Sport.pl

Liga Światowa. Brazylia wciąż niedościgniona

W ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Światowej mistrzowie świata nie dali najmniejszych szans Polakom i wygrali w trzech setach (17:25, 14:25, 21:25).
0 : 3
Informacje
Liga Światowa 2011 - Mecze grupowe
Czwartek 30.06.2011 godzina 20:30
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
Polska
17
14
21
0
Brazylia
25
25
25
3
Składy i szczegóły
Polska
Żygadło, Nowakowski, Kurek, Ruciak, Możdżonek, Bartman, Ignaczak (L) oraz Jarosz, Kubiak, Woicki, Kosok, Bąkiewicz
Brazylia
Theo, Marlon, Sidao, Rodrigao, Giba, Dante, Sergio (L) oraz Bravo, Bruno, Wallace
W porównaniu ze środowym meczem trener Brazylii Bernardo Rezende dokonał aż trzech zmian w wyjściowej szóstce. Na placu gry pojawili się: Marlon na rozegraniu, Rodrigao na środku bloku oraz na przyjęciu Giba. Ostatnia nominacja to poniekąd również ukłon w stronę polskich kibiców. - Wiem, że jest u was bardzo popularny i lubiany. Dlatego w czwartek wybiegnie na boisko - zapowiadał Rezende już po pierwszym meczu.

Kapitan "Canarinhos", który jest symbolem sukcesów kadry Rezende, znów pokazał wielką klasę. W środę jakby nieco znudzony dyskutował z sędziami, rozbawiał kolegów, zagadywał dzieci od podawania piłek. Na parkiecie jednak znów zamienił się w bezlitosnego egzekutora. Szeroki uśmiech na twarzy, luz, ale kiedy tylko piłka wędrowała pod jego rękę, nie pozostawiał naszym graczom złudzeń. Asem skończył pierwszego seta, drugiego zaczął świetną serią zagrywek, po czym opuścił parkiet z powodu drobnego urazu. Resztę seta przesiedział na ławce, okładając szyję lodem. Wrócił w trzeciej partii i to do niego należała piłka meczowa.

Rezende ma wybór nieograniczony. Kogokolwiek nie posłałby w bój, ten odpłaci się doskonałą grą. Obył się nawet bez najlepszego siatkarza świata Murilo. W rolę mentalnego przywódcy wcielał się w tym zespole niepozorny, ale inteligentny siatkarsko libero Segio. Inni tez grali jak natchnieni. Rozgrywający Marlon w niczym nie ustępował na rozegraniu Bruno, Rodrigao był jeszcze lepszy niż Lucas dzień wcześniej, a Dante znacznie lepiej przyjmował niż w środę.

W naszym zespole właśnie przyjęcie najbardziej szwankowało. W pierwszej partii siłę rażenia zagrywek Brazylijczyków najboleśniej odczuł Michał Ruciak, którego trzykrotnie sprowadziły one na ziemię w sensie dosłownym. W drugim secie Polacy aż pięciokrotnie nadziali się na skuteczny blok Brazylijczyków. Nasz zespół wyszedł w identycznym zestawieniu co w środę, ale Andrea Anastasi musiał dość szybko uciekać się do zmian w szóstce. Siatkarskich gigantów straszyć zagrywką próbował jedynie Michał Kubiak, ale zarówno Dante, jak i zmiennik Giby Bravo, ustawiali w odbiorze ręce tak, że kiedy trafiała ona do rozgrywającego Marlona, ten mógł z nią zrobić wszystko. - To był nasz najlepszy mecz w edycji Ligi Światowej - przyznał Giba.

Polakom gra się nie kleiła zupełnie. - Nie potrafiliśmy wykorzystać naszego największego atutu, jakim był blok - mówił Paweł Woicki. - Nie podjęliśmy walki. Czasami zdarzają się takie mecze. Myślę, że nam przytrafiło się to po raz ostatni - dodawał Anastasi.

Teraz obie ekipy myślami są już przy turnieju finałowym, który odbędzie się od 6-10 lipca w Ergo Arnie w Gdańsku. Woicki stwierdził, nasza kadra mierzy w półfinał. Brazylia tradycyjnie będzie faworytem Final Eight. - Wymarzony rywal? Chciałbym zagrać z jakimś słabym zespołem, ale tam takich nie będzie - uśmiechał się Rezende.

Kulisy zwolnienia Jerzego Matlaka  »


Więcej o: