Sport.pl

Polacy bili, Czesi patrzyli. Rywale się poddają, a Heynen pewnie się wkurzy [TRZY RZECZY PO TRZECH SETACH]

Przykro jest być kibicem drużyny, która uczy się siatkówki od naszych mistrzów
świata. W poniedziałek w Rotterdamie bardzo bolesną lekcję od Polaków odebrali
Czesi. Zespół prowadzony przez Vitala Heynena rozbił rywala 3:0 (25:18, 25:12,
25:15), grając tak, jak ten rywal pewnie nigdy nie będzie potrafił. We wtorek o
godzinie 17 Polska zmierzy się z Czarnogóą. Relacja na żywo na Sport.pl.

1. Popatrzyli kibice, popatrzyli Czesi

Fabian Drzyzga, Maciej Muzaj, Piotr Nowakowski, Mateusz Bieniek, Wilfredo Leon, Michał Kubiak oraz Paweł Zatorski - na mecz z Czechami Vital Heynen wystawił taki sam skład, jaki wybrał dzień wcześniej na spotkanie z Holendrami. Polscy kibice licznie zgromadzeni w hali w Rotterdamie ponownie zobaczyli teoretycznie najmocniejszy zestaw drużyny mistrzów świata. Czesi też mogli sobie popatrzeć. Bo zrobić przeciw naszej drużynie nie potrafili praktycznie nic. W pierwszym secie zbliżyli się do nas na 14:17 po ataku wprowadzonego chwilę wcześniej Jana Hadravy. W odpowiedzi dostali serię zbić Wilfredo Leona, po których musieli sprawdzać, czy parkiet po ich stronie nie jest dziurawy. Zobaczyli też finezję, o jakiej nawet nie marzą.

Tę kontrę skończył Nowakowski. Praktycznie bez bloku, bo Czesi nie zdążyli zareagować. A nie zdążyli zareagować, bo nie zdążyli pomyśleć, że tak można zagrać.

W drugiej partii do nie pomyślenia był przez moment wynik. Przy stanie 4:7 Heynen krzyczał na swoich graczy, a ci cierpliwie słuchali trenera. Za moment wrócili na parkiet, Kubiak został zablokowany i zrobiło się 4:8. Na kapitana ta akcja zadziałała jak płachta na byka.

Im dłużej trwał ten set i ten mecz, tym trudniej Czechom było nadążać za Polakami.

Drugi set, wygrany przez Polskę 25:12, to jedno z największych lań, które wielcy sprawili w tym turnieju małym. Przy czym Portugalia, która jedną z partii z Włochami przegrała do 10 i jeden z setów z Francją do 11, to jednak zespół dużo mniejszy od czeskiego. Czesi są stałym uczestnikiem mistrzostw Europy, a Portugalczycy awansowali do nich, korzystając z faktu, że turniej powiększono, zapraszając aż 24 reprezentacje, a nie 16, jak do niedawna.

2. Rywale się poddają

Trener Estonii Gheorghe Cretu zmienił cały skład swojej drużyny wtedy, gdy ta sensacyjnie wygrała z nami seta. Uznał, że mimo stanu 1:1 meczu nie wygra, więc lepiej będzie, jeśli oszczędzi siły swoich najlepszych zawodników na kolejne spotkania.

Jan Hadrava w niedzielę zdobył 23 punkty w wygranym 3:0 meczu Czechów z Estonią. Zaserwował wtedy aż sześć asów. A mecz z nami zaczął w kwadracie dla rezerwowych. Wygląda na to, że o grupie D wszyscy wiedzą to co my - że gra w niej Polska w swojej własne lidze, a reszta walczy o drugie miejsce. I w meczach z mistrzami świata ta reszta trochę się oszczędza, z góry uznając, że czego nie zrobi i tak nie ma szans.

Rywale mają rację. Nie są w stanie do Polski doskoczyć. To przyjemna świadomość. Przed nami jeszcze dwa grupowe sparingi. Z wynikami łatwymi do przewidzenia.

3. Heynen się wkurzy? Niepoważne wyzwanie dla poważnej drużyny

Heynen pewnie się wkurzy i powie kilka ostrych słów. W poniedziałek skończyliśmy mecz z Czechami o godzinie 21:30, a we wtorek zagramy z Czarnogórą już o godzinie 17. Nie byłoby problemu, gdyby nie fakt, że zamiast na regeneracji czas spędzimy na przenoszeniu się z Rotterdamu do Amsterdamu. Daleko nie jest, 80 km można pokonać w godzinę. Ale pakowanie się, wyprowadzka z jednego hotelu, meldowanie się w kolejnym i jeszcze próbowanie pogodzenia tego wszystkiego z rozruchem - to jest logistycznie wyzwanie. Takie, jakich organizatorzy poważnych z nazwy turniejów nie powinni stawiać przed poważnymi drużynami.

Całe szczęście, że nasza jest na tyle poważna, że we wtorek będzie sobie mogła pozwolić na grę zupełnie innymi zawodnikami od tych, którzy eksploatowani byli w niedzielę i w poniedziałek. W meczu z Czechami Heynen "galowy" skład zaczął zmieniać na "dublerów" dopiero w połowie ostatniego, trzeciego seta. Chyba zrobił to, bo chciał, żeby złapali już troszkę rytmu przed wtorkiem i grą z Czarnogórą.

Więcej o:
Komentarze (99)
Polacy bili, Czesi patrzyli. Rywale się poddają, a Heynen pewnie się wkurzy [TRZY RZECZY PO TRZECH SETACH]
Zaloguj się
  • 399cass

    Oceniono 57 razy 49

    Przykro jest być czytelnikiem portalu, na którym publikuje się takie teksty. Mecz oglądałam w czeskiej telewizji. O polskiej drużynie wyrażano się z szacunkiem podkreślając jej światowy poziom. To, że w tak dobrym stylu wygraliśmy ten mecz nie oznacza, że możemy drwić z rywala, który dobrze zna swoje niedoskonałości. Wstyd.

  • pedro.666

    Oceniono 39 razy 35

    Mecz dobry, zwycięstwo pewne, ale teksty redaktora J zanadto bliskie ejakulacji...

  • kibleg

    Oceniono 32 razy 30

    Zly artykul.... pokory troche!

  • absurd

    Oceniono 26 razy 24

    No wszystko fajnie, tylko po co się tak puszyć? Autor artykułu leczy sobie jakieś kompleksy? rekompensuje jakieś własne niedostatki?

  • 1docentpj

    Oceniono 27 razy 23

    Nie wiem skąd ten bystry inaczej wie, że Czesi nigdy nie będą tak grali - wróż Maciej czy inny Wernyhora ?
    p.s.
    Łatwo za to przewidzieć zwycięzcę meczu w hokeja.

  • Oceniono 21 razy 21

    Panie redaktorze A może Pan powinien redagować spotkania klubowe ale polityczne A nie sportowe. Szacunek należy się każdej stronie a drwić może teraz Pan z siebie .

  • gluck1979

    Oceniono 19 razy 17

    Słaby ten artykuł i brak szacunku dla naszych dobrych sąsiadów zza południowej granicy. A jaki był wynik w koszykówkę, a jaki byłby wynik w hokeja na lodzie. A ile my mamy ludności, a ile mają Czesi lub np. Słowenia? Cieszmy się z wygranego meczu ale nie w ten sposób.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX