Sport.pl

Siatkówka. Łukasz Żygadło: Od ostatniego rozstania z kadrą wiele zmieniło się w moim życiu

- Polska reprezentacja ma teraz cztery lata na przygotowanie rozgrywających do igrzysk w Tokio. Moim zdaniem, jeżeli obecni zawodnicy gwarantują jakość, rozwój i są gotowi fizycznie podołać trudom gry w kadrze, to powinni kontynuować grę. Nie powinno to jednak być żadną gwarancją lub taryfą ulgową dla nich samych - powiedział Sport.pl srebrny medalista mistrzostw świata z 2006 roku, występujący w Sarmayeh Bank, Łukasz Żygadło.
Zmiany na stanowisku szkoleniowym w kadrze prowokują pytania o wizję zespołu Ferdinando De Giorgiego. Wiele znaków zapytania odnosi się do pozycji rozgrywającego. Jako głównego kandydata obok Fabiana Drzyzgi i Grzegorza Łomacza wymienia się doświadczonego gracza Sarmayeh Bank, Łukasz Żygadło.

Jak długą karierę widzi pan jeszcze przed sobą?

Łukasz Żygadło: Nie zadaję sobie takich pytań. W pewnym momencie stwierdziłem, że nie ma sensu tego robić. Jeżeli będę czuł się dobrze z tym, co obecnie robię i będzie miało to sens, to będę dalej kontynuował grę.

Jak wiele zmieniły i zmieniają w panu, jako rozgrywającym, ostatnie dwa lata spędzone w Iranie?

- Nie wyjeżdżałem do Iranu ze względu na rozwój sportowy, ale przez chęć zmiany otoczenia. Oczywiście, ważnym aspektem było to, że w drużynie zakontraktowano zawodników kadrowych, co gwarantowało poziom sportowy, a nowo powstały twór (bo nie był to klub) był stabilny finansowo. Duże braki organizacyjne w pierwszym roku, inna kultura, odmienna mentalność, częste zmiany terminów treningów, a nawet samych rozgrywek dawały pełne pole do znalezienia wymówek. W tym wszystkim był jednak jeden cel - mistrzostwo Iranu. Nie było łatwo, ale udało się! Mogę śmiało stwierdzić, że we mnie jako rozgrywającym ten okres nie zmienił dużo, ale na pewno potwierdziłem samemu sobie, że moje bogate doświadczenie pozwala mi realizować się w każdych warunkach.

Wyjazd do Iranu, gdzie był pan pierwszym polskim zawodnikiem, był dużym ryzykiem?

- Dla mnie nie było ryzykiem, ale zdecydowanie nie jest to miejsce dla każdego, szczególnie dla młodych zawodników.

Sarmayeh Bank to pański 12. klub w seniorskiej karierze. Co jeszcze chciałby pan w niej osiągnąć?

- Nieskromnie powiem, że w karierze klubowej stanąłem na każdym najwyższym podium - mistrzostw Świata, Liga Mistrzów, mistrzostw i Pucharu Polski oraz Włoch, mistrzostw Iranu... Do tego z Sarmayeh Bank zdobyliśmy również egzotyczne dla europejczyków mistrzostwo azjatyckie. Od powrotu do gry w 2014 po mojej ciężkiej kontuzji zagrałem w pięciu finałach, a do szóstego właśnie awansowałem z moim aktualnym klubem.

Jeśli chodzi o reprezentację, to uważam, że okres, w którym miałem szansę gry, wykorzystałem bardzo dobrze. Najbardziej jednak żałuję występu na igrzyskach olimpijskich w Londynie. To podium jako jedyne zostało dla mnie niezdobyte. Bardzo przeżyłem brak medalu na najważniejszej imprezie czterolecia. Niestety okazji do rewanżu już nie miałem.

Po raz pierwszy za granicę wyjechał pan w wieku 25 lat. Obecnie niewielu polskich rozgrywających zdobywa doświadczenie poza PlusLigą. Jak bardzo inny charakter gry rozwija młodego zawodnika na pana pozycji?

- Moim zdaniem podróże kształtują osobowość. Możliwość gry za granicą, życie w nowym otoczeniu, nowej kulturze, z nowymi ludźmi stymuluje pozytywnie, jeżeli osoba, która decyduje się na wyjazd, jest otwarta na takie zmiany. W nowym środowisku musisz się sprawdzić; często opinia na twój temat z przeszłości traci znaczenie i okazuje się, że wcale nie jesteś taki słaby lub taki dobry, jak uważano. Jeżeli ma się szczęście, można trafić na dobrego trenera i na ciekawych ludzi, więc kariera może zmienić się diametralnie. Można tutaj przytoczyć wiele nazwisk, nie tylko ze środowiska siatkarskiego - Robert Lewandowski czy Marcin Gortat są tego bardzo dobrymi przykładami.

Z drugiej strony polscy siatkarze mają to szczęście, że liga krajowa stoi na wysokim poziomie, co jednak powoduje, że w niektórych sytuacjach wyjazd za granicę sportowo mało się opłaca. Oczywiście, ważna jest umiejętność pokierowania swoją karierą tak, aby w kraju czy zagranicą trafić w miejsce, które dla rozwoju zawodnika będzie najodpowiedniejsze.

Jest jeszcze jeden bardzo istotny aspekt. Czasami słyszymy o wypaleniu się, zmęczeniu materiału, o zwykłym braku miejsca w drużynie lub o niezadowalających warunkach. Taki wyjazd może być dobrą odskocznią od rutyny, od presji lub po prostu szansą na znalezienie pracy, bo sport to profesja jak każda inna. Niestety wielu ekspertów zsyła takich zawodników na banicję, co może ostudzić chęć zmiany otoczenia. Uważam, że takich graczy, jak i również trenerów, powinno się maksymalnie wspierać, gdyż to pomaga wzmocnić ich pozycję za granicą. Doświadczenie wyjeżdżających osób może wnieść nową jakość w późniejszy rozwój rodzimej ligi lub reprezentacji, poszerzyć rynki współpracy, a także wzmocnić naszą rolę w siatkarskim świecie.

Na ile ważnym dla klasy rozgrywającego czynnikiem jest doświadczenie?

- Rozgrywający obok trenera jest lub powinien być liderem na boisku. Jak każdy dobry lider musi mieć szczegółową wiedzę dotyczącą dziedziny, którą się zajmuje oraz świadomość odnośnie do swojej roli w drużynie. Doświadczony na tej pozycji zawodnik w sytuacjach boiskowych, często odmiennych od tych zakładanych przed meczem, jak i w wielu momentach stresowych, potrafi odpowiednio zareagować i prowadzić drużynę. Uważam również, że nieocenioną rolą rozgrywającego jest jego praca pozaboiskowa - to on, często niewidoczny, powinien dbać o dobro grupy i pchać ją w kierunku zwycięstwa.

Czy po odejściu Pawła Zagumnego z polskiej kadry potrzebuje ona tak pewnego w trudnych momentach rozgrywającego, jak on?

- Polska reprezentacja ma teraz cztery lata na przygotowanie rozgrywających do igrzysk w Tokio. Moim zdaniem, jeżeli obecni zawodnicy gwarantują jakość, rozwój i są gotowi fizycznie podołać trudom gry w kadrze, to powinni kontynuować grę. Nie powinno to jednak być żadną gwarancją lub taryfą ulgową dla nich samych.

Reprezentację prowadzić będzie nowy trener, Ferdinando De Giorgi. Po braku sukcesów w poprzednim sezonie oczekiwałby pan wielu zmian, jeśli chodzi o rozegranie kadry?

- Przez ostatnie lata mogliśmy obserwować zmiany i falowanie formy kadry. Oczywiście były sukcesy, ale przydarzyły się również słabe lub średnie występy. Jaką drogę wybrać? Uważam, że najlepszą jest stabilny rozwój i maksymalizacja celów od Ligi Światowej po mistrzostwo Europy, świata i igrzysk. Zespół powinien być zawsze nastawiony na wygrywanie, nie ważne w jakiej konfiguracji będzie występował. Kontuzje będą się zdarzały, niektórzy zawodnicy będą musieli odpocząć, ale nie można zapomnieć, że przeszłość już nam pokazała, że nawet bez wielkich nazwisk udało się zdobyć pierwszy medal Ligi Światowej, rok później ją wygrać, zwyciężyć na mistrzostwach Europy i w morderczym Pucharze Świata. Uważam, że obecni rozgrywający mają już doświadczenie z igrzysk olimpijskich, więc ciągłość pracy w kadrze jest im niezbędna. Dołączenie do rywalizacji o miejsce w pierwszej reprezentacji 2-3 młodych rozgrywających powinno być jednak dobrą stymulacją dla całej grupy.

Jaką "rękę" Ferdinando De Giorgiego poznał pan, kiedy pracował z nim w klubie Fakieł Nowy Urengoj?

- W dużym skrócie Fefe jest bardzo wymagającym trenerem, lubi rozmawiać i tłumaczyć, stymulując zawodnika do przejęcia inicjatywy w dalszym samorozwoju.

Co dla pana osobiście jest znakiem jakości drużyn prowadzonych przez Ferdinando De Giorgiego?

- Zanim odpowiem na to pytanie zachęcę kibiców do tego, aby w kolejnym dowolnym meczu, który będą oglądali, zwrócili uwagę na najprostsze elementy siatkarskie takie, jak atak z trudnej piłki, dogranie jej, asekuracja ataku, jakość obrony łatwych odbić, wystawa sytuacyjna, wykonany w równym tempie blok w sytuacjach standardowych, czy współpraca na boisku. Te najprostsze elementy są często najtrudniejszymi w wykonaniu, a przecież nie wymagają fantastycznych warunków fizycznych lub poznania tajników fizyki kwantowej, aby je wytrenować! Uważam, że to jest właśnie znakiem jakościowym drużyny prowadzonej przez Fefe - solidna baza podstawowych elementów, która daje możliwość do wykazania się indywidualnym umiejętnościom poszczególnych zawodników.

Nie chcę pytać, czy liczy pan na powrót do kadry. Chciałabym się dowiedzieć, czy pan tego chce.

- Gra dla reprezentacji kraju jest wielkim wyróżnieniem i marzeniem każdego zawodnika. Jeśli chodzi o mnie, to od ostatniego rozstania z kadrą wiele zmieniło się w moim życiu. Na obecnym etapie mojej przygody ze sportem muszę brać pod uwagę również inne aspekty życia, które wymagają ode mnie większego poświęcenia i czasu. Jakie będą decyzje? Czas pokaże.



Mistrzyni świata Joanna Jędrzejczyk w drużynie Sport.pl!