Olgierd Kwiatkowski: W piątek gracie o kolejne mistrzostwo Polski. Z Resovią, którą w sezonie zasadniczym dwukrotnie pokonaliście 3:0. Jesteście zdecydowanym faworytem? Stéphane Antiga: To oczywiste. Zajęliśmy pierwsze miejsce w tabeli, graliśmy bardzo dobrze, przegraliśmy tylko dwa spotkania. No i grało się nam wyjątkowo dobrze z Resovią. Ale czekają nas finały, więc czuje się presję, inna jest też motywacja przeciwnika. Trzeba o tym pamiętać, skoncentrować się na każdym punkcie. Nie zapominajmy też, że to nie tylko finał, ale i koniec sezonu. Pojawiają się kontuzje, zmęczenie. Każda drużyna ewoluuje. Jedni stają się lepsi, forma innych opada.
Skra wygrywa w Polsce wszystko od kilku lat. Nie znudziło się wam, nie tracicie motywacji?- Jestem tu drugi sezon i tak samo chcę wygrać w tym, jak w poprzednim. To samo widzę u kolegów. Wszyscy chcą tytułu, tego się od nas wymaga i my sami od siebie tego wymagamy. Widać to było chyba po nas w sezonie zasadniczym.
Pan już dziesięć razy był mistrzem kraju - siedem we Francji, dwa w Hiszpanii i jeden w Polsce. Czuje pan te same emocje przed finałem dziś, jak w 1996 roku, kiedy zdobywał pan pierwszy tytuł z Paris UC?- Zawsze ten pierwszy jest najważniejszy, najbardziej się go pamięta. Ale szczęśliwym się jest zawsze, czy to ósmy, czy jedenasty tytuł. To przecież najlepsza rekompensata, wspaniała nagroda za całoroczną pracę.
Myśli pan, że era Skry w polskiej siatkówce może trwać nawet tak długo, jak np. epoka Olympique Lyon we francuskiej piłce, czyli siedem lat?- Mam nadzieję, że potrwa jeszcze co najmniej dwa lata, bo na tyle wiąże mnie kontrakt z klubem. Gramy o to, żeby z roku na rok być lepszymi, żeby coś zrobić w Europie. Ale ja nie bardzo lubię piłkę, tej dyscypliny nie da się łatwo porównać z siatkówką. W futbolu wszystko bardziej zależy od impulsu, pieniędzy, szybkiego kupna nowych, świetnych graczy.
Nie żałuje pan, że nie gra we Francji lub w Hiszpanii?- Absolutnie nie. W Hiszpanii jest zresztą teraz kryzys, drużyny się rozpadają. We Francji najlepsi siatkarze wyjeżdżają za granicę, kluby nic nie osiągają w europejskich pucharach. Technicznie w moim kraju i w Hiszpanii liga jest nawet niezła, ale tak naprawdę to w każdym elemencie - bloku, ataku, przyjęciu - polskie rozgrywki stawiają większe wymagania. Również pod względem fizycznym.
Podobno pana marzeniem jest mieszkać nad brzegiem morza. Z Bełchatowa do morza daleko...- W życiu liczą się pasja i praca. Jestem bardzo zadowolony z tego, co osiągnąłem w Skrze, i że mogę tu grać, ten klub gwarantuje mi najwyższy poziom sportowy. Mieszkałem nad morzem na Majorce, nie narzekałem na otoczenie i krajobrazy, ale przeniosłem się do Bełchatowa, to najlepszy dowód na to, jak ważny jest dla mnie sport i sukces. Po sezonie wyjadę na fajne wakacje nad morze i będę zadowolony.