Sport.pl

Siatkówka. Liga Światowa: Tie-break na korzyść Francji w meczu z USA

W drugim pojedynku rozgrywanym podczas Final Six Ligi Światowej w brazylijskiej Kurytybie Francja rywalizowała ze Stanami Zjednoczonymi. Pierwszy set na przewagi był zapowiedzią wyrównanego spotkania. Mecz skończył się dopiero w tie-breaku zwycięstwem Francji 3:2 (27:25, 20:25, 26:24, 17:25, 15:12).

Odmłodzona reprezentacja Stanów Zjednoczonych przystąpiła do meczu z dużą chęcią do pokonania 3. drużyny poprzedniej edycji Ligi Światowej. Było to widać w jej dynamicznej grze, w której w ataku wyróżniał się Benjamin Patch (13:9). To właśnie ten zawodnik raz po raz powiększał przewagę swojego zespołu, sprawiając, że po francuskiej stronie nawet Earvin Ngapeth był mniej widoczny (20:15). Mimo to szaleńczy pościg Francuzów w końcówce i kilka błędów zespołu z USA zakończyły pełen emocji set na korzyść podopiecznych Laurent Tillie (27:25).

 Choć Amerykanie po zagraniach Jendricka na początku drugiej partii wyszli na trzypunktowe prowadzenie, to ataki Juliena Lyneela dały remis (11:11). Wyrównana rywalizacja trwała do stanu 16:16, po którym w ofensywie pozostawali Amerykanie (18:16). Dzięki kolejnym skutecznym blokom w końcówce uzyskali aż cztery punkty zapasu (21:17), co postawiło ich w komfortowej sytuacji. Set skończyli atakiem Taylora Sandera (25:20).

 W kolejnej partii Francuzi prowadzili już 7:4, ale po atakach Sandera USA prawie wyrównało wynik. Wtedy w ofensywie uaktywnił się Lyneel, który dał swojemu zespołowi spore prowadzenie na drugiej przerwie technicznej (16:12). Choć zespół Johna Sperawa znów zbliżył się do rywali na punkt, dwa, a w samej końcówce doprowadził do remisu, to bloki Boyera i Le Roux zakończyły set na korzyść Francji (26:24).

 Dopiero po pierwszej przerwie technicznej w czwartym secie liderzy stracili prowadzenie. Druga część partii była bardzo jednostronna – Amerykanie byli bardzo pewni siebie, co przełożyło się również na lepszą grę Davida Smitha w bloku (16:11). Trójkolorowi w pewnym momencie zaczęli odrabiać straty (16:19), ale było to za mało, by zwyciężyć z USA (25:17). W tie-breaku mimo początkowego prowadzenia Stanów Zjednoczonych (8:6), Ngapeth, Lyneel i Le Roux „rozpracowali” grę rywali (12:9). Uzyskanej przez nich przewagi Amerykanie nie byli już w stanie odrobić i musieli pogodzić się z porażką 12:15).

 Francja – Stany Zjednoczone  3:2 (27:25, 20:25, 26:24, 17:25, 15:12).

Wimbledon. Mocne otwarcie Agnieszki Radwańskiej

Więcej o: