Sport.pl

MŚ siatkówka 2018. Polska - Brazylia. Krzysztof Ignaczak: Znów wszyscy Polacy to jedna rodzina

- Tydzień temu kadra była na językach, ale negatywnie. Sam się przyznaję, że byłem złej myśli - mówi Krzysztof Ignaczak. Jak to się stało, że reprezentacja Polski siatkarzy znó jest wielka i zagra w finale mistrzostw świata? - To fenomen Vitala Heynena. I jego chytry plan - twierdzi Ignaczak, w przeszłości mistrz świata i mistrz Europy

Łukasz Jachimiak: Złoto czy srebro?

Krzysztof Ignaczak: Bardzo dobre pytanie, ha, ha! Uważam, że złoto. Myślę, że już nic nie powinno nas zatrzymać. Popatrzmy, jak rośniemy pod względem mentalnym, z jakich opresji potrafili wychodzić nasi chłopcy.

Jesteśmy aż tak mocni, żeby nie bać się Brazylii?

- Mamy kilka takich atutów, które mocno przemawiają za Polską. To zagrywka typu float, którą doskonale wykonują Artur Szalpuk i Piotr Nowakowski. Natomiast Brazylijczycy mają przyjmujących raczej defensywnych. Ale przede wszystkim nasza drużyna strasznie urosła w tym turnieju. Można nawet powiedzieć, że z piekła doszliśmy do nieba. Znów będziemy wszyscy razem kibicować, znów wszyscy Polacy to jedna rodzina, znów kadra zjednoczyła cały naród i wieczorem przed telewizorami zasiądą chyba wszyscy, którzy będą mogli. Mam nadzieję, że pobijemy rekord oglądalności.

MŚ siatkówka 2018. Felipe Fonteles: Kocham styl gry Polski. Każdy ma takie same szanse na wygranie złotego medalu

Bał się Pan, że w tym piekle zostaniemy? Tydzień temu w Warnie graliśmy o przeżycie z Serbią. Porażka oznaczałaby odpadnięcie po drugiej fazie. A gdyby nie było nas w Top 6, atmosfera wokół kadry znów zrobiłaby się trudna.

- Dokładnie tak. Tydzień temu kadra była na językach, ale negatywnie. Sam się przyznaję, że po porażce z Argentyną byłem złej myśli. Na szczęście zawodnicy potrafili się podnieść. To kwestia charakteru, mocy mentalnej. Nasi siatkarze pokazali, że potrafią grać. Serbię pokonali dwa razy, a obie sytuacje były trudne. Ze Stanami w półfinale było bardzo ciężko, byliśmy pod kreską, przegrywaliśmy w setach 1:2. Skoro potrafiliśmy z tego wyjść i wygrać, to naprawdę trudno nie uznać, że to jest nasz turniej. Jeżeli chodzi o stronę mentalną, to dla nas sytuacja rozwija się idealnie. Myślę, że skończy się też idealnie – ze złotymi medalami na szyjach chłopaków.

Jak to się stało, że jesteśmy tak mocni?

- To fenomen Vitala Heynena. I jego chytry plan, który miał na Bartosza Kurka. Żeby nie używać mocniejszych słów, można powiedzieć, że na początku turnieju Bartek grał średnio. A Vital i tak stawiał na tego chłopaka. I dzisiaj mamy obraz Kurka, którego oglądaliśmy wiele lat temu.

MŚ siatkówka 2018. Bartosz Kurek: Finał będzie festiwalem siatkówki. Na boisko wyjdziemy, by wygrać, a nie tylko grać

Na mistrzostwach Europy w 2009 roku?

- Tak, wtedy. I później w Lidze Światowej 2012, którą wygraliśmy, oraz na igrzyskach w Londynie też w 2012 roku. Wtedy graliśmy fenomenalną siatkówkę, a Bartek był naszą wiodącą postacią. Później na przestrzeni lat coś z Bartkiem było źle, w sferze mentalnej się człowiek zablokował. A Vital tak z nim popracował, że zdołał tę blokadę zdjąć. Teraz Kurek gra taki turniej, że niesie Polskę na swoich barkach, w najtrudniejszej fazie mistrzostw gra fenomenalnie. Do tego mamy Kubiaka i Szalpuka, świetne zawody rozgrywa Fabian Drzyzga. W sumie mamy aż 14 wyrównanych zawodników, a to się naprawdę bardzo rzadko zdarza, żeby była taka drużyna, w której każdy wchodzący może zmienić oblicze gry. Przecież Kurek jest świetny, ale w sumie mamy trzech atakujących i każdy coś wnosi. Mamy Grzesia Łomacza, który umie wejść i uspokoić rozegranie. Mamy wymieniających się Kubę Kochanowskiego i Mateusza Bieńka, a do nich Piotra Nowakowskiego, który jest w świetnej dyspozycji. Ta grupa miała lekkie potknięcie czy nawet zawieruchę po porażce z Argentyną, ale później ona pokazała charakter. Polska husaria jedzie teraz do przodu jak walec. Może nie jesteśmy w finale faworytem, eksperci pewnie szacują szanse 50 na 50, ale ja liczę, że chłopcy wywalczą złoto serduchem.

Więcej o:
Komentarze (1)
MŚ siatkówka 2018. Polska - Brazylia. Krzysztof Ignaczak: Znów wszyscy Polacy to jedna rodzina
Zaloguj się
  • dar61

    0

    To truizm, ale warto go wysłowić ponownie - wzmocnienie zagrywki siłowej, wymuszenie jej nawet na serwującym rozgrywającym, to wymóg topowych, nawet czołowych zespołów.
    Męska siatkówka to nie tak, że skaczące jak sprężynka kobiety potrafią odebrać każde zagranie.
    Tu się dziś mają sypać wióry, ma się iskrzyć przy każdym ścięciu.
    Siatkówka z gry dla studentów zeszła na poziom morderczej wojny, choć czasem szkoda finezji tamtych meczów do 15 punktów...

    Gdy czytamy wpisy komentujące mecze pod artykułami, to widzimy, że z tą współnotą polską to nieprawda.

    ****
    '...pytanie, ha, ha!...' [Ha! Znów natrętny ANGLOSASIZM]
    >>> CHA, CHA (CHA)!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX