Sport.pl

Liga Mistrzów - w Skrze tylko to się liczy

Damian Bąbol, Bełchatów
07.03.2010 , aktualizacja: 07.03.2010 19:08
A A A Drukuj
Michał Bąkiewicz ze Skry Bełchatów Fot. Radoslaw Józwiak / Agencja Gazeta Michał Bąkiewicz ze Skry Bełchatów
Mistrzowie Polski zapewnili sobie pierwsze miejsce po zasadniczej fazie rozgrywek. Ale dla siatkarzy PGE Skry Bełchatów ważniejsze niż liga są przygotowania do Final Four Ligi Mistrzów.
Temu podporządkowane są treningi bełchatowskiego zespołu. Próba generalna tej imprezy czeka bełchatowian w środę, kiedy zmierzą się z Sisleyem Treviso, a trzy dni później z równie silnym Trenkwalderem Modena. - Sukces w Final Four to dla nas priorytet. Od dłuższego czasu przygotowujemy się wyłącznie pod kątem tych rozgrywek. Pojedynki z włoskimi zespołami będą znakomitym przetarciem przed turniejem w Łodzi [10 i 11 kwietnia] - tłumaczy trener Jacek Nawrocki.

Ale oprócz ciężkich przygotowań pięciokrotni mistrzowie Polski ogrywają kolejnych rywali w PlusLidze. W sobotę pokonali odradzającą się po kryzysie Delectę Bydgoszcz, która rozegrała w Bełchatowie jeden z najlepszych meczów w drugiej rundzie. Mimo to poległa.

Siatkarze z Bełchatowa sprawiali wrażenie wyluzowanych, momentami nawet za bardzo, bo mieli problemy z przyjęciem serwów. Przegrywali już 1:5, ale od tego momentu wzięli się mocno do pracy. Wyglądało to w ten sposób, jakby skrzyknęli się: "Dobra panowie, koniec tej zabawy. Gramy już na poważnie". I od tego momentu spisywali się znacznie lepiej, chociaż Delecta nie zamierzała im ułatwiać sprawy. A kiedy gospodarze znowu wpadli w tarapaty (przegrywali trzema punktami), to sprawy w swoje ręce przejmował Marcin Możdżonek, który pojedynczymi blokami zatrzymywał rywali.

Nie gorszy był Daniel Pliński. Mierzący 205 cm środkowy w całym meczu aż pięć razy zatrzymywał ataki rywali. W bloku bełchatowianie wręcz zmiażdżyli siatkarzy z Bydgoszczy. Świadczą o tym statystyki: Skra 15 punktów, Delecta tylko pięć.

Wydarzeniem meczu było pojawienie się na boisku siatkarskiego geniusza - Stephane'a Antigi, który przez ostatni miesiąc leczy kontuzję. W sobotę Francuz po raz pierwszy po zabiegu artroskopii kolana wchodził na zmiany - na razie na zagrywkę i jej przyjęcie, zmieniając Bartosza Kurka. Trzeba jednak poczekać, zanim zacznie atakować.

Kłopoty ze zdrowiem ma inny przyjmujący PGE Skry Michał Bąkiewicz. Problemy z kręgosłupem sprawiają, że nie może trenować. - Nie pomagają nawet leki przeciwbólowe - mówi załamany,

Najwięcej emocji było w trzecim secie, który trwał ponad pół godziny. Szczególnie nerwowa była końcówka. Po atakach Jakuba Novotnego gospodarze odrobili dwupunktową stratę, mieli nawet dwie piłki setowe. Ostatecznie górą była jednak drużyna z Bydgoszczy. Na więcej jej siatkarzy nie było jednak stać. W czwartym secie bezdyskusyjnie dominowali bełchatowianie.

Najlepszym zawodnikiem meczu został Piotr Gacek, który pokazał, że znajduje się w znakomitej formie. - Zachowaliśmy więcej zimnej krwi od rywali. Wygraliśmy także dzięki większemu doświadczeniu - opowiadał. - Jesteśmy w coraz lepszej formie i jestem pewien, że na Final Four będzie już najwyższa.

Podobnego zdania jest jego Michał Winiarski, który uważa, że Skrę stać na jeszcze lepszą postawę. - Powinniśmy grać bardziej dynamicznie. Jest jeszcze trochę czasu i myślę, że niektóre elementy poprawimy.

PGE Skra - Delecta Bydgoszcz 3:1 (27:25, 25:19, 29:31, 25:20)

PGE Skra: Falasca 2, Kurek 15, Możdżonek 12, Wlazły 24, Winiarski 16, Pliński 12, Gacek (libero), Dobrowolski, Novotny 5, Antiga, Wnuk.

Delecta: Woicki 1, Sopko 11, Cerven 11, Szymański 14, Gruszka 13, Jurkiewicz 8, Dębiec (libero) oraz Pieczonka, Lipiński, Konarski 3, Kokociński 1.

Kłopoty to specjalność Skry Bełchatów »


Zobacz więcej na temat:

Lubisz Siatkówkę?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Podziel się