Sport.pl

Rafał Stec: PZPS wykonał skok w tył

Szefowie PZPS wykonali właśnie skok w tył - pisze na swoim blogu dziennikarz ?Gazety Wyborczej? i Sport.pl Rafał Stec, komentując zwolnienie przez działaczy selekcjonera reprezentacji polskich siatkarzy Daniela Castellaniego.
O swoim losie Argentyńczyk dowiedział się w poniedziałek od prezesa PZPS Mirosława Przedpełskiego. Decydujące okazało się głosowanie przeprowadzone w związku. Tylko 5 z 21 działaczy było za tym, aby szkoleniowiec kontynuował swoją pracę.

Szefowie PZPS wykonali właśnie skok w tył. Zanim przyleciał do nas Lozano, wielokrotnie apelowałem, by zaprzestali notorycznych zmian na stanowisku selekcjonera, bowiem w siatkówce, najbardziej zespołowej pośród gier, ciągłość pracy ma szczególne znaczenie - pisze na swoim blogu Rafał Stec. Nawiasem mówiąc, rozszalałym zatrudnianiem i wyrzucaniem demaskowali własną nieudolność - dyskwalifikowali przecież swoje wybory. Aż wreszcie udało się, Lozano okazał się pierwszym od 35 lat trenerem, który przetrwał pełny cykl olimpijski.

Castellani doczłapał ledwie do półmetka, choć jemu sami działacze prorokowali rządy wręcz do 2014 roku, czyli do MŚ w Polsce, a siatkówka generalnie premiuje stabilność. Najpotężniejszą Brazylię Bernardo Rezende prowadzi już blisko dekadę; sensacyjnym złotem USA na igrzyskach w Pekinie cały cykl olimpijski zwieńczył Hugh McCutcheon (wcześniej sromotnie przegrał mundial); teraz niespodziewane wicemistrzostwo świata Kubańczycy zdobyli w czwartym roku pracy Orlando Samuelsa Blackwooda; o jeden sezon dłużej Igor Kolaković kieruje Serbami, czyli najlepszą ostatnio drużyną z Europy... I zarazem ostatnimi europejskimi mistrzami olimpijskimi, którzy pamiętny turniej w Sydney wygrali po pięciu latach przygotowań z Zoranem Gajiciem. Jeszcze raz: nad siatką królują zazwyczaj reprezentacje z silnym, trwałym przywództwem, gdzie nie spojrzeć, tam najcenniejsze medale zdobywają ci, którzy długo wspólnie pracowali nad sukcesem.

Szefowie PZPS wybrali inaczej. Uznali, że w zeszłym roku się pomylili i postawili na niewłaściwego człowieka, w jego wczorajszych zaletach - jak koncyliacyjna natura - dzisiaj zaczęli dostrzegać wady. (Wadą okazało się nawet, co osobliwe, zaufanie siatkarzy, którzy gromadnie poparli selekcjonera). Odwlekając wskazanie następcy na nieokreśloną przyszłość, być może nawet przyszły rok, działacze przyznali też, że na razie nie mają żadnego planu.

Cały wpis czytaj na blogu Rafała Steca »


Więcej o: