Sport.pl

Siatkówka. Gruszka: Nie żegnam się. Wrócę!

- Trener nie zabiera mnie tylko na jedną imprezę, więc nie piszcie mi pożegnania. Chcę walczyć o powrót, marzy mi się olimpijski medal - mówi Piotr Gruszka, legendarny polski siatkarz, którego Andrea Anastasi nie powołał na Puchar Świata
Przemysław Iwańczyk: Twoja nieobecność w kadrze na turniej w Japonii (20 listopada - 4 grudnia) to koniec epoki w polskiej siatkówce.

Piotr Gruszka: Mam nadzieję, że nie koniec. Moje cele i marzenia się nie zmieniają; dopóki będę miał szansę awansować na igrzyska i zagrać w nich, będę walczył. Trener nie zabrał mnie tylko na jedną imprezę, szanuję jego decyzję. Liczę, że skład, który wybrał, będzie zwycięski. Tyle...

Kibice liczyli, że nawet jeśli nie pomożesz na boisku, wzmocnisz zespół mentalnie i znajdzie się dla ciebie miejsce w "czternastce".

- Także poza boiskiem staram się pełnić swoją rolę, ale kadra to nie miejsce na eksperymenty. Muszą być w niej ludzie gotowi do gry i pracy na najwyższych obrotach. W Japonii nie będzie czasu na budowanie atmosfery poza boiskiem, wyniki ją zbudują, najlepiej, by był to awans. Na pierdoły nie ma czasu. Trzeba jechać i w dwa tygodnie osiągnąć cel. Awans!

Cały wywiad ukaże się w czwartkowej "Gazecie Wyborczej"

Jeszcze słów kilka o Gruszce

"Trzeba by słyszeć, w jaki sposób Piotr Gruszka opowiadał o swojej nieobecności w kadrze na Puchar Świata. Legendarny - jak by nie patrzeć - polski siatkarz, mimo że kariery jeszcze nie skończył. Bez zawiści, żalu, ze szczerością w głosie. Trzeba by słyszeć przede wszystkim to, co dodał na koniec - czym jest dla niego kadra, czemu brzmi jak nastolatek, który do wielkiego sportu dopiero wchodzi, a nie z nim kończy" - pisze o Gruszce na swoim blogu Przemysław Iwańczyk.

Czytaj cały wpis na blogu Przemysława Iwańczyka

Więcej o: