Sport.pl

MŚ w siatkówce. Kim są siatkarze, którzy zdobyli złoto dla Polski? [SYLWETKI]

Dlaczego Piotr Nowakowski nie studiował na SGH, jak testy sprawnościowe zaliczał Paweł Zagumny, na jakie pytania odpowiadać nie chciał Mariusz Wlazły, ile jeszcze szył będzie ?Igła? - odpowiedzi udzielamy, prezentując sylwetki 14 polskich siatkarzy, którzy wygrali mistrzostwa świata.

Fabian Drzyzga

24 lata, 196 cm, rozgrywający

Pyskaty

Od lat mówiono, że ma wielki talent, ale trenerom brakowało odwagi, by zacząć z niego korzystać. Dopiero Stéphane Antiga dał mu prawdziwą szansę. - Długo czekał, rozegrał kilka dobrych sezonów w lidze. De Cecco prowadził grę Argentyny jako 19-latek, a jego rodak Uriarte jako 20-latek, podobnie jak Siergiej Grankin w Rosji - mówi Wojciech Drzyzga. Fabian przekonuje, że ojciec jest dla niego autorytetem, ale jego idolem jest serbski rozgrywający Nikola Grbić, złoty medalista olimpijski z 2000 r. Drzyzga nie boi się mówić, że chce osiągnąć więcej od ojca, trzykrotnego wicemistrza Europy. Zresztą mówić w ogóle się nie boi. Po kilku meczach w kadrze eksperci, włącznie ze sławnym Stanisławem Gościniakiem, chwalili go, sugerując jednak, że powinien częściej korzystać ze środkowych. - Eksperci powinni zauważyć, że w ostatnich latach nie graliśmy tak kombinacyjnie jak teraz - odparł. To, że jest pyskaty, uważa za swoją największą wadę.

Paweł Zagumny

37 lat, 200 cm, rozgrywający

Kombinator

Jedyny polski siatkarz, który zagrał na czterech igrzyskach. Wicemistrz świata, mistrz Europy i zwycięzca LŚ, a indywidualnie m.in. najlepszy rozgrywający MŚ, IO i ME. - Poznałem Pawła, gdy chodził do szóstej klasy. Od początku był liderem, wszystkich przewyższał technicznie. Nie miał siły dobrze pociągnąć piłki ze skrzydła na skrzydło, ale niedostatki nadrabiał pomysłowością. Grał skomplikowane warianty z ludźmi, którzy jeszcze piłki odbijać nie umieli - wspomina Krzysztof Zimnicki, pierwszy trener "Gumy".

Antidze przed sezonem oznajmił, że nie wytrzyma kondycyjnie bez urlopu na czas LŚ. Jako dziecko nie mógł się targować, więc na testach sprawnościowych kombinował. Zimnicki: - Na obozie zarządziłem kilkukilometrowy bieg. "Guma" ruszył na skróty, przez las. Aż zaczęliśmy się martwić: "Gdzie on jest? Umarł?". Wreszcie przychodzi wściekły i cały w bąblach. W lesie trafił na małe jeziorko, wokół którego były bagna i pokrzywy.

Karol Kłos

25 lat, 201 cm, środkowy

Odważny

Idealnie pasuje do systemu gry Antigi. Szybki, czujny, dobrze współpracuje z obroną i ma dość zwinności, by rzucić się na parkiet i podbić piłkę, co środkowym nie przychodzi łatwo. Ma duży luz i odwagę. Po zwycięstwie nad Brazylią stwierdził, że czuje się jak piłkarz z San Marino, który strzelił gola Polsce. Po meczach z Iranem opowiadał, jak po laniach w Teheranie drużyna w Gdańsku siadła i postanowiła zagrać z rywalem "w czarne i czerwone". - Podstawialiśmy im nogę, wkurzaliśmy ich pod siatką - opowiadał.

Kiedy Antiga skreślił Kurka, siatkarze chowali głowy w piasek. On stwierdził, że każdy patrzy na siebie, ciesząc się, że się załapał, i że nikt po Kurku nie będzie płakał. Tej drużynie trzeba kogoś, kto się nie boi i umie rozładować napięcie. Kiedy Wlazły skręcił kostkę na dwa tygodnie przez MŚ, wszyscy mówili o dramacie. Kłos zapewniał, że już nazajutrz Mariusz będzie skakał - jak nie z obu nóg, to z jednej, ale równie wysoko jak z obu.

Andrzej Wrona Andrzej Wrona Fot. Pawel Malinowski / Agencja

Andrzej Wrona

26 lat, 206 cm, środkowy

Showman

Kumpel Kłosa i Roberta Lewandowskiego. Z pierwszym świetnie się uzupełnia - żartują z kibicami, spotykają się z nimi na kawie, rozdają bilety na mecze. Robią też show, przekomarzając się w internecie (profile na Facebooku "Andrzej Wrona kracze" i "Trafiła kosa na Kłosa"). Z Lewandowskim bardzo się różnią - piłkarz Bayernu prywatnie jest inny niż stonowany, wyprany z uczuć facet, którego znamy z medialnych przekazów.

Na boisku Wrona nie jest tak dobry jak jego rówieśnik Lewandowski, młodszemu o rok Kłosowi też trochę ustępuje. Ale kolegę z kadry goni, stawiając na robiące wrażenie czapy i wbijane w parkiet gwoździe. Sam mówi, że w kadrze gra, bo kumpluje się też z Antigą, z którym występował w Bełchatowie i wcześniej w Bydgoszczy. To oczywiście ironiczna odpowiedź dla wszystkich, którzy wietrzą spisek. Jak bardzo Francuz ceni Wronę, było już widać, kiedy namówił go do transferu z Bydgoszczy do Bełchatowa.

Piotr Nowakowski

27 lat, 205 cm, środkowy

Prymus

" Pipen", "Cichy Pit", "Cichy Zabójca" - człowiek o tych pseudonimach to pracuś i perfekcjonista. Kiedy jest w formie, na nim trzeba bazować na środku, dobierając drugiego zawodnika pod kątem rywala. Antiga stawia na niego i się nie zawodzi. Ale trudno zawieść się na kimś, kto zawsze szuka pozytywów. - Przegraliśmy seta? Najważniejsze, że wygraliśmy trzy, a dzięki temu dodatkowemu więcej rzeczy przećwiczyliśmy - mówił po jednym z pierwszych meczów pod wodzą Francuza (3:1 ze Słowenią).

Gdyby nie był siatkarzem, poradziłby sobie w życiu może nawet jeszcze lepiej. - Świetnie się uczył, chciał iść na SGH - mówi Wojciech Szczucki, trener z Metra Warszawa. Na koniec liceum Nowakowski dostał statuetkę dla najlepszego ucznia. Czy wybrał źle? - Jak go zobaczyłem, powiedziałem: "Oho, to będzie drugi Arek Gołaś". Chyba niewiele się pomyliłem? - pyta Jacek Olenderek, jego pierwszy trener z Wrzosu Międzyborów.

Marcin Możdżonek

29 lat, 211 cm, środkowy

Patriota

Trenować zaczął późno, w wieku 15 lat. Do AZS-u Olsztyn trafił, marząc raczej o karierze prawnika. Klub tworzyli chłopcy, którzy grali razem od czterech lat, więc na pierwszych zajęciach sam odbijałpiłkę od ściany. - Szybko się rozwijał, był bardzo pracowity. Zawsze robił wszystko, o co się go poprosiło - opowiada trenerka Danuta Pszczółkowska. - Podczas MP młodzików wpuszczam go na zagrywkę i mówię: "Marcin, wchodzisz, uspokój się, policz sobie do trzech i zaserwuj". Co robi Marcin? Staje na zagrywce i cała sala słyszy: "Raz, dwa, trzy"...

Możdżonek nadal jest bardzo staranny, dał się poznać jako dobry kapitan kadry i perfekcyjny organizator siatkarskich campów dla dzieci, a także lokalny patriota. Urlopy spędza w rodzinnych stronach, olsztyńskie lasy uważa za piękniejsze od tropików. U Antigi stracił opaskę, najpierw grał mało, a później wcale, leczył uraz. Nie skarżył się i robił swoje, choć wszyscy typowali, że wypadnie z MŚ.

Michał Winiarski

31 lat, 200 cm, przyjmujący

Żartowniś

Według kolegów to najbardziej zakręcony kapitan na świecie. Zdarza mu się zapomnieć podpisać protokół meczowy, na początku trzeba było pilnować, by nie zapominał chodzić na konferencje prasowe. Antiga wie, że nie jest perfekcyjnie zorganizowany, a mimo to go uhonorował. Winiarski to pierwszy żartowniś w szatni, a na boisku sprytny, inteligentny i waleczny. Po trudnym roku w Rosji na początku reprezentacyjnego sezonu był w słabej formie. Ale dziś widzimy już Winiarskiego pewnego w przyjęciu, skutecznego w ataku, kąsającego zagrywką i pobudzającego do walki. Od Ryszarda Boska wiemy, że wynajął specjalistę od przygotowania fizycznego. - Postanowił powzmacniać ciało, by nie zawiodło w trakcie MŚ. Zadbał o zdrowie, które ostatnio trochę zawodziło.

W czasie mistrzostw też zawiodło, ale wrócił i dotrwał do końca. Winiarski pytany, czy byłby zadowolony ze srebra, jak w 2006 r., odpowiada: - W sporcie w ciemno lepiej niczego nie brać. Sportowiec w każdym meczu chce wygrywać.

Michał Kubiak

26 lat, 192 cm, przyjmujący

Pistolet

Wrocław, maj 2014 r.: Polska gra z Łotwą, Macedonią i Słowenią w eliminacjach ME. Kluczowym zawodnikiem jest Kubiak. Codziennie po meczu obrazek: kiedy schodzi z parkietu, w jego stronę biegną z piskiem nastolatki. Przyciąga, bo jest charakterny. "Poszedł jak dzik w żołędzie" - powiedział Krzysztof Ignaczak o jego akcji w obronie (staranował stolik sędziowski, by podbić lądującą za nim piłkę) w meczu PŚ 2011 z Serbią. Grał z kontuzjami, gdyby nie zdołał wyleczyć złamanych w maju palców ręki, to pewnie i tak upierałby się, że da radę. "Uliczny wojownik", "pistolet", "mentalny przywódca" - to określenia, którymi się go opisuje. "Kubi" mocny jest także w słowach: "Nie ma człowieka, którego mógłbym się bać". Ale to też świetnie przyjmujący technik - mistrz Europy i wicemistrz świata do lat 18 w siatkówce plażowej w parze z Z. Bartmanem - który niski wzrost rekompensuje sprytem, a czasem bezczelnością w obijaniu rąk rywali.

Mateusz Mika

23 lata, 207 cm, przyjmujący

Odrodzony

23-latek wspaniale zaczął Ligę Światową, był bohaterem wyjazdowego dwumeczu z Brazylią. W kolejnych spotkaniach jeśli nie grał świetnie, to bardzo dobrze. Ale kiedy został rozpracowany przez statystyków rywali, miał coraz większe problemy. W efekcie w ostatnich meczach praktycznie już nie występował. Odrodził się podczas Memoriału Wagnera, kiedy wyraźnie z ulgą odetchnął, dowiadując się, że jest w kadrze na MŚ. - W maju cieszyłem się, że gram, chciałem wykorzystać swoją szansę. Ale rozumiałem przez to zbieranie doświadczeń, żeby stać się lepszym zawodnikiem. Naprawdę nie myślałem, że w sierpniu będę w kadrze na mistrzostwa świata - mówi. Szansę, którą wykorzystał, Mika wywalczył sobie we francuskim Montpellier. Tam rozegrał sezon u Blaina. - Mateusz jest zawodnikiem, który najlepiej gra wtedy, kiedy czuje, że się na niego stawia - twierdzi asystent Antigi. Były trener reprezentacji Francji wymyślił Mikę dla naszej kadry, chcąc przekonać do pomysłu Antigę, wysyłał mu nagrania występów przyjmującego. Antiga bardzo liczy się ze zdaniem swego byłego szkoleniowca, zresztą, sam też już dawno uwierzył w Mikę. - Nie myślałem, że on i Rafał Buszek mogą grać tak dobrze i że mogą być aż tak regularni - stwierdził kilka dni przed ogłoszeniem kadry na MŚ, dając do zrozumienia, że nowi przyjmujący się w niej znajdą.

Rafał Buszek

27 lat, 195 cm, przyjmujący

Spokojny

Talentem błysnął kilka lat temu w Politechnice Warszawskiej, ale po transferze do Resovii obniżył loty. Był z niej wypożyczany do Kielc i Olsztyna. Kiedy na początku pracy z reprezentacją Antiga powołał szeroką kadrę, wszyscy spodziewali się, że Buszek potrenuje z gwiazdami i wróci do domu. On sam tak myślał. - Kiedy Stephane Antiga mnie powołał, ucieszyłem się, że będę mógł z kadrą trenować. Udział w meczach to dla mnie bardzo duże wydarzenie. Cały czas tak jest. Ciągle się uczę i cieszę się z tego, że zbieram dużo nowych doświadczeń - mówi nam Buszek. 27-letni przyjmujący jest bardzo skromny, a na parkiecie imponuje pewnością i spokojem. Ma mocny, punktowy serwis, jest skuteczny w ataku, przyjmuje bez większych błędów. Jak to możliwe, że człowiek, który nie był dotąd wielką gwiazdą PlusLigi teraz błyszczy w reprezentacji, grając przeciwko Włochom i Brazylijczykom? W nowym sezonie ma już grać w Resovii, a nie na kolejnym wypożyczeniu. Po mistrzostwach może się okazać, że nie decydując się na sprzedaż tego zawodnika wicemistrzowie kraju zrobili znakomity interes. Już po pierwszych meczach Buszka, podobnie jak Mikę, chwalono za to, że błyskawicznie odnalazł się w drużynie. - Widać, że ci młodzi ludzie czują o co chodzi trenerowi i przy nim nadrabiają zaległości w doświadczeniu - oceniał Ryszard Bosek. Co ważne, menedżer Bartosza Kurka twierdząc, że jego zawodnik powinien mieć miejsce w kadrze, nie wycofuje się z dobrych słów o Buszku i Mice, w niczym żadnemu z nich nie umniejsza.

Mariusz Wlazły Mariusz Wlazły Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Mariusz Wlazły

31 lat, 194 cm, atakujący

Odzyskany

- Nie było cię w kadrze od MŚ w 2010 roku. Brakowało ci gry w drużynie narodowej?

Wlazły: - Nie odpowiem na to pytanie.

- To może powiesz, czy po powrocie do kadry czujesz, że jesteś na swoim miejscu?

- Na to pytanie też nie odpowiem - tak zaczęła się nasza rozmowa z wracającym do kadry atakującym na pierwszym zgrupowaniu.

Potem Wlazły wyrzucił z siebie deklarację, na którą kibice czekali. - Nie ustalam z trenerem, kiedy będę grał. Jeśli będzie mnie potrzebował, moim obowiązkiem będzie stawienie się na zgrupowaniu i funkcjonowanie w takim trybie, w jakim sobie zażyczy - powiedział. Wlazły częściej nie grał, niż grał, ale nie było wątpliwości, że do odpoczynku zmuszały go urazy. Czy naprawdę trzeba na niego chuchać i dmuchać? Połowę olimpijskiego turnieju w 2008 r. rozegrał ze złamanym kciukiem.
Serwisowymi bombami i potężnymi zbiciami może wygrał dla Polski niejeden mecz.

Dawid Konarski

25 lat, 198 cm, atakujący

Koń

Zmiennik Wlazłego, którego hartuje konieczność częstego zastępowania kontuzjowanej gwiazdy. Początkowo atakujący numer trzy, z biegiem sezonu w rankingu Antigi wyprzedził Grzegorza Boćka. Karol Kłos przekonuje, że to "dorodny koń", i coś w tym jest. Kiedy podczas Memoriału Wlazły skręcił kostkę, silny Konarski praktycznie w pojedynkę ciągnął atak z Chinami (3:0) i Rosją (3:2).

Grał z Antigą w Bydgoszczy, spore postępy zrobił w ubiegłym sezonie w Resovii. Tam gra z Drzyzgą, co docenia selekcjoner. Konarskiego komplementował już Anastasi, który dał mu zadebiutować w kadrze. Przekonywał, że to gracz kompletny, który poza skutecznością w ataku ma znakomity serwis, solidny blok, dobrą grę w obronie. Ale choć za kadencji Anastasiego Konarski zdobywał w lidze średnio 22,2 pkt na mecz, to prawdziwej szansy nie dostał. Jak z Drzyzgą - potencjał dostrzeżono w nim wcześniej; w boju sprawdza go dopiero Antiga.

Paweł Zatorski (po prawej) Paweł Zatorski (po prawej) Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Paweł Zatorski

24 lata, 184 cm, libero

Niepewny

Ogromny talent. Młody, a już doświadczony - ze Skrą zdobywał medale mistrzostw kraju, w kadrze pierwszym libero był już w ubiegłym sezonie. W maju poinformował, że odejdzie z klubu, którego jest wychowankiem, by zarabiać lepiej w Zaksie Kędzierzyn-Koźle. Do końca nie był pewny miejsca w składzie, ale spisał się na medal.

Polska - Rosja 0:3. Przyjmuje Krzysztof Ignaczak Polska - Rosja 0:3. Przyjmuje Krzysztof Ignaczak Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Krzysztof Ignaczak

36 lat, 188 cm, libero

Motywator

Udana współpraca dwóch libero w kadrze to jego wielka zasługa. Ignaczak z wiekiem staje się coraz lepszy. I to nie tylko sportowo - dopiero co zgarnął nagrodę dla najlepszego libero Memoriału Wagnera - ale też charakterologicznie. Godzi się ze wszystkimi postanowieniami trenera; nawet po świetnych meczach powtarza, że może być zmiennikiem przez całe MŚ i na nikogo się nie obrazi. Tak też się stało.

Maskotka drużyny, a jednocześnie motywator. Robi atmosferę, podglądając kamerą i publikując krótkie filmy, pokazuje kadrę kibicom, komentuje, rozładowuje napięcia. A w trudnych chwilach bierze wszystko na klatę. Srebrni medaliści MŚ 2006, na które Raul Lozano zamiast "Igły" zabrał Piotra Gacka, wspominają, że cały czas wydzwaniał i motywował, by przywieźli z Japonii "blachę". Teraz mówił, że medalem MŚ chciałby pożegnać się z reprezentacją. A przecież powinien zostać, by pomóc sięgnąć po jeszcze jeden - igrzysk w Rio de Janeiro (2016).

Więcej o: