Sport.pl

Delecta bez kasy od bukmachera

Waldemar Wojtkowiak
2010-01-19 , aktualizacja: 18.01.2010 19:57
A A A Drukuj
Firma betsafe.com wstrzymuje finansowanie bydgoskich siatkarzy. Klub z powodu ustawy antyhazardowej zawiesił umowę z jednym ze swoich głównych sponsorów. Przynajmniej do czasu otrzymania wyjaśnień z Ministerstwa Sprawiedliwości


Pismo w tej sprawie zostało wysłane przez nasz klub kilka dni temu. - Zajęli się tym nasi prawnicy. Chcemy po prostu wiedzieć, czy nowa ustawa antyhazardowa dotyczy też umów zawieranych w ubiegłym roku. Mam nadzieję, że wkrótce otrzymamy odpowiedź z Ministerstwa Sprawiedliwości - mówi Janusz Zacniewski z Delekty.

"Gazeta" już w ubiegłym tygodniu informowała, że w związku z wejściem w życie ustawy antyhazardowej Delecta może stracić sponsora, który wykładał ok. 500 tys. zł na sezon. Pod koniec tygodnia doszło do spotkania władz klubu z przedstawicielami firmy betsafe.com. Obie strony do czasu wyjaśnienia sprawy postanowiły zawiesić dotychczasową współpracę. W niedzielę podczas meczu ligowego w Częstochowie z AZS-em z koszulek naszych siatkarzy zniknęła nazwa bukmachera.

- Taka była nasza wspólna decyzja - mówi Bogdan Stańczak, dyrektor betsafe.com na Polskę. - Oczywiście wstrzymaliśmy też pomoc finansową dla klubu, ale to chyba nic dziwnego. Nie jesteśmy przecież w stanie realizować tego, co zamierzaliśmy, a więc reklamowania się poprzez siatkówkę. Czekamy na wyjaśnienia i mam nadzieję, że powrócimy do współpracy - dodaje.

Zanim jednak do tego dojdzie bydgoscy działacze będą musieli szukać nowych darczyńców. Jak zapewniają jednak w klubie, nie ma powodów do obaw.

- Nie ma mowy o jakichkolwiek problemach finansowych. Jesteśmy bardzo spokojni, bo mamy zabezpieczone środki do końca sezonu - zapewnia Janusz Zacniewski.

Nieoficjalnie wiadomo, że w Delekcie powstało kilka scenariuszy rozwiązania obecnej sytuacji. Przede wszystkim na koncie spółki były dodatkowe pieniądze, które teraz będzie można wykorzystać. Poza tym w klubie tempa nabrały rozmowy z kolejnymi sponsorami. Działacze liczą też na kibiców, których liczna obecność w hali Łuczniczka przynosi konkretne zyski.

Na razie zwiększenia pomocy siatkarzom nie przewiduje jeden z udziałowców spółki, a więc miasto Bydgoszczy.

- Nikt z klubu nie zgłosił do nas takiego problemu. Widać zatem, że działacze rozsądnie prowadzą swoje działania - mówi Maciej Grześkowiak, zastępca prezydenta miasta. To właśnie reklama Bydgoszczy zastąpiła na koszulkach siatkarzy nazwę firmy bukmacherskiej.

- Cieszę się, że jesteśmy jeszcze bardziej promowani, ale jak już powiedziałem tematu pomocy Delekcie w ratuszu póki co nie ma - dodaje Grześkowiak.

Lubisz Siatkówkę?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Podziel się