Nie co dzień oczy całej siatkarskiej Polski wpatrzone są w parkiet hali pod Klimczokiem. Nie co dzień wreszcie do Bielska przyjeżdżają siatkarki, które swego czasu wywalczyły w tym mieście mnóstwo medali, a teraz chcą urwać punkty gospodyniom. Spodziewałem się zaciętej walki, wielkich emocji i siatkarskich popisów w wykonaniu obu drużyn. W zamian był jednostronny mecz, który skończył się po niecałych 70 minutach.
Zawiodłem się na drużynie z Dąbrowy Górniczej. Przyjezdne przyjeżdżały do Bielska w glorii liderek tabeli - jako drużyna, która kilka dni wcześniej ograła naszpikowany gwiazdami zespół z Muszyny - ale w sobotę zagrały na poziomie drugiej ligi. Masowo popełniały najprostsze błędy, atakowały w siatkę albo, co gorsza, w ogóle mijały się z piłką. Rozegranie tego dnia zawodziło, przyjęcie było słabiutkie, trudno właściwie było znaleźć element, który by w MKS-ie nie szwankował. Takim obrotem sprawy zaskoczone były także siatkarki z Bielska-Białej. - Spodziewałam się cięższego meczu. Myślałam, że dziewczyny z Dąbrowy będą na fali po gładkim zwycięstwie z Muszyną - mówiła potem Anna Barańska.
Rzadko się zdarzają mecze, w których lider tabeli nie potrafi ugrać w żadnym z setów więcej niż 15 punktów! A tak stało się w sobotnie popołudnie w stolicy Podbeskidzia. - Przyjechałyśmy tutaj, by powalczyć. Niestety zupełnie nam się to nie udało. Nie pokazałyśmy się z dobrej strony, mało determinacji u nas było - kręciła głową kapitan przyjezdnych Magdalena Śliwa.
Tylko po części winę za katastrofalną grę MKS może zrzucać na brak w swoich szeregach Katarzyny Gajgał, która na przedmeczowej rozgrzewce skręciła kostkę i spotkanie oglądała z ławki rezerwowych. Gospodynie też były osłabione.
Zabrakło Igora Prielożnego. Pierwszego trenera bielszczanek dopadła grypa (a może tylko przeziębienie?) i zastąpić go musiał asystent. - O tym, że poprowadzę zespół, dowiedziałem się w piątek. Miałem chwilę, żeby przespać się z tym tematem - mówił Mariusz Wiktorowicz. To nie koniec zastępstw. - Cztery godziny przed meczem dowiedziałam się, że zagram. Agata Sawicka się rozchorowała - tłumaczyła dziennikarzom Mariola Wojtowicz, która do składu BKS-u wróciła po raz pierwszy od... trzech lat. Wcześniej miała przerwę na urlop macierzyński.
Wprowadzenie Wojtowicz okazało się strzałem w dziesiątkę. 29-letnia siatkarka radziła sobie na parkiecie znakomicie, podbijała trudne piłki, dyrygowała grą gospodyń w defensywie. Nagrodzona została statuetką MVP meczu. - Zostałam mamą, jestem spełnioną kobietą, teraz ostro wzięłam się za siatkówkę - stwierdziła po meczu.
W zespole z Bielska, który po sukcesie minął w tabeli dąbrowianki, nastroje były tego popołudnia wyjątkowo dobre. - Dziewczyny w stu procentach zrealizowały założenia taktyczne, zwłaszcza zagrywka była idealna - cieszył się trener Wiktorowicz. Końcówka meczu to jednostronny popis zagrywek Anny Barańskiej, która serwisem ustrzeliwała kolejne bezradne rywalki. Kapitan reprezentacji zdobyła 19 punktów, z czego siedem z pola zagrywki!
Oba zespoły szykują się na początek Ligi Mistrzyń. Po powrocie na rozegranie Aluprofu Katarzyny Skorupy dyspozycja bielszczanek zwyżkuje i mecz z Dynamem Moskwa (1 grudnia w Bielsku) zapowiada się ekscytująco. - Forma zawodniczek przed Ligą Mistrzyń rośnie - oceniał trener Wiktorowicz.
Ekipa z Dąbrowy Górniczej na razie gra wyjątkowo nierówno, w Bielsku potwierdziło się, że zespół nie potrafi wytrzymać trzech meczów w ciągu tygodnia. - Chyba jesteśmy jeszcze za słabym zespołem, by w ciągu trzech dni rozegrać dwa bardzo dobre spotkania - samokrytycznie przyznał trener Waldemar Kawka. Niebawem przekonamy się, czy przyznany na wyrost (za piąte miejsce w tabeli) start w Lidze Mistrzyń nie okaże się zbyt dużym wyzwaniem dla drużyny z Zagłębia. Pierwszy mecz MKS zagra 3 grudnia na wyjeździe ze znakomitym Scavolini Pesaro.
BKS Aluprof Bielsko-Biała - Enion Energia MKS Dąbrowa Górnicza 3:0 (25:14, 25:15, 25:11)
BKS: Skorupa, Barańska, Dziękiewicz, Ciaszkiewicz, Horka, Studzienna, Wojtowicz (libero) oraz Kaczmar.
MKS: Śliwa, Lis, Liniarska, Szczurek, Sadowska, Sieczka, Tkaczewska (libero) oraz Pura, Haładyn, Walawender.
Widzów: 1200.