Sport.pl

Polacy sami zafundowali sobie horror! Wygrywamy po dramatycznym tie-breaku z Argentyną!

Inaugurującym meczem Polaków we włoskim turnieju Ligi Narodów było spotkanie z Argentyną, z którą biało-czerwoni mierzyli się po raz pierwszy od mistrzostw świata 2018. Podopieczni Vitala Heynena wygrali 3:2 (25:21, 25:23, 25:27, 20:25, 19:17). W sobotę zagrają z Serbią.

Zdobycz punktową dla Polski w meczu z Argentyną otworzył ze środka Jakub Kochanowski (2:1). To właśnie ten zawodnik utrzymywał skuteczność, kiedy jego koledzy mieli problemy z zakończeniem ataku - na pierwszej przerwie technicznej Albicelestes prowadzili 8:6. Gra wyrównała się w połowie seta (15:15, 17:17), a później dzięki asowi serwisowemu Bartosza Kwolka oraz widowiskowemu atakowi Norberta Hubera Polacy wyszli na prowadzenie (21:18). Choć Grzegorz Łomacz zmarnował błędem serwisowym pierwszą piłkę setową, a Łukasz Kaczmarek przestrzelił atak, to wkrótce Maciej Muzaj uderzył mocno po skosie i zakończył partię (25:21). 5:5, 8:6, 10:10 - tak kształtował się wynik początku drugiego seta. Skuteczności nie potrafił odzyskać Bartosz Bednorz, co poskutkowało prowadzeniem drużyny z Argentyny (11:10).

Biało-czerwoni powrócili na fotel lidera dzięki świetnej postawie w polu serwisowym Muzaja, przez którą trener Marcelo Mendez przerwał grę (14:12). Interwencja szkoleniowca Albicelestes przyniosła oczekiwane rezultaty - rywale Polaków po atakach Facundo Conte doprowadzili do remisu (16:16). Kiedy Argentyńczyk zaserwował asa wydawało się, że gra jego zespołu nabierze rozpędu (21:20). Końcówka seta to jednak świetna postawa Polaków - dobre obrony, blok Hubera na Limie czy kiwka Kwolka (25:23). Dla Albicelestes trzeci set był ostatnią szansą na przedłużenie meczu.

Skuteczny Sebastian Sole grający ze środka i błędy biało-czerwonych dały początkowo prowadzenie podopiecznym trenera Mendeza (7:6). Gra toczyła się punkt za punkt, lecz chwilę później uderzenie Aleksandra Śliwki i blok Bednorza dały mistrzom świata dwupunktowy zapas (13:11). Im dalej w set, tym więcej błędów zaczęli popełniać rywale biało-czerwonych. Kiedy do tego Bartosz Bednorz zaczął popisywać się skutecznymi zbiciami, Polacy wyszli na trzypunktowe prowadzenie (20:17). Później Argentyńczycy wyrównali i sędzia niemalże zakończył mecz po uznaniu ataku Polaków za autowy bez bloku, jednak Vital Heynen sprawdził akcję i zrobiło się po 25.

Ostatecznie jednak rywale biało-czerwonych wygrali 27:25. Słaba dyspozycja Polaków, a przede wszystkim nieustanne korzystanie z miękkiego ataku na skrzydłach, dały Argentynie wysokie prowadzenie na początku czwartego seta (10:6). Mimo że Huber dodatkowo motywował kolegów do odrabiania strat, to przewaga przeciwników była spora. Vital Heynen również starał się pomóc swojemu zespołowi, kłócąc się z sędziami przy kontrowersyjnych akcjach (13:17). To wszystko niewiele dało, bowiem zapas punktowy rywali był zbyt duży. Doprowadzili do tie-breaka wygrywając 25:20. W nim Albicelestes zbudowali przewagę (8:4). Polacy odrobili jednak straty blokiem i taktycznym atakiem (10:9). Wyrównana walka trwała do końca - świetnie serwował Kłos, mocno na prawym skrzydle grał Conte, jednak ostatecznie górą byli siatkarze z Polski (19:17).

Polacy w sobotę zagrają z Serbią, natomiast w niedzielę czeka na nich mecz z Włochami.

Polska - Argentyna 3:2 (25:21, 25:23, 25:27, 20:25, 19:17) 

Więcej o:
Komentarze (7)
Polacy sami zafundowali sobie horror! Wygrywamy po dramatycznym tie-breaku z Argentyną!
Zaloguj się
  • tedj

    Oceniono 4 razy 4

    Prowadzić 2:0 i 22:18 w trzecim secie i potem walczyć tie breaku na przewagi.

  • dert4

    Oceniono 4 razy 2

    a Heynen w końcówce 3 seta, zamiast zmiany, to tylko robił głupie miny.

  • zebrzec

    Oceniono 1 raz 1

    do niedzilenych kibiców... najwazniesjze byśmy awansowali na olimipadę bo towarzyskim turniejem chyba tylko my sie jaramy...!!

  • dobroslaw

    Oceniono 2 razy 0

    thriller nie horror redakcjo

  • xzyzzy

    Oceniono 5 razy -3

    więc powiadacie towarzyszko, że wygraliście ? to się cieszcie i dajcie normalnym ludziom spokój.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX