Sport.pl

Berruto do Włoch, Anastasi do Polski?

We Włoszech trwają przepychanki, kto ma być trenerem kadry siatkarzy. Ich rezultat może mieć znaczenie także dla polskiej reprezentacji.
Mistrzostwa świata nie były udane dla obu drużyn - mierzyły w medal, w co śmielszych prognozach nawet złoty, a skończyło się na wielkim rozczarowaniu. Polacy wrócili z mundialu już po drugiej rundzie, Włosi - jako gospodarze, w dodatku mocno premiowani przez kontrowersyjny regulamin - znaleźli się tuż za podium.

Za klapę biało-czerwonych zapłacił głową trener Daniel Castellanii, we Włoszech wciąż trwa dyskusja, czy zostawić na stanowisku 50-letniego Andreę Anastasiego. Jego zwolennicy chcą mu dać kolejną szansę, tłumacząc wielkimi sukcesami (Anastasi m.in. sięgnął po mistrzostwo Europy z reprezentacją Włoch i Hiszpanii), ale we włoskich władzach znalazło się sporo przeciwników, w dodatku są też naciski ze strony polityków, żeby obrać inny kurs budowania "niebieskiej potęgi". O sprawie pisze wczorajsza "La Gazzetta dello Sport".

Gwarantem sukcesów ma być Mauro Berruto, siatkarski wizjoner, trener i filozof z wykształcenia, który z mniej niż przeciętnej reprezentacji Finlandii zrobił zespół klasy europejskiej, pracując jednocześnie z Panathinaikosem Ateny. Od tego sezonu 41-letni szkoleniowiec, który chciał dwa lata temu przejąć biało-czerwonych, pracuje w Lube Banca Macerata.

Co ma do tego Polska? Włoskie gazety informują, że jeśli Anastasi odejdzie, długo bez pracy nie pozostanie, bo rozmawia z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej. - Nie było rozmów - zapewnia Artur Popko, wiceprezes związku. - Ale był kontakt od menedżera Anastasiego. Jeśli postawimy na zagranicznego trenera, kandydaturę Włocha na pewno rozpatrzymy. Jest jednak za wcześnie, by mówić o szczegółach.

Więcej o: