Sport.pl

ME siatkarzy. Anastasi: Kocham tę drużynę, chociaż na początku byłem podłamany

- Jak przyjechałem do was i zacząłem jeździć po kraju, to wszędzie słyszałem: ?nie gram, nie chcę grać, nie mogę grać, nie przyjadę?. Byłem podłamany. Pomyślałem wtedy, że nie ma siły, nic tutaj nie ugramy. Ale się myliłem! Dzisiaj za to siatkarzy przepraszałem - powiedział po zdobyciu brązowego medalu ME siatkarzy Andrea Anastasi, trener Polaków.
Polscy siatkarze po zwycięstwie w Wiedniu z Rosją 3:1 zdobyli brązowy medal mistrzostw Europy. Od 18 lat Polacy nie potrafili wygrać z Rosjanami w tym turnieju, ale do niedzielnego meczu o brąz mogli podejść na luzie. To nie oni byli faworytami i niewielu było takich, którzy w nich wierzyli. Wprawdzie bronili tytułu zdobytego przed dwoma laty w Izmirze, ale grali w znacznie zmienionym składzie i już sam awans do najlepszej czwórki turnieju uznano za ich sukces.

- Przed meczem żartowaliśmy, że Kuba Jarosz ma brązowy medal wypisany na twarzy (śmiech). A jak wcześniej wszedłem do szatni, moi gracze puszczali sobie "Thunderstruck" grupy AC/DC. Tak ładowali się energią, a ja od razu poczułem, że szykuje się coś specjalnego. I się nie zawiodłem. Wygrali dla siebie, wygrali i dla mnie, teraz mam już medale z trzema różnymi reprezentacjami. Cieszę się tym bardziej, że dobrze wiem, ile znaczy dla Polaków wygrywanie z Rosją.

Kocham tę drużynę. Może nie zawsze to widać, ale tak jest. Nie lubię mówić o poszczególnych graczach, zwłaszcza po takich meczach jak sobotni z Włochami. Z nimi przegraliśmy w tym sezonie trzy razy z rzędu, więc chyba nie ma wątpliwości, że są na razie dla nas nie do pokonania. Nie widzę Kurka, widzę Polskę. Nie widzę jednostek, widzę serce i ducha walki całej drużyny. Jak przyjechałem do was i zacząłem jeździć po kraju, to wszędzie słyszałem: "nie gram, nie chcę grać, nie mogę grać, nie przyjadę". Byłem podłamany. Pomyślałem wtedy, że nie ma siły, nic tutaj nie ugramy. Ale się myliłem! Dzisiaj za to siatkarzy przepraszałem.

Na razie zdobywamy razem brązowe medale, czyli te najmniej wartościowe, ale nie mam nic przeciwko zostaniu specjalistą od trzecich miejsc. Przynajmniej do następnej imprezy. Jak wejdziemy na najniższe podium w Pucharze Świata, to wywalczymy awans na igrzyska. Na dzisiaj tyle by mi wystarczyło... A te medale zdobyte z Polską są dla mnie tak samo ważne, jak te złote wywalczone z Włochami. Będą leżały obok siebie - powiedział po meczu Anastasi.

Więcej o: