Sport.pl

Vital Heynen chował Wilfredo Leona i trochę pokrzyczał. Musieliśmy trzymać kciuki za rywali [Cztery rzeczy po czterech setach]

Miał być trudny test, długo była zaledwie rozgrzewka, ale w końcu zrobiło się nerwowo. Siatkarska reprezentacja Polski w meczu otwierającym tegoroczny Memoriał Wagnera wygrała z Serbią 3:1 (25:22, 25:18, 22:25, 25:22). W piątek w Krakowie o godz. 17.30 zagramy z Brazylią. Relacja na żywo w Sport.pl

1. Trzeba było trzymać kciuki za rywali

Pierwszy set: my psujemy jedną, a Serbowie - aż siedem zagrywek. Naszym pierwszym memoriałowym rywalom nie szło tak bardzo, że aż trzeba było za nich trzymać kciuki. Bo przecież nie o gładkie zwycięstwa po łatwych meczach chodzi w Krakowie. My potrzebujemy wartościowego, trudnego grania. Takiego brakowało w zeszłotygodniowych sparingach z Holandią. Z nią z góry umówiliśmy się na co najmniej cztery sety każdego dnia. I dobrze, bo inaczej byłoby ich tylko sześć, oba mecze wygraliśmy po 3:0. W sumie z ośmiu setów w Opolu przegraliśmy jednego, ostatniego. Teraz z Serbią, Brazylią i Finlandią, a szczególnie z Serbią i Brazylią, chcielibyśmy zostać zmuszeni do wysiłku. Dobrze byłoby mieć okazję poważnie przepalić się przed kwalifikacjami olimpijskimi. Za tydzień w Gdańsku z Francją raczej łatwo nie będzie. Ze Słowenią też nie musi być.

Niestety, Serbowie na wysokości zadania nie stanęli. Oni też szykują się do walki o Tokio, ich najtrudniejszych rywalem będą Włosi. Długo zanosiło się na to, że z meczu z nami za niezły będą mogli uznać tylko jeden fragment - początek drugiego seta. Wtedy prowadzili 9:6, a my obudziliśmy się głównie dzięki Michałowi Kubiakowi. Kapitan zaserwował dwa asy z rzędu, wyszliśmy na 10:9 i przeciwnicy już nie byli w stanie dotrzymać nam kroku.

2. Jedna bura była

Niespodziewanie nerwowo zrobiło się pod koniec trzeciego seta. Prowadziliśmy w tej partii 16:13 i - niestety - ewidentnie uznaliśmy, że mecz już sam się wygra. Mocno przysnęliśmy przy stanie 20:19. Po dwóch kolejnych punktach Serbów przy 20:21 Vital Heynen wziął czas i pierwszy raz krzyczał na swoich zawodników. Punktował, że nie grają ani w bloku, ani na zagrywce, ani w obronie, ani nie trzymają taktyki. Krzyki nie pomogły, Serbom zachciało się chcieć i za chwilę było już 20:23 oraz 21:24. Ten set uciekł. Ale może to dobrze. Nam naprawdę przyda się jak najwięcej gry, by na przykład wspólne tempo znaleźli Fabian Drzyzga i Wilfredo Leon.

3. Heynen próbuje i dezorientuje

W końcówce pierwszego seta za Dawida Konarskiego na atak wszedł Aleksander Śliwka. Dlaczego nie nominalny atakujący, Maciej Muzaj? Najłatwiej uznać, że Heynen gra w swoją grę, że chce zdezorientować Francuzów i Słoweńców.

Ale chyba jeszcze ważniejsze jest to, by w pełni wydobyć potencjał Wilfredo Leona. A on - o czym wie każdy - ma w naszej drużynie stanowić przede wszystkim siłę ofensywną, zwłaszcza teraz, pod nieobecność Bartosza Kurka. A więc chyba warto działać tak, by rywale nie celowali w niego serwisem.

Ciekawych rozwiązań Heynen stosuje więcej. To na przykład gra na dwóch libero. Może trener uznał, że każdy z nich jest lepszy w jednej konkretnej rzeczy.

A może cały czas uważa, że Paweł Zatorski potrafi wszystko, tak jak potrafił choćby na ubiegłorocznych mistrzostwach świata, a rotuje tylko dlatego, że chce jak najmocniej zdezorientować rywali.

4. Mamy szóstkę. Ale pewnie nie jedną

Na środku Piotr Nowakowski i Mateusz Bieniek, na ataku Dawid Konarski, na przyjęciu Wilfredo Leon i Michał Kubiak, na rozegraniu Fabian Drzyzga i jako libero Paweł Zatorski. W naszym wyjściowym składzie na Serbów znalazło się sześciu mistrzów świata i Leon. Bardzo możliwe, że to będzie nasz zestaw również na urastające do rangi meczu nad meczami starcie z Francją.

Ale Heynen chyba nie byłby sobą, gdyby w piątek i sobotę w Krakowie wystawił tak samo złożony zespół jak w czwartek. Belg najpewniej z Brazylią i z Finlandią stworzy nowe "szóstki". Po to, by trzymać wszystkich swoich graczy pod parą, po to, by rywale cały czas nie wiedzieli, czego się spodziewać, a pewnie też i po to, by pokazać, że jest wierny swoim zasadom. Wciąż trudnym do zrozumienia dla siatkarskich tradycjonalistów.

Więcej o:
"/> Tak wygląda tabela "polskiej" grupy el. Euro 2020! Sensacja na koniec
 
  •  
  • "> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli! <div id= "/> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli!
     
    Komentarze (9)
    Vital Heynen chował Wilfredo Leona i trochę pokrzyczał. Musieliśmy trzymać kciuki za rywali [Cztery rzeczy po trzech setach]
    Zaloguj się
    • huragan70

      Oceniono 5 razy 5

      Heynen zaimponował mi gdy podczas odgrywania hymnów śpiewał nasz hymn. Szacun! nie przypominam sobie by któryś z poprzednich zagranicznych trenerów naszej kadry śpiewał hymn..

    • kerajek

      Oceniono 1 raz 1

      Chciałbym tylko żeby Mistrzowie Świata nie spotkali się znów z Brazylią we finale w Tokio. Po prostu już trochę mi żal tych Brazylijczyków po ostatnich finałach z Polakami.

    • agfaphoto

      Oceniono 4 razy -4

      Wygrali ale z taką grą daleko nie zajadą. Nazwiska nie grają,a z taką grą -mimo moich nadziei - to Leon Fornalowi może buty czyścić. Sztywny, bez finezji i zepsuł mnóstwo zagrywek w meczach z Holandia i teraz z Serbami. Wojtaszek zdecydowanie lepszy od Zatorskiego a najlepszy rozgrywający Komenda został w domu. Heynen leci na wariackich papierach i na jakiś czas to pasuje chłopakom.. tyle że to minie bo nieustanne zmiany składu (czasami bez ładu i składu) osłabiają drużynę. Nikt nie wie czy pojedzie i na jakiej pozycji (?) będzie grał.Dziś zakoczył pozytywnie mnie Konarski.

    Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX