Sport.pl

Jacek Nawrocki kombinuje. Martyna Łukasik: Trener lubi eksperymentować

Martyna Łukasik jest obecnie jedną z dwóch zawodniczek kadry prowadzonej przez Jacka Nawrockiego, która ze swojej nominalnej pozycji, czyli ataku, została przestawiona na przyjęcie. - Bycie uniwersalną zawodniczką na pewno pomaga - zdradziła po meczu Polska - Portugalia.

Trwają mistrzostwa Europy kobiet. Polska kadra jest gospodarzem turnieju, a jej zmagania można śledzić w łódzkiej Atlas Arenie. Do tej pory biało-czerwone zagrały dwa mecze - ze Słowenią i Portugalią. Oba starcia wygrały 3:0, tylko w pierwszym z nich mając problemy ze skończeniem partii (trzeci set zakończył się do dwóch punktów przewagi, podczas gdy gospodynie wcześniej prowadziły 24:18).

Ich sobotnie rywalki z Półwyspu Iberyjskiego to rywal z 52. miejsca rankingu FIVB, który debiutuje na mistrzostwach Europy. Mimo to siatkarki Jacka Nawrockiego nie chciały pozwolić sobie nawet na moment dekoncentracji. - Do meczu z Portugalią podeszłyśmy poważnie. Pokazałyśmy naszą dobrą siatkówkę i rywalki nie miały za dużo do powiedzenia. W czasie dnia przerwy [niedziela - przyp. red.] mamy dwa treningi, lecz przyda się też regeneracja. Musimy z niej korzystać póki jest do tego okazja - mówiła po meczu Martyna Łukasik, która w kadrze występuje na pozycji przyjmującej.

Eksperymenty Jacka Nawrockiego

Zawodniczka ta to obecnie jeden z dwóch "eksperymentów" Jacka Nawrockiego. Polski selekcjoner zaczął pracę z nią oraz Magdaleną Stysiak w charakterze przyjmujących stosunkowo niedawno, przesuwając je z ataku (trener nie unikał w przeszłości podobnych ruchów w męskiej siatkówce np. przestawiał Mariusza Wlazłego na przyjęcie, gdy w zespole występował Aleksandar Atanasijević).

W sobotę Martyna Łukasik dostała szansę na grę w trzech setach. Zdobyła 6 punktów przy 35 procentowej skuteczności ataku (6/17, 2 błędy, 1 wyblok), a przyjmowała na 22 procentach dokładności. Nie popełniła błędu w zagrywce i nie zablokowała punktowo żadnej z rywalek. - Ciężko mi samą siebie ocenić. W przyjęciu nie zagrałam najlepszego spotkania. Zawsze może być lepiej. Pamiętajmy, że jeszcze rok, dwa lata temu nikt nie myślał o tym, że w kadrze na przyjęciu zagram razem z inną atakującą, Magdaleną Stysiak. Trener lubi eksperymentować. Zobaczymy, jaki to przyniesie rezultat w przyszłości - podsumowała uniwersalna zawodniczka polskiej kadry.

Kiedy zaczęła pracować nad formą przyjmującej? - Odkąd wróciłam do kadry, czyli od połowy czerwca. Na początku nie mogłam używać barku, dlatego głównie ćwiczyłam przyjęcie. Teraz jest mi łatwiej się przestawić - wielu trenerów zapewniało mnie, że kiedy jest się młodym, to jest na to czas. Bycie uniwersalną zawodniczką na pewno pomaga - zapewniła. W polskiej kadrze takie siatkarki już grały - choćby Natalia Bamber-Laskowska, która obecnie pracuje jako komentator sportowy czy też Małgorzata Jasek - występująca na ataku i na środku siatki.

Niewykluczone, że w takich ruchach jest większy plan. Wprawdzie trudno sobie wyobrazić, by ktoś był w stanie zagrozić pozycji Malwiny Smarzek-Godek na ataku czy też drugiej atakującej, Katarzynie Zaroślińskiej-Król, jednak możliwe, że kiedyś, by zaskoczyć rywalki, selekcjoner polskiej kadry kobiet zdecyduje się na ustawienie Stysiak czy Łukasik na pierwotnej pozycji. - Nie mam pojęcia czy będziemy "jokerami" Jacka Nawrockiego, haha. To pytanie do niego - odpowiedziała Martyna Łukasik.

W poniedziałek o 20:30 Polki zagrają z Ukrainkami. W fazie grupowej czeka na nie jeszcze rywalizacja z Belgią i Włochami.

Więcej o:
Komentarze (1)
Jacek Nawrocki kombinuje. Martyna Łukasik: Trener lubi eksperymentować
Zaloguj się
  • eldorius

    0

    Łukasik i Grajber miały ze słabymi drużynami przyjęcie na poziomie ok. 20% i atak ok.25%. To katastrofa! W meczach z mocniejszymi rywalkami w tym składzie nie mamy szans.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX