylko „prezentuje poziom sportowy, obniżający atrakcyjność rozgrywek, za który uznaje się wygranie przez drużynę mniej niż 5 meczów (w fazie zasadniczej danego sezonu rozgrywkowego), przy jednoczesnym przegraniu większości meczów w stosunku 3:0 lub 3:1, a także zajęcie ostatniego miejsca w tabeli rozgrywek Ligi na koniec sezonu”. Problemem AZS-u była również niska frekwencja, która regulaminowo powinna wynosić co najmniej 1500 widzów na każdym meczu. Takich tłumów od kilku sezonów w Częstochowie jednak nie widziano. Nic więc dziwnego, że dla większości ekspertów i obserwujących całą sprawę kibiców zarzuty AZS-u w stronę drużyny z Zawiercia były co najmniej nie na miejscu.

- Dzieją się rzeczy, których ja jako dorosły człowiek w ogóle nie rozumiem – kontynuuje Bosek. - Nasi klub hejtują ludzie, którzy z niego wyrośli i którzy nigdy nie chcieli pomóc, a jedyne co teraz robią, to dodatkowo nam dokładają. Kiedy byłem we Włoszech i dany klub miał jakiekolwiek problemy, to wszyscy robili co w ich mocy, żeby mu pomóc. A AZS Częstochowę chcą dobić – żali się były mistrz olimpijski z Montrealu.

Jeśli władze ligi odrzucą protesty klubu, to możliwe, że uda się on do sądu. Sam jego manager nie wyklucza swojej rezygnacji. - Najgorzej w stosunku do klubu w tej chwili zachowują się ludzie, którzy w nim dorastali i się w nim wypromowali. Jak ochłonę, to może powiem więcej o całej sytuacji z mojej perspektywy – kończy Ryszard Bosek.

Michał Kwiatkowski w 'Wilkowicz Sam na Sam': Jeśli ktoś oszukuje przez tak długi czas jak Lance Armstrong, to dobrze, że został wyklęty ze sportu

Więcej o:
Komentarze (4)
Siatkówka. AZS Częstochowa z PlusLigą żegna się aferą. Bosek: To chyba była jakaś zaplanowana akcja. Klub wszyscy chcą dobić
Zaloguj się
  • cwaniakzpksu

    0

    Największe problemy AZS-u są 3:
    - Bosek
    - Pakosz
    - Lisowski

  • az555

    0

    chyba sie nie modlili.Albo do niewłasciwej Matki Boskiej

  • Maciej Kurek

    0

    Jak w Cz-wie na Yawal nie przychodzi nawet 1500 chlopa, przeciez to duze miasto, pilka czy inne druzyny nie sa w pierwszych ligach, niech mi to ktos wytlumaczy? (sorry za ten Yawal, ale ja pamietam te druzyne sprzed ery ZAKSY/Skry/Resovi

  • ogorinho0913

    0

    Antoni wytłumaczy gdzie stały brzozy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX