Sport.pl

Polskie siatkarki wygrają drugi mecz w el. IO? "Grałyśmy dwa mecze i oba wygrałyśmy"

- Styl Tajlandii teoretycznie nam pasuje, w tym sezonie grałyśmy z nimi dwa mecze i oba wygrałyśmy - przypomina kapitan reprezentacji Polski siatkarek, Agnieszka Kąkolewska. Mecz z Tajlandią w sobotę o godz. 20.30. W piątek, na rozpoczęcie kwalifikacji do igrzysk w Tokio, Polki wygrały z Portoryko 3:0 (25:18, 30:28, 25:15). - Pokazałyśmy, że jesteśmy zespołem, który trudno złamać - cieszy się środkowa.

Po dobrym meczu z Portoryko nasze siatkarki podkreślały, że rywal notowany na 13. miejscu w światowym rankingu FIVB wcale nie zagrał słabo. - Wynik mówi, że mecz był dla nas łatwy, a nie był. Portoryko zagrało naprawdę bardzo dobre spotkanie - przekonuje Kąkolewska. - Na szczęście u nas nie było dekoncentracji - dodaje.

Kapitan kadry nie zgadza się, że właśnie przez okres dekoncentracji Polki pogubiły się w drugim secie i choć prowadziły 16:13, to w końcówce goniły ze stanu 21:24. - Koncentracja przez cały mecz była u nas na wysokim poziomie. To jest normalne, że w siatkówce zdarzają się jakieś przestoje. Ale końcówka drugiego seta pokazała, że jesteśmy zespołem, który trudno złamać. Nawet jeśli przeciwnik ma dużą przewagę i brakuje mu tylko jednego punktu do zwycięstwa, to my walczymy do końca - mówi Kąkolewska.

W sobotę rywalem Polek będzie klasyfikowana na 14. miejscu Tajlandia (nasz zespół jest 26.), która w piątek uległa Serbii 0:3. - Styl Tajlandii teoretycznie nam pasuje. Były dwa mecze i dwa zwycięstwa w tym sezonie, czyli potrafimy z nimi grać i wygrywać. Ale są tu w trochę przebudowanym składzie, jest 0:0 i swoje trzeba będzie pokazać na boisku - komentuje kapitan naszej drużyny.

Warto przypomnieć, że oba tegoroczne mecze z Tajlandią Polska wygrała wyraźnie. W pierwszym turnieju Ligi Narodów pod koniec maja w Opolu było 3:0 w setach do 20, 20 i 13. Wcześniej, w połowie maja, w półfinale turnieju w Montreaux też było 3:0 (do 18, 9 i 23).

- Musimy grać pewnie i wykorzystywać to, co sobie wypracujemy. Jak w trzecim secie z Portoryko. Wtedy złamałyśmy rywalki. Im podcięło skrzydła to, że wysoko prowadziły w końcówce drugiego seta, a go przegrały. Nie dałyśmy już im się podnieść - kończy Kąkolewska.

Więcej o: