Sport.pl

Siatkówka. Tomasz Wójtowicz: Terminarz na 2019 rok? Zostaje tylko śmiech. Na Puchar Świata trzeba będzie wysłać rezerwy

- Musimy zachować rozsądek, mieć priorytety. Nie wolno zawodników zajechać. Na Puchar Świata trzeba będzie wysłać rezerwy - mówi Tomasz Wójtowicz, komentator Polsatu, a w przeszłości wspaniały siatkarz, mistrz świata i mistrz olimpijski. - Kibice innych dyscyplin sportu mają rację, żartując z tego, co dziadki z FIVB wymyślają - dodaje Wójtowicz

1. Liga Narodów: najpewniej, bo oficjalnego terminarza jeszcze nie ma, od końcówki maja do końca czerwca, w Polsce, Chinach, Iranie, we Włoszech i w Niemczech

2. Final Six Ligi Narodów (jeśli się zakwalifikujemy): w USA, najpewniej od 10 do 14 lipca

3. Turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich: w sierpniu, być może w Polsce

4. Mistrzostwa Europy: od 13 do 29 września w Belgii, Francji, Holandii i Słowenii

5. Puchar Świata od 1 do 15 października w Japonii

Tak wygląda plan gier siatkarskiej reprezentacji Polski na rok 2019. Jak wytrzymać pięciomiesięczny maraton?

Łukasz Jachimiak: W niedzielę 29 września finał mistrzostw Europy we Francji, we wtorek 1 października pierwszy mecz Pucharu Świata w Japonii. Myśli Pan, że nasz zespół zdążyłby dolecieć z jednego turnieju na kolejny?

Tomasz Wójtowicz: Ha, ha, ha. Tu nie ma co gadać, zostaje tylko śmiech. Według mnie oczywiste jest, że Puchar Świata trzeba potraktować jak imprezę drugiej kategorii i nie wysyłać tam podstawowego składu. Turniej w Japonii nic nie daje, nie będzie olimpijską kwalifikacją. Dlatego musi być na końcu hierarchii. Zwłaszcza że będzie grany na dobicie, po kilku miesiącach innych reprezentacyjnych imprez. Nie wyobrażam sobie, żeby w Japonii wystąpili ci, którzy będą w grze od maja. Mieliby tam lecieć, zaliczyć kilkanaście meczów, wrócić i z marszu grać w lidze? To jest absolutnie niemożliwe. W Japonii musimy zobaczyć zmienników.

Wyobraża Pan to sobie tak, że na Puchar Świata leci kadra złożona wyłącznie z zawodników, którzy nie wystąpili w mistrzostwach Europy? A może i Vital Heynen powinien dostać wtedy wolne?

- Warto o tym pomyśleć. Można wiosną postawić sprawę jasno, od razu zaplanować, że do Japonii pojedzie zaplecze, z którymś z asystentów Heynena w roli pierwszego szkoleniowca. Na pewno ludzi do grania nie zabraknie. Heynen już w tym roku pokazał, jak lubi rotować. A skoro w przyszłym będzie miał więcej imprez, to sprawdzi jeszcze większą liczbę zawodników. I z tych, którzy będą grali najmniej, trzeba będzie złożyć zespół na Puchar Świata.

Na pewno rotacji będzie dużo w Lidze Narodów, ale końcówka maja, cały czerwiec, a być może i lipiec – jeśli wywalczymy awans do Final Six w USA – to musi być czas na zgrywanie zespołu, by w formie był już na sierpniowe kwalifikacje do igrzysk w Tokio.

- Dlatego w Lidze Narodów swoje mecze muszą dostać nasi podstawowi gracze. O to się nie boję, to mamy przećwiczone, poradzimy sobie. Wierzę, że trener zbuduje najmocniejszy zespół już na sierpień, a że granie w olimpijskich eliminacjach nie będzie długie [trzy mecze], to drużyna nie powinna być tak wymęczona, żeby później nie mogła dobrze zagrać też na mistrzostwach Europy we wrześniu.

A co gdyby się okazało, że FIVB będzie wymagała, by na Pucharze Świata w kadrze każdej drużyny było iluś zawodników z jej składu na ostatniej imprezie mistrzowskiej? Myśli Pan, że wtedy nasz związek mógłby się złamać? Czy jednak zapłaciłby karę finansową i wysłałby taki skład, jaki chciałby wysłać?

- Gdyby miały być jakieś kary, to na pewno nie należałoby się nimi przejmować, tylko po prostu trzeba by było zapłacić. Pieniądze to nie wszystko. Patrzmy na sportowy wymiar Pucharu Świata. To jedynie komercyjny turniej. W przyszłym roku będzie rozegrany w fatalnym terminie. Musimy zachować rozsądek, mieć priorytety. Nie wolno zawodników zajechać. W maju zaczną pracę na zgrupowaniu kadry, pod koniec maja rozegrają pierwsze mecze, i co, mieliby grać później jeszcze przez czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień i październik? To będzie i mnóstwo meczów, i bardzo męczącego podróżowania.

Możliwe, że rozpoczęcie Pucharu Świata zostanie jednak opóźnione. Tylko czy w naszym przypadku coś by się zmieniło, gdybyśmy mieli grać nie od 1, a powiedzmy od 10 października?

- Zupełnie nie. Grać tymi samymi ludźmi z marszu czy po daniu im 10 dni odpoczynku, to żadna różnica. Jak oni mieliby po takim urlopie znów wejść na najwyższe obroty? Ile szczytów formy chcielibyśmy u nich widzieć? Są rzeczy, których się nie da zrobić. Dla mnie granie Pucharu Świata na koniec sezonu 2019 straciło sens. Gdyby można w nim było wywalczyć prawo występu w igrzyskach, to owszem, trzeba by było próbować. Ale też na pewno najpierw trzeba by się było nastawiać na sierpień i wtedy próbować załatwić sprawę.

Gdybyśmy rzeczywiście wysyłali do Japonii rezerwy, to chciałby Pan, żeby stanowiła je przede wszystkim złota drużyna Sebastiana Pawlika? Czy raczej żeby to była mieszanka niedawnych juniorów z tymi doświadczonymi graczami, którzy będą mieli w nogach mniej meczów?

- Młodość tak, chętnie, ale niech ona się obroni na treningach ze starszymi. Na pewno trener Heynen będzie powoływał bardzo wielu graczy, zobaczymy, kto będzie odpadał i z nich zróbmy drugą reprezentację. Ona może być całkiem ciekawa. W tym roku odpadli w selekcji Muzaj, Kaczmarek, Bednorz czy Fornal. Z takich ludzi można by zbudować sensowny zespół. Ale wielka szkoda, że na taki będziemy czekali, bo znów w siatkówce mamy nie jej promowanie, tylko narażanie na śmieszność. Kibice innych dyscyplin mają rację, żartując z tego, co te nasze dziadki ze światowej federacji wymyślają. Nie wiem czy robią tyle turniejów z nudy, czy nie tylko.

Chyba chcą jak najwięcej zarobić i uznali, że najłatwiej będzie o to, organizując mnóstwo turniejów.

- No tak, Japończycy dają żywą gotówkę. Amerykanie na pewno też ładnie zapłacili, skoro dostali na trzy kolejne lata Final Six Ligi Narodów. Generalnie tego grania jest dużo za dużo. Siatkarzy to męczy, trenerów zmusza do kombinowania, co na pewno za rok zobaczymy. A kibiców i nas, ludzi komentujących mecze, prowadzi już w końcu do znużenia. Bo nawet jak ktoś kocha siatkówkę, to przy jej takiej dawce w jakimś momencie zacznie czuć przesyt.

***

Terminarz meczów reprezentacji Polski

Krzysztof Piątek może trafić do Premier League

Jose Mourinho może wrócić do Realu Madryt

Więcej o:
Komentarze (9)
Siatkówka. Tomasz Wójtowicz: Terminarz na 2019 rok? Zostaje tylko śmiech. Na Puchar Świata trzeba będzie wysłać rezerwy
Zaloguj się
  • jarek.jam

    Oceniono 2 razy 2

    dokladnie, juniorow

  • mer-llink

    Oceniono 1 raz 1

    Bo siatkówka to niszowy sport. Rządzą nim w kilku sprytni latynoameryaknie i bałkano-środziemnomorzanie, którzy słusznie zakładaja, że nawet na takim drugogatunkowym towarze da się zarobic. Po warunkiem, że się go wyciśnie do imentu. NO to i przez kalendarz wyciskają do ostatniego centa, grosza...
    Ale nawet w tych paru krajach (na ogół w małych ośrodkach), w których ludzie pójda na siatkówkę, rynek wysycha: bo ile mozna w kółko ogladać raz-dwa-trzy?

  • kriskris22

    Oceniono 1 raz 1

    Z tego co czytam, wnioskuję, że większości krajowych federacji są ci***y a nie ludzie z jajami. Skoro nie potrafią przeforsować rozwiązań korzystnych dla zawodników i reprezentacji, tzn, że nie nadają się do sprawowania swoich funkcji.

  • 1zawisza

    Oceniono 1 raz 1

    "Kibice innych dyscyplin sportu mają rację, żartując z tego, co dziadki z FIVB wymyślają - dodaje Wójtowicz"

    Światowe sportowe federacje nie tylko zresztą siatkówki bo i na przykład piłki nożnej czy rugby są podobnie jak światowe korporacje nastawione na maksymalizacje zysków.

    Tak długo jak długo zawodnicy nie założą własnego związku broniącego ich żywotnych (dosłownie bo w grę wchodzi zdrowie zawodników i w przenośni) interesów tak długo stetryczałe pierniki w zasiadające we władzach światowych federacji sportowych, żerując na niezdrowych ambicjach tego czy innego rozentuzjazmowanego nierzadko naćpanego sku...syna, będą bezkarnie "orały" zdrowiem zawodników byleby tylko napchać milionami własne kieszenie.

    Granie finału MS w siatkówce dzień po półfinale było zapowiedzią "korporacyjnej", nastawionej głównie na zyski nie liczacej sie ze zdrowiem zawodników strategii.

  • knur.ponury

    Oceniono 1 raz 1

    Juniorzy są przecież mistrzami świata.

    Wysłać tych, którzy nie grają w kadrze seniorów, lekko wzmocnić kilkoma bardziej doświadczonymi chłopakami z kadry B i naprzód!

  • pakipsi

    Oceniono 1 raz 1

    wysłać młodych obiecujących, niech poczują bez presji smak reprezentacji

  • zebrzec

    Oceniono 1 raz 1

    dobze godo, polać mu!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX