Sport.pl

Liga Narodów. Polska - Chiny 3:0. Artur Szalpuk: Priorytet to poznawanie siebie, a nie wyniki

- Jestem zadowolony, że drużyna wygrała i już skupiam się wyłącznie na meczu z Niemcami. Nie lubię siebie oceniać - mówi Artur Szalpuk, najlepszy zawodnik spotkania Polski z Chinami, wygranego przez nasz zespół 3:0 (25:19, 25:18, 25:21). W niedzielę w swoim ostatnim meczu w Łodzi nasza kadra zmierzy się z wicemistrzami Europy. - Mam nadzieję, że trenerowi się nie upiecze - mówi Szalpuk, mając na myśli obietnicę, którą Vital Helen złożył kibicom. Belg postawi piwo każdemu widzowi obecnemu na spotkaniu, jeśli zakończy się ono wygraną Polski 3:0 lub 3:1. Relacja na żywo z meczu w Sport.pl w niedzielę o godz. 16

Łukasz Jachimiak: Skończyłeś aż 14 z 20 ataków, zaserwowałeś dwa asy, byłeś liderem kadry w wygranym 3:0 meczu z Chinami i już na boisku wyglądałeś na bardzo zadowolonego.

Artur Szalpuk: Ja się zawsze mocno cieszę, kiedy drużynie tak idzie. Jestem zadowolony, że drużyna wygrała 3:0, że zdobyliśmy kolejne trzy punkty. I teraz skupiam się już wyłącznie na niedzielnym meczu z Niemcami. A siebie nie lubię oceniać.

Trener Heynen zapowiadał, że Liga Narodów będzie czasem na sprawdzenie przez niego szerokiej kadry, a dla Was miał to być czas poznawania jego i jego metod. Tymczasem idziecie od zwycięstwa do zwycięstwa. To na Was jakoś wpływa? Zaczynacie myśleć o jakimś konkretnym rezultacie na koniec?

- Na pewno zwycięstwa nam wszystko ułatwiają. Bez nich by się nam tak fajnie nie rozmawiało, nie byłoby tylu uśmiechów. Ale trener powtarza, że przede wszystkim cały czas pracujemy nad naszą grą, nad poznawaniem jego, a on nad poznawaniem nas. Trener ma dużą grupę zawodników, więc to jest priorytet.

Wygrywacie bez straty punktu, ale powtarzacie, że nie jest łatwo. Głupio Wam przyznać, że poszło łatwo, kiedy faktycznie poszło?

- Już dziś słyszałem pytanie czy było tak łatwo, jak pokazuje wynik. I powiem szczerze – nie widziałem trudnych momentów. Uważam, że kontrolowaliśmy całe spotkanie. Gramy z przyjemnością, jest fajnie.

Niedzielny mecz będzie szczególnie ważny dla trenera. Wiesz dlaczego?

- Mam nadzieję, że kupi to obiecane piwo. Niedawno się wykpił, wymigał, bo słyszałem, że obiecywał piwo kibicom Friedrichsfafen, jeśli ich drużyna wygra z Zaską Kędzierzyn-Koźle w Lidze Mistrzów. Mam nadzieję, że teraz już mu się nie upiecze.

Wy jesteście przewidziani przez trenera do tego piwa?

- Nie wiem, ha, ha. Nie mam pojęcia.

Niemcy to aktualni wicemistrzowie Europy, czyli rywal bardziej wymagający od Chińczyków.

- Na pewno nie będzie łatwo. Choć nie ma ich największego bombardiera, Georga Grozera. To jest ich bardzo duży atut. Ale i bez Grozera drużyna jest mocna, ułożona. W Lidze Narodów wystartowali średnio [tydzień temu w Serbii przegrali z Włochami 1:3, Serbami również 1:3 i Brazylijczykami 0:3, pierwsze zwycięstwo odnieśli dopiero w piątek w Łodzi – 3:1 nad Chinami], ale rywali nie mieli łatwych. Myślę, że z meczu na mecz będą się rozkręcać.