Sport.pl

Bez niespodzianek w "polskich" meczach mistrzostw Europy siatkarek

W Łodzi wystartowała "polska" odsłona mistrzostw Europy kobiet. W pierwszych meczach zgodnie z oczekiwaniami wygrały Belgijki i Włoszki. Biało-czerwone o 20:30 zaczną starcie ze Słowenią.

Heynen: Nie robię nic, czego nie lubiłem jako zawodnik

Ukrainki nie stanowiły dla Belgijek wielkiego wyzwania. W pierwszym z setów zdobyły tylko 10 punktów przy 21 procentowej efektywności ataku. Najwięcej punktów po stronie podopiecznych Gerta Van De Broeka zdobyła Britt Herbots (6, 86 procent efektywności ofensywy). Partię później drużyna z Ukrainy poprawiła atak - 42 procent, jednak tym razem jej rywalki aż cztery raz zablokowały i zapisały na swoim koncie 4 punkty bezpośrednio z pola serwisowego (25:19). Więcej emocji było w kolejnej odsłonie kiedy w końcówce Ukrainki uaktywniły się na siatce i popisały się kilkoma udanymi obronami, uciekając przez kilka akcji '"spod topora" przeciwniczek (22:24). Faworytkom udało się jednak wygrać mecz po ataku w blok i aut Herbots (25:22).

Belgia - Ukraina 3:0 (25:10, 25:19, 25:22)

Najmniejszych problemów z pokonaniem rywalek z Portugalii nie miały Włoszki. Numer 8 światowego rankingu siatkarskiego triumfował nad debiutującymi na mistrzostwach Europy oponentkami 3:0, nie pozwalając im w żadnym z setów zdobyć więcej niż 15 punktów. Widzów mogło zdziwić to, że siatkarki z Italii mimo niewątpliwej przewagi nad przeciwniczkami na boisku pojawiły się w mocnym składzie - z Egonu, Chirichellą, Sorokaite i Sylią. Utrzymywały ok. 70 procentową skuteczność ataku, w drugim secie przyjmując zagrywkę rywalek z 90 procentową dokładnością.

Włochy - Portugalia 3:0 (25:15, 25:14, 25:13)

Więcej o: