Mehmet Ali Aydinlar, szef sieci prywatnych szpitali i jeden z najbogatszych Turków, postawił przed siatkarkami Fenerbahce jasne zadanie: wygrać Ligę Mistrzyń. W tym celu stworzono budżet klubu na poziomie ponad 3,5 mln euro (BKS ma budżet trzy razy mniejszy), zakupiono światową gwiazdę - Rosjankę Gamową oraz sprowadzono 3/4 reprezentacji Turcji. Na razie wszystko się zwraca, bo Fenerbahce nie straciło w międzynarodowych rozgrywkach choćby seta, m.in. do zera ograło w Moskwie silne Dynamo.
W Bielsku-Białej niedawna zmiana trenera miała przynieść poprawę gry BKS-u w Lidze Mistrzyń. Odsunięto utytułowanego trenera Igora Prielożnego, w zamian wprowadzono jego asystenta Mariusza Wiktorowicza, który doświadczenia nie ma nawet w lidze krajowej. Wiktorowicz w debiucie trafił na lidera grupy. Od początku jasne było, kto podyktuje warunki gry - dwumetrowa Gamowa huknęła piłką w parkiet, a bielszczanki tylko spojrzały na siebie.
Rosjanka, która w całym meczu zdobyła aż 23 punkty, nadawała ton grze mistrzyń Turcji, blok gospodyń nie był w stanie zastopować jej ataków. Sytuację bielszczanek utrudniły problemy z kontuzjami - na boisku nie pojawiły się ani Eleonora Dziękiewicz (kłopoty z okiem), ani Dorota Świeniewicz (uraz barku). - Ciężko grać bez takich dobrych zawodniczek - tłumaczył potem gospodarzy trener Turczynek Jan De Brandt. - To był trudny mecz, trafiłyśmy na bardzo mocnego przeciwnika - próbowała komplementować BKS Rasna Acigdem, kapitan Fenerbahce.
Ale prawda jest taka, że Polki grały bardzo przeciętnie. Statystyka po pierwszym secie pokazała, że Anna Barańska miała przyjęcie na poziomie... 14 proc.! Właśnie przyjęcie było piętą achillesową bielszczanek w tym spotkaniu. W I secie wyrówna gra toczyła się przez kwadrans, bielszczanki na drugą przerwę techniczną schodziły, mając jeszcze minimalne prowadzenie (16:15). Finisz należał jednak do ekipy z Turcji. Dwa kolejne sety Fenerbahce wygrało jeszcze łatwiej.
- O grze Polek nie chcę mówić. Wygrałyśmy, bo jesteśmy zespołem lepiej zorganizowanym, przewyższaliśmy bielszczanki grą w bloku, atak też miałyśmy lepszy - mówiła Gamowa. - Ciężko i smutno - wzdychała Agata Sawicka, libero bielszczanek. - Miałyśmy nadzieję, że powalczymy, ale to był dziś rywal nieosiągalny. Zresztą Fenerbahce nieosiągalne jest na razie dla wszystkich - dodała.
We wtorek BKS zagra mecz o wszystko z Czeszkami z Prostejowa. Tylko pewna wygrana może uratować szanse na awans z grupy.
BKS Aluprof Bielsko-Biała - Fenerbahce Stambuł 0:3 (19:25, 21:25, 17:25)
BKS: Skorupa, Ciaszkiewicz, Barańska, Horka, Okuniewska, Studzienna, Sawicka (libero) oraz Wojtowicz, Waligóra, Bamber.
Fenerbahce: Rasna, Osmokrović, Soroglu, Dirickx, Takatlioglu, Gamowa, Yeldan (libero) oraz Dikmen, Blom.
Widzów: 1300.