Sport.pl

ME siatkarzy. Piękna klęska, ale klęska

Ten wieczór wejdzie do antologii traum naszej siatkówki. Polacy rozskakali się jak nigdy w bieżącym roku i prowadzili z Bułgarią 2:0 w setach, by baraż o ćwierćfinał mistrzostw Europy ostatecznie przegrać - pisze z Gdańska korespondent Sport.pl na ME w siatkówce Rafał Stec
2 : 3
Informacje
Mistrzostwa Europy siatkarzy 2013 - 1/8 finału
Wtorek 24.09.2013 godzina 20:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
5 S
Wynik
Polska
25
25
20
24
16
2
Bułgaria
22
22
25
26
18
3
Składy i szczegóły
Polska
Nowakowski, Winiarski, Kurek, Żygadło, Możdżonek, Bociek, Zatorski (libero)
Bułgaria
G. Bratojew, Skrimow, Josifow, Aleksiew, Nikołow, Sokołow, Salparow (libero)
Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

W pamięć zapadnie mi przede wszystkim ryk Cwetana Sokołowa. Wydawany po każdym ataku, odkąd w czwartym secie ten atak zaczął ostro boleć Polaków. Fruwał po prawym skrzydle, a ja miałem wrażenie, że fruwa nade mną. I zbijał, jakby chciał zabijać.

Polacy? - Stali się drużyną, którą zbyt łatwo zranić - wzdychał jeszcze przed meczem mistrz olimpijski z Montrealu Włodzimierz Sadalski. Proroczo. We wtorek długo nie tyle wygrywali, ile bawili się wygrywaniem. Kiedy jednak zaczęli przyjmować ciosy, to już na całego.

Po ostatniej piłce długo nie ruszali się z boiska. Niektórzy siedzieli, inni leżeli, wszyscy milczeli.

A było tak pięknie. Najpierw oderwał się od ziemi Grzegorz Bociek, huknął już w pierwszej akcji, jakby chciał natychmiast zaanonsować wieczór wystrzałów dużego kalibru. Kiedy ujrzeliśmy go w wyjściowym składzie - zaskoczeni, bo przyzwyczajeni do konserwatywnej natury trenera Andrei Anastasiego - stało się jasne, że szykuje się siatkarska bijatyka, że na ofensywnie zorientowanych chcemy naskoczyć naszym potężnym skrzydłem.

Naskoczyliśmy. Naskoczył ten, o którym wiedzieliśmy tyle, że nie wiemy o nim nic. Bociek parł na piłkę, jakby nie widział bloku, w inauguracyjnej partii pomylił się ledwie raz. Po nieudanym przyjęciu, które uniemożliwiło dokładne wystawienie piłki. Polacy wreszcie nie byli uwiązani do ręki Bartosza Kurka, rywale wreszcie nie wiedzieli, kto ich zaatakuje, gdy boisko płonęło emocjami i punkty ważyły podwójnie. Ba, nasz lider często pudłował, ale wyręczał go właśnie nowicjusz, którego Bułgarzy nie mogli dotąd zobaczyć na żadnej międzynarodowej imprezie seniorów.

Natarcia szły głównie skrzydłami, wiele kończyło się w mgnieniu oka, w drugiej partii pędziliśmy od ciosu do ciosu, nikt nie umiał uciec na kilka punktów przewagi. Zanosiło się na długi mecz krótkich akcji. Mecz niedostrzegalnych gołym okiem drobiazgów o gigantycznym znaczeniu. Walczyli o życie Polacy, którzy marzyli o locie na półfinały w Kopenhadze, walczyli o wszystko rywale - po trzech kolejnych turniejach, na których zatrzymywali się tuż przed podium, interesował ich tylko medal.

Dotąd polska drużyna w całości rzęziła, teraz wreszcie w całości działała. Nie trwoniła serwisów na atakowanie siatki, Łukasz Żygadło współpracował ze środkowymi, z tarapatów - trudne piłki sytuacyjne, gdy konieczna jest improwizacja - wydobywał ją śnięty dotąd Michał Winiarski. Ale nowością, gdy mówimy o dłuższym dystansie czasu, był Bociek. Skuteczność ataku po pierwszym secie? 83 proc. Po drugim? 73 proc. Rewelacja. Wynik pozwalający wzruszyć ramionami, gdy atakujący mylił się w polu zagrywki.

Ten 22-latek chciałby być jak bohater złotych mistrzostw Europy sprzed czterech lat, o którym Zdzisław Ambroziak rzucił kiedyś niezapomniane: "Gdyby Piotr Gruszka nie istniał, to trzeba by go było wymyślić".

We wtorek cisnęło się na usta: "Gdyby Grzegorz Bociek nie istniał, to trzeba by go było na ten wieczór wymyślić".

Co stało się po drugim secie? Po jedynej dłuższej przerwie, na którą siatkarze chowają się w szatniach? Dlaczego potem Polacy np. w zwolnionym tempie reagowali, gdy urozmaiconym serwisem zaczął nakłuwać ich Sokołow, najznamienitszy bułgarski bombardier, który wcześniej pudłował wszędzie, bo także w ataku? Sportowiec rzadko umie sobie to racjonalnie wyjaśnić, w każdym razie rywale znienacka zaczęli panować nad siatką totalnie. Anastasi powtórzył manewr z niedzieli - wezwał na ratunek rozgrywającego Fabiana Drzyzgę i przyjmującego Michała Kubiaka. Trzeciego seta ocalić już nie mogli, w czwartym trener wrócił do podstawowego składu, inaczej niż w niedzielę. Postąpił słusznie czy się pomylił? Już się nie dowiemy.



Wtedy kończył się mecz drobiazgów, a zaczynał solowy koncert Sokołowa. Bułgar stopniowo podnosił wydajność, w czwartym secie co rusz rozkładał już triumfalnie ramiona, jakby chciał objąć nimi - i uciszyć - całą halę. Drapieżnik. Polska reprezentacja takiego nie miała.

W tie-breaku znów zaczęła się awantura wet za wet, znów liczyły się detale, niesamowitą wagę zyskały decyzje arbitrów. A może jednak jeszcze większe znaczenie miało to, że Drzyzga rozgrywał takiego seta pierwszy raz w życiu? I Bociek? I Zatorski? Tego też nie zmierzymy.

Mecz był piękny, ale piękna klęska to wciąż klęska. A inaczej występu Polaków nie podsumujemy.

Po siatkarskim ożywieniu, które nastąpiło u nas na przełomie wieków, co najwyżej raz zdarzyło się, że męska reprezentacja na ME wypadła marniej - w 2007 roku zajęła 11. miejsce. I tego jednak nie możemy ogłosić z niezachwianą pewnością, bo ostateczna klasyfikacja tegorocznego turnieju dopiero zostanie sporządzona, a drużyna Anastasiego zawisła między fazą grupową i ćwierćfinałem, czyli teoretycznie na pozycjach 9-12.

Czyli nic się nie zmieniła. Odkąd Polacy pobili Włochów na inaugurację turnieju olimpijskiego w Londynie, bywało z nimi lepiej lub gorzej, niepowodzenia przeplatali pojedynczymi sukcesikami, ale już nigdy nie wzbili się - poziomem gry - na pułapy medalowe. Nie odnieśli zwycięstwa, które daje pełną satysfakcję. Nad renomowanym rywalem, w starciu o niebagatelną stawkę. Wypatrujemy go ponad rok i jeszcze powypatrujemy, choć niemal na pewno z innym selekcjonerem. Już przed barażem w Gdańsku dyskutowano głównie o nazwisku następcy Anastasiego, a dziś działacze ruszą w pościg za najlepszym kandydatem. Najpewniej znów zagranicznym.

Czy Anastasi powinien zostać?
Więcej o:
Komentarze (15)
ME siatkarzy. Piękna klęska, ale klęska
Zaloguj się
  • iggy_pop

    Oceniono 37 razy 25

    Kurde... To jednak działa: kto prowadząc 2:0 nie wygrywa 3:0 ten przegrywa 2:3 :-(

  • per333

    Oceniono 22 razy 22

    Zostaliśmy sklasyfikowani na miejscach 9-12. Wszystkie mecze rozgrywaliśmy w Polsce, przed własną publicznością. Z Turcją i Słowacją mieliśmy poważne problemy i nie były to zwycięstwa przekonujące. Polska była cieniem samej siebie sprzed dwóch lat. Regres oczywisty, dotyka całą polską siatkówkę, również kobiecą.

    Z całym szacunkiem dla Żygadły, ale nie jest to rozgrywający światowego formatu. Również Zatorski mnie nie zachwyca. Bartman nie podnosi swoich umiejętności, nie znalazł się nawet w tej kadrze, a jeszcze 2 lata temu wydawało się, że będziemy mieć z niego pociechę. Jarosz był młody, obiecujący, teraz już młody nie jest i jest coraz mniej obiecujący. Bociek, gdy próbował mocno serwować, psuł chyba 90% piłek. Niech statystycy to sprawdzą. Winiarski w pierwszych trzech meczach raził fatalnym przyjęciem, a przecież kiedyś to był filar reprezentacji. Fajną zmianę wniósł syn komentatora Polsatu, ale ciężko go oceniać na podstawie dwóch niepełnych meczów. Nowakowski nie jest w optymalnej formie. Możdżonkowi cały czas brakuje mocy, niektóre jego zbicia ze środka są wyłapywane, bo zwyczajnie są za lekkie. Kubiak zawsze gra chimerycznie, więc tutaj jakiejś szczególnej zmiany na gorsze nie ma.

    Anastasi? Nie wiem co powiedzieć. Po prostu nie wiem. Nie chciałbym polskiego trenera, ale czy jakiś nowy zagraniczny w rok ułożyłby tę drużynę od nowa? W rok, bo teraz kolej na Mistrzostwa Świata, również rozgrywane w Polsce. Nie chcę nawet myśleć co Polacy mogą tam osiągnąć grając tak jak obecnie. Krótko mówiąc trzecie zawody z rzędu przegrane z kretesem - igrzyska olimpijskie, liga światowa, a teraz ME.

  • mspretoria

    Oceniono 18 razy 16

    Tie-break istny horror! Serce do tej pory bije mi jak oszalałe. Szkoda, wielka szkoda! Jednak nie powinni byli roztrwonić dwusetowej przewagi. W Warnie też prowadzili 2:0 by ostatecznie przegrać 2:3. Nie wyciągnęli wniosków z tamtej porażki...

  • fanka1702

    Oceniono 15 razy 11

    DLACZEGO?????? Pięknie gramy dwa pierwsze sety, wychodzi prawie wszystko, widać radość na twarzach chłopców, a tu nagle set 3- można by podciągnąć pod wypadek przy pracy gdyby nie set kolejny... Tie-break też początek nieciekawy, a w końcówce to myślałam, że mi serce wyskoczy... I znów porażka... Czemu nie potrafimy dowieść zwycięstwa do końca, gramy nierówno, tracimy nagle wiarę w to, że możemy wygrać to spotkanie, poddajemy sie psychicznie... Szkoda, bo oglądając 1. i 2. set miałam nadzieję, że wraca ta reprezentacja, która przeszła jak burza przez ligę światową 2012... Pytanie tylko : CO TERAZ??? :(:(:(:(

  • kewiz

    Oceniono 37 razy 9

    fantastyczna sportowa, polska, jesień:
    - piłka nożna: kapitalny mecz z San Marino, bój z Czarnogórą
    - koszykówka: chyba najlepszy występ w naszej historii na ME
    - siatkówka: kapitalne mistrzostwa w naszym wykonaniu

    Nic się stao, hej qrwy nic sie nie stao!

  • mkr1910

    Oceniono 16 razy 8

    No cóż, pobili Nas Bułgarzy, bez swojej największej gwiazdy , Kaziyskiego oraz trenera Stoiczeva. Chcę tylko przypomnieć,że nie tak dawno temu , to my wbijaliśmy Bułgarów w parkiet w trzech setach. Podsumowując mistrzostwa , największy plus to brak bartmana , facet od lat przegrywał mecze kadrze i z nim moglibyśmy mieć poważny problem z wyjściem z grupy. Na pewno zabrakło Mariusza, Bociek mógłby się od niego jeszcze sporo nauczyć i dzisiaj wyraźnie ciągnął mecz, tak jak powinien robić to rasowy atakujący. Kolejny wielki fail to brak Plińskiego, według mnie zawodnik bijący Nowakowskiego na głowę,nie tylko pod względem ogrania ale także serwisu. Nie będę już po raz n-ty wypowiadał się co myślę o zagrywce typu flot serwowanej przez chłopa o wzroście 200+ cm. Natomiast największy błąd za którego obciążam trenera to rozgrywający. Normalnie rzygać mi się chciało jak patrzyłem na żygadłę. Jak można w decydujących partiach seta niekiedy powtarzać rozegranie nawet 3 razy z rzędu(!!!!) do jednego gracza?! Guma spokojnie pociągnie do 40tki, Grbić gra to czemu Paweł ma nie grać? Zupełnie nie rozumiem tej decyzji, cóż, być może szkoleniowiec chciał pokazać , że sam jest w stanie zbudować zespół,który będzie walczył o medale ale w moim przekonaniu , aktualnie bez wyżej wymienionych graczy , nasza reprezentacja nie ma szans na strefę medalową na wielkiej imprezie. Pozdrawiam

  • spectator_zm

    Oceniono 14 razy 4

    No i skończyła się pewna epoka. Czas Anastasiego dobiegł końca. Przez ponad rok czasu nie potrafił zażegnać kryzysu naszej reprezentacji. Miał dwie szanse (LŚ i ME), żadnej nie wykorzystał. Reprezentacja od igrzysk ciągle grała poniżej swoich możliwości, grała nierówno i bez stylu. Przedpełski postawił warunek - czwórka musi być. Nie ma czwórki, nie ma nawet ósemki, jest tylko szesnastka. To podłe miejsce jak na medalostów ME z ostatnich dwóch czempionatów i absolutnie nie do zaakceptowania.
    Pora na zmiany, ale już pod innym dowództwem. Czas Anastasiego dobiegł końca...

  • sparow57

    Oceniono 10 razy 2

    Szkoda 5 seta, bo była już mała przewaga. Nie mniej mecz na mocnym poziomie, wielkie emocje do końca, szkoda cholernie że Polacy przegrali, ale cóż to "tylko" sport, w którym ktoś musiał przegrać. Sokolov całkowicie zmiażdzył system

  • cacek2

    0

    Zatorskiemu , żal Makaroniarza /chciałbym żeby został/ niech spada razem z nim ,on /Zatorski/ tylko muchy ciagle łapie przez usta i skacze jak małpa na przerwach i tyle jego umiejętności podobnie jak antytrenera z Włoch

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX