Sport.pl

Szokujące kulisy polskiej kadry siatkarek. Trener obraża, bagatelizuje stan zdrowia. "Zna się na siatkówce, ale czy na ludziach?" [KOMENTARZ]

Nie rozmawia z zawodniczkami, nawet gdy o to proszą. Obraża je, bagatelizuje stan ich zdrowia, odbiera im pewność siebie i nie potrafi psychologicznie prowadzić zespołu - taki jest Jacek Nawrocki według 13 reprezentantek Polski w siatkówce. Zawodniczki wydały oświadczenie, w którym napisały, dlaczego ich zdaniem trener powinien zostać zwolniony. Ujawniły też to, o czym plotkowano - że jeden z asystentów szkoleniowca ma romans z jedną z siatkarek. Odnieśmy się punkt po punkcie do dziewięciu zarzutów postawionych trenerowi.

Pierwszy od lat awans do Final Six Ligi Narodów, pierwsze od dekady wejście do półfinału turnieju mistrzowskiego - sezon 2019 sportowo był dla kadry udany. Ale zaraz po mistrzostwach Europy w Turcji Joanna Wołosz poszła do prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacka Kasprzyka i powiedziała, że większość drużyny chce zwolnienia trenera.

Jak zareagował prezes - już wiemy.  Dzień po tym jak zarząd związku jednogłośnie postanowił przedłużyć współpracę z Nawrockim do końca MŚ w 2022 roku zawodniczki kadry wydały oświadczenie. Dostaliśmy je od kapitan Agnieszki Kąkolewskiej. Ona już w rozmowie ze Sport.pl zwracała uwagę na to, że jej zdaniem źle w całej sprawie zostały potraktowane siatkarki. W oświadczeniu czytamy m.in.:

  • Po zakończeniu rozgrywek reprezentacyjnych drużyna z wyłączeniem Magdaleny Stysiak i Marii Stenzel wytypowała przedstawicieli drużyny tj. Malwinę Smarzek-Godek i Joannę Wołosz do rozmów z przedstawicielami Polskiego Związku Piłki Siatkowej.
  • W dniu 9.września 2019r. powołane przedstawicielki, spotkały się z Prezesem Kasprzykiem i przedstawiły problemy zaistniałe w kadrze z prośbą o reakcje, informując tym samym, że zespół nie widzi dalszej możliwości współpracy z trenerem Nawrockim. Delegacja nie została uznana przez Prezesa Kasprzyka za wiarygodną, co skłoniło nas do wystosowania pisma, potwierdzającego zgodność reszty drużyny z przedstawicielkami.

Pod tym pismem podpisały się: Martyna Grajber, Klaudia Alagierska, Agnieszka Kąkolewska, Martyna Łukasik, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Paulina Maj-Erwardt, Joanna Wołosz, Aleksandra Wójcik, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek-Godek, Katarzyna Zaroślińska-Król i Marlena Kowalewska.

Żadna z zawodniczek nie chciała przedstawiać w mediach zarzutów wobec trenera Nawrockiego. Ale po naszym wywiadzie z prezesem Kasprzykiem kadra zmieniła zdanie. - W myśl dobra reprezentacji, drużyna usiłowała rozwiązać problem bez angażowania mediów i osób postronnych, w tym agentów. Mnożące się artykuły związane z tą sprawą, a przede wszystkim sam wywiad Prezesa Kasprzyka ujawniający szczegóły podjętych wcześniej rozmów, wywarły na zespole ogromne oburzenie. W obliczu wszystkich zarzutów, często nieprawdziwych, drużyna czuje się skrzywdzona oraz oszukana. Upublicznianie wewnętrznych problemów reprezentacji na łamach prasy w opinii zawodniczek jest niedopuszczalne oraz może rzutować negatywnie na zbliżające się kwalifikacje - czytamy w oświadczeniu. W dalszej części znajdujemy dziewięć zarzutów wobec trenera, o których Wołosz i Smarzek miały informować prezesa PZPS-u.

Odnieśmy się do każdego punktu po kolei:

1. "Zespół w trakcie zgrupowań, jak i poprzednich sezonów kadrowych, próbował rozmawiać z Trenerem Nawrockim na temat bieżących problemów, jednak każda rozmowa spotykała się z negatywnym odbiorem i bagatelizowaniem. Większość zawodniczek w ciągu 5-miesięcznego sezonu kadrowego nie doczekała się nawet jednej rozmowy indywidualnej."

Trudno ocenić jak było, kiedy obserwowało się tylko mecze, a nie treningi i czas spędzany przez drużynę w różnych ośrodkach, na zgrupowaniach. Trener Nawrocki mógłby odpowiedzieć, dlaczego nie chciał rozmawiać z zawodniczkami indywidualnie, czy nie uznaje takich rozmów za potrzebne. Ale trener nie odpowiada na telefony, nie wydał też żadnego oświadczenia.

2. "Kontakt pomiędzy sezonami kadrowymi zupełnie nie istnieje. Trener ani sztab szkoleniowy nie miał żadnego osobistego, ani nawet telefonicznego kontaktu z zawodniczkami oraz klubami. O wszystkim, łącznie z powołaniami, zespół dowiadywał się z mediów lub kilka dni przed rozpoczęciem zgrupowania. Dodatkowym problemem był kompletny brak obecności Trenera Nawrockiego podczas meczów ligowych (krajowych oraz zagranicznych), co powodowało brak totalny dialogu. Po wysłaniu przez nas listu do PZPS Trener nagle zaczął pojawiać się na meczach w Polsce."

Obserwatorzy rozgrywek ligowych twierdzą, że trener Nawrocki ligowe mecze ogląda z trybun. Obrońcy szkoleniowca przekonują, że do zagranicznych klubów jeździć nie musi, bo mecze może zobaczyć w domu. Jednak trudno udawać, że wyjazdy Nawrockiego (choć raz na jakiś czas) nie miałyby dobrego wpływu na relacje, a być może też na poszerzanie wiedzy trenera.

3. "Bagatelizowanie stanu zdrowia zawodniczek oraz okazywanie niezadowolenia w przypadku kontuzji. Często przekładanie wyniku ponad zdrowie zawodniczek."

Trudno być arbirtrem w tej sprawie, skoro wcześniej zawodniczki nie mówiły, że trener każe im grać mimo urazów. Klaudia Alagierska w trakcie ME występowała z "uprzężą" na kolanie, ale pytana czy wszystko jest z nią w porządku zapewniała, że ma to założone "bardziej dla głowy niż dla kolana". Ewentualnie można się pochylić nad rozmową Malwiny Smarzek-Godek z Weszlo.com, w której atakująca opisuje swoje poważne kłopoty zdrowotne, mimo których grała w Lidze Narodów. - Nagle poczułam, że drętwieje mi szyja, połowa twarzy, że mam problem z oddychaniem. Zadzwoniłam na pogotowie. Zbadali mnie tam, powiedzieli, że wszystko ok, że nic się nie dzieje. Gdy mi to mówili, miałam taką telepawkę, że mi się ręce trzęsły. Puścili mnie do domu. Dziwnie się czułam, ale niby mi przeszło. No dobra. Pojechaliśmy po tygodniu do Szczyrku na zgrupowanie. Ten sam nawrót na siłowni, jakieś kłucia w klatce piersiowej, trzęsawka rąk, jakby gula w gardle. Znowu pogotowie, przebadali mnie, ale to normalne przyjęcie w szpitalu, więc pomyślałam, że nie mogą nic wykryć. Ja się nakręcałam, przekonana, że coś złego się wydarzy. Gdy kładłam się spać, czułam się jakby ktoś mi leżał na klatce piersiowej, tak ciężko mi się oddychało. Miałam też kołatania serca" - opowiadała Smarzek.

I dalej:

"Trenerowi w Holandii przed meczem powiedziałam, że nie dam rady zagrać, że codziennie czuję się źle, albo mi serce kołacze, albo mnie dusi. Trener na to:

– No dobrze, ale to na pewno jest na tle nerwowym, nie takie przygody miałem z zawodnikami.

Myślę: k...a, jakie nerwowe tło? Jak to jest nerwowe, jak mi tak jest? Ale wyszłam na mecz, zrobiłam wtedy czterdzieści dwa punkty w czterech setach. Rekord punktowy reprezentacji Polski. Trener po meczu:

– I ty się źle czujesz? Proszę cię. Tak grają ludzie, którzy się źle czują?"

4. "Obniżanie poczucia wartości zespołu, pewności siebie oraz indywidualnie zawodniczek. Zaniżanie aspiracji i potencjału drużyny. Brak psychologicznego i mentalnego prowadzenia zespołu."

Trudno się nie zgodzić, skoro zawodniczki mówią, że chcą medalu mistrzostw Europy, a trener, że będzie trudno wyjść z naprawdę łatwej grupy. Skoro one opowiadają, że nie boją się mistrzyń świata Serbek, a on, że szanse mielibyśmy tylko wtedy, gdyby na mecz nie przyjechała liderka rywalek Tijana Bosković. Część takich rzeczy Nawrocki mówił żartując, część w nerwach - o to, że za dużo oczekujemy, a drużyna jest ciągle w fazie budowy. Generalnie na każdym kroku podkreślał, że musimy znać swoje miejsce w szeregu, że inni są lepsi. Tak, za trwającej pięć lat kadencji Nawrockiego kadra zrobiła postęp. Ale rosnąć u kogoś, kto ma ograniczoną wiarę w ten wzrost - to musi być trudne.

Jakim mentalnym liderem jest trener zobaczyłem wyraźniej niż chciałbym zobaczyć po przegranym 2:3 meczu z Belgią w pierwszej fazie ME. Oto fragment mojej rozmowy z Jackiem Nawrockim po tamtym spotkaniu:

- Dziewczyny wyglądają na przybite, Malwina Smarzek-Godek powiedziała nam wprost, że jest mocno wkurzona. Co może Pan zrobić, żeby podnieść je w jeden dzień? Będą gotowe na trudny mecz z Włoszkami?

- Jeżeli zrozumiemy jaki jest sport, jeżeli uznamy, że na porażce z Belgią świat się nie skończył, to wtedy będziemy mogli się podnieść. A jeżeli będziemy się dalej dołować, to trudno będzie o dobre nastawienie.

Po następnym meczu, wygranym 3:2 z Italią, Nawrocki mówił tak:

"Po Belgii mówiliśmy sobie dużo o byciu zespołem. Ale tak naprawdę dziewczyny dostały ode mnie wolną rękę jeśli chodzi o złapanie flow. I zrobiły to najlepiej jak potrafiły. Zrobiły to po prostu same. I jestem im za to bardzo wdzięczny".

5. "Brak szczerości oraz nagminnie powtarzające się złe wypowiedzi na temat swoich zawodniczek, często również w rozmowach z innymi siatkarkami."

Niestety, takie wypowiedzi trenerowi się zdarzają. Że ktoś nie jest jak ktoś inny z drużyny rywalek, że my nie mamy takich albo innych zawodniczek. Pewnie, że trzeba szczerze i trzeźwo oceniać sytuację. Ale jednocześnie trzeba umieć być dyplomatą i psychologiem, kiedy się pracuje z zespołem. Trzeba umieć dowartościować zawodniczki, a nie je dołować.

6. "Błędy w prowadzeniu meczów, brak konstruktywnych wskazówek, napady furii, które źle wpływały na zespół oraz obraźliwe wypowiedzi świadczące o braku szacunku."

- Konwenansów chyba nie przekroczyłem? - pytał Nawrocki po meczu z Włoszkami o brązowy medal ME. W pewnym momencie trener krzyczał do swoich zawodniczek, że stoją na boisku jak do dojenia.

Może i konwenansów wtedy nie przekroczył, ale pokazał, nie po raz pierwszy, że zdarza mu się nie panować nad nerwami. Pewnie, że to powszechna cecha trenerów (zresztą nie tylko trenerów), jasne, że bura od trenera potrafi dobrze wpłynąć na zawodnika. Ale przez wiele lat pracy z kobietami trener powinien dobrze wyczuwać co kiedy może, a chyba nie wyczuwa. Jednak gorsza jest pierwsza część zarzutu. Sam stawiałem Nawrockiemu podobne. Choć oczywiście z błędów w prowadzeniu meczu rozliczać trenera może tylko jego pracodawca.

7. "Akceptowanie przez Trenera Nawrockiego nieprofesjonalnego zachowania jednego z członków sztabu (zażyłe, bliskie relacje z jedną z zawodniczek). Dopuszczanie do niemoralnego zachowania, przy jednoczesnym braku reakcji ze strony Trenera na zgłaszanie problemu przez zawodniczki."

Mówili o tym wszyscy, ale nikt oficjalnie. Bo trudno wyjść z takim "newsem". Niestety, sprawy damsko-męskie nigdy nie wpływają dobrze na atmosferę pracy. A jeśli ktoś powinien to uciąć, to tym kimś jest tylko szef całej ekipy, czyli Nawrocki.

8. "Brak profesjonalnego sztabu szkoleniowego i prowadzenie zajęć przez Trenerów niekompetentnych do szkolenia zawodniczek Reprezentacji."

Sztab jest spory, trudno odnieść wrażenie, by brakowało w nim specjalistów z różnych dziedzin. Jeszcze trudniej stwierdzić czy rzeczywiście zajęcia prowadzili nie ci ludzie, którzy powinni, jeśli się na tych zajęciach nie bywało.

9. "Oczernianie członka sztabu przez Trenera Nawrockiego oraz resztę sztabu szkoleniowego w obecności zawodniczek, tym samym wprowadzanie niekomfortowej atmosfery pracy."

Znów kwestia relacji, znów niemożliwa do oceniania przez osoby, które nie są wewnątrz ekipy. Ale do oceny przez PZPS chyba konieczna, skoro zawodniczki o to prosiły?

Generalnie można zrozumieć, że PZPS jest zadowolony z pracy Nawrockiego, że mu ufa. Trener osiągał sukcesy z mężczyznami, a z kobietami zaczął uzyskiwać wyniki dające nadzieję na sukcesy. Ale wyrażając poparcie dla Nawrockiego federacja powinna zauważyć, że szkoleniowiec nie wszystko robi idealnie i że pewne sprawy trzeba zmienić.

Więcej o:
Komentarze (97)
Szokujące kulisy polskiej kadry siatkarek. Trener obraża, bagatelizuje stan zdrowia. "Zna się na siatkówce, ale czy na ludziach?" [KOMENTARZ]
Zaloguj się
  • mirek-dub

    Oceniono 13 razy 9

    Trenera oceniac nie bede - powiem tylko, ze bylem mocno zdziwiony kiedy przejal zenska kadre. Wiem natomiast na pewno, ze wspolpraca z kobietami jest trudna. Wspolpraca z kilkunastoma kobietami trudna jest ekstremalnie. W zyciu bym sie jej nie podjal za zadne wynagrodzenie. Czemu tedy Nawrocki sie podjal? Wiedzy nie stalo czy braklo ofert w meskiej siatkowce?
    Bez nerwow, tak tylko sobie skrobie co mi szare podpowiedza...

  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 30 razy 8

    Wszystko wygląda na to, że Nawrocki zaczął traktować Stysiak jako jedną z liderek kadry i dziunie się oburzyły, więc zaczęły szukać dziury w całym, a ów list jest listą owych wyszukanych duperel.

  • rekin2008

    Oceniono 23 razy 7

    Tchórzliwy autor tego gniota głównie uważał pisząc, żeby się nikomu nie narazić, bo wyjazdy przepadną....
    I wyszedł dłuższy gniot

  • yorris

    Oceniono 19 razy 5

    1. Jest fatalnie. Są jakieś wyniki, ale nie ma... atmosfery. A przecież wiadomo, że na kadrę jeździ się dla atmosfery. Wniosek: zwolnić trenera.
    2. Jest fatalnie. Trener nie jest na każde zawołanie zawodniczki, nie chce wysłuchiwać jej narzekań i otrzymywać od niej instrukcji, jak ma prowadzić zespół. Nawrocki nie jest w stanie zrozumieć, że tak naprawdę prowadzi Klub Dyskusyjny, a reprezentację Polski jedynie przy okazji... Wniosek: zwolnić trenera.
    3. Jest fatalnie. Trener nie chce robić z siebie błazna, zapowiadając skoszenie złotych medali wszędzie gdzie się da i deklarując, że ma zawodniczki o trzy klasy przerastające rywalki (werbalnie, bo na parkiecie to już - delikatnie mówiąc - niekoniecznie, niezupełnie, nie do końca...). Wniosek: zwolnić trenera.
    4. Jest fatalnie. Trener nie poświęca wystarczająco dużo atencji klubowym występom każdej z pań siatkarek indywidualnie ( i - jak już wiadomo - nie dyskutuje z nią po każdym meczu), w związku z czym powołuje niewłaściwe zawodniczki. One same czują, że nie powinny się w tej kadrze znaleźć, bo ich powołania wynikają z braku orientacji szkoleniowca. Wniosek: zwolnić trenera.
    4a. Jest fatalnie. Trener najwyraźniej coś tam obejrzał, bo powołał młode, które bezczelnie zajęły miejsce tym powołanym bez orientacji. Skandal! Wniosek: zwolnić trenera.
    5. Jest fatalnie. Bo nie dość, że nie udało się ustawić do pionu krnąbrnego trenera, to jeszcze tak samo krnąbrny okazał się Prezes. Prezes-niewdzięcznik, który oprócz polecenia zwolnienia trenera dostał od zawodniczki na tacy instrukcję zatrudnienia konkretnego, dobrze znanego pani siatkarce, szkoleniowca (bo nasze panie siatkarki mają najwyraźniej niczym nieograniczony zakres kompetencji) i... nie skorzystał! Wniosek: zwolnić trenera i Prezesa.
    6. Jest dobrze. Pozycja w szatni pozwala jeszcze zmontować bunt przeciw trenerowi. Część koleżanek się przekona, część nie zechce podzielić szatnianego losu tych nowych przybłęd, zabierających miejsce starszyźnie i kilkanaście podpisików się uzbiera. Może to nie za dużo, jak na CAŁĄ kadrę, ale węszący aferę i zaprzyjaźnieni z niektórymi paniami pismacy coś tam obetną, skrócą (np. do czternastu zawodniczek w reprezentacji) i już będzie wyglądało lepiej. Wniosek: tradycja podjazdowych wojenek i fochów w żeńskiej reprezentacji siatkówki ma się wciąż dobrze.

  • edza4

    Oceniono 11 razy 5

    Wygląda na to że już mamy następcę Brzęczka.Oglądając mecze dziewczyn pod egidą Nawrockiego ma się wrażenie że w przerwach ,które bierze podczas meczu mówi dziewczynom nie to co trzeba powiedzieć skoro wracają na parkiet i popełniają te same błędy.Te pierwsze mecze w lidze narodów były super ,natomiast czym grały dłużej z sobą to zaczęło to wyglądać coraz koszmarniej.Przykład: co z tego że Smarzek przez cały set grała jak z nut by pod koniec seta zrobiła kilka kiwek,które dały przeciwniczkom solidną kontrę a w rezultacie przegrany set. Takich sytuacji było sporo i jakoś Nawrockiemu nie przyszło do głowy aby takie sytuacje wyeliminować,bo nic gorszego jak przeciwnikowi darować punkty nie próbując samemu je zdobyć.Nawrocki to miernota i nie ma się czym zachwycać

  • felicjan.dulski

    Oceniono 13 razy 5

    W zasadzie to mogłyby obyć się bez trenera.
    Autotrening demokratyczny.
    Można by to nawet opatentować.

  • tomek-ma-domek

    Oceniono 23 razy 5

    Jeżeli zdecydowana większość kadrowiczek jest z trenera niezadowolona, to chyba jednak Związek powinien się temu przyjrzeć, a nie bezkrytycznie ogłosić przedłużenie umowy? Chyba, że zadziałała męska solidarność w opozycji do jakichś tam fanaberii, które zgłaszają głupie kobitki.

  • toni42

    Oceniono 10 razy 4

    Ten konflikt wygra trener i q..a prezesik. Przegra polska kobieca siatkówka, bo juniorki nic nie wagraja i brak wyników spowoduje odejscie sponsorów i bedzie znowu zapasc na LATA !!

  • janocz

    Oceniono 24 razy 4

    Prowadzić (nieprzewidywalną) drużynę kobiet, to trzeba mieć końskie zdrowie i żelazne nerwy. Niektóre damy noszą głowy w chmurach, a w meczu finałowym z Włoszkami faktycznie były jak "dojne". Nawrocki powinien "dać im szanse" i odejść. Niech się "realizują" - wiedzą jak. Szkoda tylko bo materiał na sukcesy jest.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX