Sport.pl

ME siatkarzy. Polscy kibice powitali swoich bohaterów

W hali przylotów Lotniska Chopina w Warszawie pojawili się polscy siatkarze. Na brązowych medalistów zakończonych w niedzielę mistrzostw Europy czekał tłum kibiców. Po powitaniu zawodnicy i sztab szkoleniowy udali się na konferencję prasową.
Zawodnicy zaprezentowali fanom zdobyte krążki, chętnie pozowali do zdjęć i rozdawali autografy. Kilku z nim musiały przypomnieć się obrazki sprzed dwóch lat. - Jak się bawicie? - takim pytaniem witał wtedy zgromadzonych pod Pałacem Kultury i Nauki rozpromieniony Bartosz Kurek. Nasz przyjmujący razem z resztą kadry i jej fanami fetował wówczas pierwsze w historii polskiej siatkówki męskie złoto mistrzostw Europy. Dziś biało-czerwoni z Kurkiem i sześcioma innymi bohaterami z Izmiru wrócili z kolejnej zwycięskiej wyprawy - tym razem wiedeńskiej.

W niedzielę, w stolicy Austrii podopieczni Andrei Anastasiego sprawili sensację, pokonując 3:1 Rosję w meczu, którego stawką był brązowy medal mistrzostw Starego Kontynentu. Osłabiona brakiem kilku kluczowych zawodników (na turnieju zabrakło m.in. Pawła Zagumnego, Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego, Daniela Plińskiego i Zbigniewa Bartmana) reprezentacja dała kibicom dużo powodów do radości, dlatego teraz ci czekali na swych bohaterów.

Niektórzy gracze Anastasiego, podobnie zresztą jak sam włoski trener, w glorii zwycięzców wrócili do Polski po raz pierwszy. - Nasi kibice są naprawdę wyjątkowi. Rozumiem, że robią świetną atmosferę w kraju. Ale w Czechach i w Austrii też znakomicie nas wspierali. Za to należy im się wielki szacunek - mówi Michał Kubiak.

Po ceremonii powitalnej siatkarze i sztab szkoleniowy udali się na konferencję prasową do hotelu Courtyard Mariott. Trener Andrea Anastasi tryskał dobry humorem i dziękował wszystkim zawodnikom za serce jakie włożyli do gry podczas tego turnieju. Szpilkę mediom wbił za to kapitan reprezentacji Piotr Gruszka: - Nie oczekiwaliśmy wiary w sukces. Chcieliśmy jedynie wsparcia, którego nie było. Dla połowy drużyny był to pierwszy taki ważny turniej. Trzecie miejsce w takich warunkach jest dla nas jak złoto.

Siatkarze ogromnie cieszą się z tego, że w meczu o trzecie miejsce pokonali właśnie Rosjan. - Mecze z Rosją mają dla nas specjalny podtekst. To była dla mnie ogromna satysfakcja, gdy widziałem jak oni kapitulują, gdy widziałem ich twarze, gdy wiedzieli już, że nie mają szans - powiedział rozgrywający Łukasz Żygadło.

- Po słabym meczu z Włochami zrodziło się w naszej drużynie coś, co pozwoliło nam wygrać dnia następnego (z Rosją - red.). I też się cieszyłem, jak widziałem jak kapitulują - dodał libero Krzysztof Ignaczak.

Więcej o: