Sport.pl

Maria Stenzel: Rozczarowanie? Nie ma mowy. Ciągle możemy tu napisać kawał historii

- Podniosłyśmy się z Turczynkami i szkoda, że wygrałyśmy tylko jednego seta, bo mogłyśmy zdziałać więcej. Ale nie zwieszamy głów, jeszcze mamy mnóstwo roboty do zrobienia w Ankarze. Nadal możemy tu napisać kawał historii - mówi Maria Stenzel. W sobotę polskie siatkarki przegrały z Turcją 1:3 (17:25, 16:25, 25:14, 18:25) w półfinale mistrzostw Europy. W niedzielę o godzinie 16 zagrają z Włochami o brązowy medal. Relacja na żywo na Sport.pl

Łukasz Jachimiak: Turczynki zanotowały aż sześć asów w pierwszym secie - czy grałaś kiedykolwiek przeciw drużynie tak wściekle serwującej jak one?

Maria Stenzel: Szczerze powiedziawszy, był to najciężej zagrywający zespół. Niestety, bardzo trudno nam było cokolwiek zrobić. To nam podcinało skrzydła.

Po setach przegranych do 17 i 16 zebrałyście się i trzecią partię wygrałyście 25:14. Wiem, że to w sumie małe pocieszenie, ale w kontekście niedzielnej walki z Włoszkami o brąz cenne jest, że się podniosłyście.

- Z każdym punktem, z każdą minutą spędzoną na boisku czułyśmy się lepiej, coraz bardziej się do tego meczu przyzwyczajałyśmy. Już czułyśmy, jak grają Turczynki, walczyłyśmy, pokazałyśmy, że da się podnieść po dwóch bardzo ciężkich setach. My byłyśmy naprawdę bliskie doprowadzenia do tie-breaka. Mimo że przegrałyśmy czwartego seta wysoko, bo do ilu tam było?

Do 18.

- Ale gdybyśmy mocniej przycisnęły w jednym momencie, to byłby tie-break.

Mówisz o stanie 13:11, gdy miałyście w górze piłkę na kolejny punkt, ale po błędzie sędziego akcję wygrały Turczynki (nie zauważył podwójnego odbicia) i poszła seria sześciu punktów dla nich?

- Tak, ale przecież nie będziemy się spierać z sędzią w takich okolicznościach. Tylko byśmy niepotrzebnie nakręcali publiczność. Byłoby jeszcze głośniej, jeszcze bardziej agresywnie.

Bardzo ciężko było wytrzymać presję tej publiki?

- Było ciężko. Szczerze mówiąc, nigdy nie grałam przy takiej publiczności. Kibice ŁKS-u to jest pikuś przy tych tureckich. Ale nie możemy się tłumaczyć publicznością, tym, że grałyśmy na wyjeździe, że wyjechałyśmy z Łodzi. Przegrałyśmy mecz z reprezentacją Turcji, która weszła na swój najwyższy poziom. Szacun dla niej za to, co wyczyniała na boisku.

Wygracie z Włoszkami walkę o brąz?

- Podniosłyśmy się z Turczynkami i szkoda, że wygrałyśmy tylko jednego seta, bo mogłyśmy zdziałać więcej. Ale patrząc na całe mistrzostwa ciągle możemy zdziałać więćej. Nie zwieszamy głów, jesteśmy głodne sukcesu, medalu i jeszcze mamy mnóstwo roboty do zrobienia w Ankarze. Nadal możemy tu napisać kawał historii. Na pewno nie będziemy myśleć, że raz już z nimi wygrałyśmy, więc będzie łatwiej. Będziemy pamiętały, że w secie wygranym z Turcją pokazałyśmy, że możemy wygrywać z każdą potęgą. Musimy zauważyć, że ten mecz był dla naszego zespołu wyśmienitą okazją, żeby się czegoś nauczyć. Druga taka okazja, żebyśmy grały półfinał mistrzostw z Turcją w takiej atmosferze może się nie zdarzyć. Trzeba z tego czerpać, a nie myśleć, że jest jakieś rozczarowanie.

Więcej o:
Komentarze (1)
Maria Stenzel: Rozczarowanie? Nie ma mowy. Ciągle możemy tu napisać kawał historii
Zaloguj się
  • remislanc

    Oceniono 3 razy 1

    "W niedzielę o godzinie 16 zagrają z Włochami"
    Te włochy to od pachami czy łonówki? Bo mecz grają z Włoszkami. Eeeech debilki, debilki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX