Sport.pl

Liga Światowa. Bosek: Nie ma co myśleć o finale

3 : 2
Informacje
Liga Światowa 2013 - Grupa A
Piątek 28.06.2013 godzina 20:15
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
5 S
Wynik
Polska
26
19
19
25
15
3
Argentyna
24
25
25
17
8
2
Składy i szczegóły
Polska
Żygadło, Drzyzga, Bartman, Jarosz, Kurek, Winiarski, Kubiak, Ruciak, Nowakowski, Możdżonek, Wrona, Ignaczak (L)
Argentyna
De Cecco, Uriarte, Castellani, Romanutti, Sole, Crer, Ramos, Quiroga, Bengolea, Pereyra, Poglajen, Gonzalez (L)
- Mówiłem już po pierwszych dobrych wynikach trenera Anastasiego, że zobaczymy, jak będzie mu szło w trzecim roku pracy - twierdzi były szkoleniowiec reprezentacji Polski Ryszard Bosek. Mistrz świata i olimpijski uważa, że Włoch powinien wytłumaczyć, dlaczego zwycięzca Ligi Światowej sprzed roku w trwającej edycji spisuje się tak słabo. Bosek radzi też zawodnikom, by przestali myśleć o odpowiedzialności, która na nich ciąży, i znów zaczęli się cieszyć się siatkówką.
Łukasz Jachimiak: Podziela pan wiarę prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosława Przedpełskiego w to, że Polska zagra w turnieju finałowym tegorocznej Ligi Światowej?

Ryszard Bosek: Moja wiara jest nieduża, choć uważam, że nie można skreślać drużyny, dopóki istnieją matematyczne szanse na jej sukces.

Trudno wierzyć w matematykę, kiedy nie pomaga się jej na boisku.

- To prawda, nie mamy się z czego cieszyć, nasz zespół nie gra dobrze. W niedzielę momentami próbował. Ale to jest właśnie odpowiednie słowo - tylko próbował. Chłopcy się starają, ale, niestety, nie wychodzi im. Moim zdaniem o finale na razie nie ma co myśleć. Teraz będziemy mieli mecze u siebie [z Argentyną i USA], musimy szukać zwycięstw, żeby się podbudować moralnie. Tego najbardziej nam teraz trzeba.

Rozumiem, że według pana nasi siatkarze są nie tyle zmęczeni intensywnym okresem przygotowawczym pod wodzą Andrei Anastasiego, co cały czas przeżywają porażkę poniesioną na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie?

- Praktycznie ten sam zespół grał w ubiegłym roku, przygotowania też miał bardzo mocne, a do pewnego momentu spisywał się świetnie. Teraz zawodnicy muszą znów nabrać wiary w to, że potrafią wygrywać. Widać, że na razie nic im się nie składa, a powinno, bo przecież w sezonie poolimpijskim do dużych zmian doszło we wszystkich reprezentacjach, a w naszej brakuje tylko Pawła Zagumnego. Taka nagła obniżka formy jest więc niespodziewana.

Porażki z Brazylią przyjęliśmy jeszcze spokojnie, ale po dwóch przegranych meczach z Francją zrobiło się nerwowo.

- Brazylia zmieniła połowę składu, ale nadal ma wielu doświadczonych graczy, a ci młodzi cały czas byli przy reprezentacji, dlatego można się było spodziewać, że po wejściu do niej będą grali dobrze. Natomiast pozostałe drużyny, jak Francja, bardzo mocno pozmieniały się kadrowo, powinniśmy sobie z nimi radzić. Może nawet zgubiło nas myślenie, że spokojnie sobie poradzimy? Na pewno po pierwszej porażce z Francją jeszcze bardziej straciliśmy ducha. To potwierdza nawet trener.

Optymiści chcą wierzyć, że w tym roku poświęciliśmy Ligę Światową, by zrobić wszystko inaczej niż przed rokiem, kiedy wielka forma przyszła za wcześnie. Ale i oni pamiętają, jak Anastasi zapewniał, że dobrze przygotuje zespół i na teraz, i na wrześniowe mistrzostwa Europy.

- Cykl przygotowań w tym roku jest zupełnie inny. Po Lidze Światowej będą dwa tygodnie przerwy, wszyscy wyjadą na wakacje. Samo przygotowanie do tych rozgrywek miało według trenera nie kolidować z przygotowaniami do mistrzostw Europy. Cóż, teraz zostaje nam tylko mieć nadzieję, że do mistrzostw wszystko wróci do normy, że forma przyjdzie. Wiemy, że nasz zespół potrafi grać. Teraz nie gra dobrze, nie ma pewności. Jakieś tryby są zasypane piaskiem, ale trudno powiedzieć jakie, kiedy nie jest się wewnątrz ekipy.

Może Anastasi powinien powiedzieć, co się dzieje, zamiast ograniczać się do stwierdzenia "wiem, że nie gramy tak dobrze jak przed rokiem"?

- Nie chcę mówić za niego i nie wierzę też, że ktoś go zmusi do mówienia. Czytałem, że rozmawiać z nim ma prezes Przedpełski. Ale on przecież nie ma magicznej różdżki, więc nie machnie nią na Anastasiego i go nie zmieni. Sam trener powinien wyciągnąć wnioski, dobrze by było, żeby się wypowiedział, wytłumaczył, że np. zespół dużo trenował i dlatego po zawodnikach widać brak świeżości. Cała ekipa trenerska jest na tyle doświadczona, że powinna wiedzieć, co się dzieje, i coś zrobić. Muszą, bo po zawodnikach widać chęć do walki, ale widać też, że im się to wszystko nie układa. Skoro nie było do tej pory żadnych oświadczeń trenera, że źle trenują, że się do czegoś nie przykładają, to trener powinien powiedzieć, dlaczego jest jak jest, kiedy zawodnicy go słuchają i robią, co im każe.

Gdyby Anastasi zdobył się na szczerość, powiedziałby, że do tej pory nie wyciągnął swoich podopiecznych z dołka, w jaki wpadli po Londynie?

- Myślę, że zawodnicy jeszcze to przeżywają. Przed igrzyskami głośno mówili, że czują się mocni i celują w złoto. Wszyscy w nie wierzyliśmy po tym, jak wygrali Ligę Światową. Ta olimpijska porażka na pewno zburzyła morale. Teraz trzeba wrócić do młodzieńczego entuzjazmu. Mamy młodych chłopaków, którzy muszą przestać się przejmować odpowiedzialnością, jaka na nich ciąży, rozwinąć się, grać tak jak wtedy, gdy Anastasi zaczynał u nas swoją pracę. Trzeba pomyśleć tylko o graniu, odzyskać nadzieję, nie analizować sytuacji.

Wierzy pan, że za kilka miesięcy będziemy mieli powtórkę z roku 2009, kiedy w Lidze Światowej bili nas Finowie, a na mistrzostwach Europy my biliśmy wszystkich, czy raczej spodziewa się pan, że powtórzy się sytuacja z roku 2010, kiedy zespół się zaciął, za co Daniel Castellani zapłacił utratą posady?

- U nas tak się to wszystko układa, że po dwóch dobrych latach w trzecim roku pracy trenera kadra ma dziwny kryzys. Tylko mój zespół nie zdążył mieć kryzysu, bo wcześniej zostałem wyrzucony (śmiech). Ten słaby trzeci rok to moim zdaniem problem, nad którym trzeba się pochylić, urządzić debatę wewnątrz związku, żeby znaleźć powody. Ja swoje teorie mam, ale ich nie ogłoszę.

Dlaczego?

- Bo to są moje teorie, a nikt nie reaguje, kiedy próbuję wcześniej zadzwonić dzwoneczkiem na alarm. Mówiłem już po pierwszych dobrych wynikach trenera Anastasiego, że zobaczymy, jak będzie mu szło w trzecim roku pracy.

Uważa pan, że każdy nowy trener za mocno eksploatuje zawodników na początku swojej pracy?

- Nie o to chodzi. To nie jest dobry moment, żeby na ten temat dyskutować. Teraz najważniejsze jest, żeby drużyna się odbudowała, a wnioski dotyczące takich kryzysów powinien wyciągnąć Wydział Szkolenia. Zostawmy to, nie dramatyzujmy, bądźmy z zespołem, bo ciężkie treningi muszą w końcu zaowocować. Forma przyjdzie. Jeżeli stanie się to na mistrzostwach Europy, wygramy je albo chociaż staniemy na podium, to łatwiej przełkniemy porażkę w Lidze Światowej. Mistrzostwa Europy będą dla nas dużo ważniejsze, zwłaszcza że przecież w części odbędą się w Polsce. A za rok zorganizujemy mistrzostwa świata, które będą dla nas najważniejszą imprezą od wielu lat.

Rozumiem, że nie jest pan zwolennikiem wykonywania nerwowych ruchów?

- Ja za to nie odpowiadam, teorii jest mnóstwo, w pewnych środowiskach popularna jest teoria mówiąca, że po trzech latach pracy trenera warto wymienić. Ale ja na to nie mam wpływu, więc wolę nie zabierać głosu.

Sam pan wraca do tematu - może, znając naszych siatkarzy, wie pan, że lubią zmiany na stanowisku trenera?

- Nie, oni na pewno nie mają dosyć trenera. Do tej pory pokazywali, że mają zaufanie do szkoleniowców. To nie ten powód. Problemu trzeba szukać w ich głowach. Ale o tym warto mówić, kiedy jesteśmy na fali, a nie teraz, kiedy im nie idzie, bo to byłoby szkodliwe.

Wróćmy jeszcze na moment do Ligi Światowej - jeśli nie awansujemy do turnieju finałowego, będziemy dopiero drugim zwycięzcą w historii, który w następnej edycji odpadł już w pierwszej fazie.

- To będzie nasza porażka, bo skoro weszliśmy na bardzo wysoki pułap i jesteśmy w czołówce światowego rankingu, to powinniśmy być w turnieju finałowym. Ale nasza reprezentacja jest pełna niespodzianek. Też dobrych. We wspomnianym 2009 roku wygrała mistrzostwa Europy zupełnie niespodziewanie. Problem w tym, że kiedy wejdziemy na szczyt, to nie potrafimy się na nim utrzymać. Klasowa drużyna musi skończyć z sinusoidalnym graniem. Wszyscy powinni się zastanowić, jak to zrobić, to musi być cel na najbliższe lata.

Więcej o:
Komentarze (20)
Liga Światowa. Bosek: Nie ma co myśleć o finale
Zaloguj się
  • baku27

    Oceniono 122 razy 94

    Krytykowanie Anastasiego zaczyna przypominać mi sytuację podczas kadencji Leo Beenhakkera - to nic, że są sukcesy a reprezentacja jest w czołówce (bo dla polskich kopaczy 17 miejsce niewątpliwie było czołówką, tak samo jak wygranie grupy eliminacyjnej przed Portugalią, Serbią, Belgią i Finlandią). Siatkarze są na 4 miejscu na świecie, zdobyli brąz Mistrzostw Europy, wygrali Ligę Światową, pokonują mocarzy w postaci Serbów, Bułgarów, USA czy Włochów, nadludzie z Brazylii i Rosji nagle stali się zwyczajni -ale co tam, trzeba dokopać gościowi, bo jest obcokrajowcem i jakie znaczenie ma to, że zdobył złoto, srebro i brąz Mistrzostw Europy, brąz olimpijski, 2 złota, srebro i brąz Ligi Światowej oraz srebro Pucharu Świata.

  • xeloss_k-k

    Oceniono 106 razy 76

    Jak ktoś się powinien z czegoś tłumaczyć, to pan Bosek z tego co wyprawia z Częstochową.

  • dagalovebarca

    Oceniono 52 razy 30

    Teraz się do niego przyczepiaja każdy może miec kiepski rok , a przypomnijcie sobie poprzednie . Zostawcie go w spokoju on dał dużo naszej drużynie i każdy Polak powinnien byc mu wdzięczny . A my pomóżmy Polskiej reprezentacji i kibicujmy jak możemy , zdzierajmy gardla , może w końcu przyjdzie ten dobry czas , ale nawet najlepsi kiedys musza stać się gorszymi . Ja w nich wierzę mam nadzieje że dadzą rade i bede pomagała tak jak umiem czyli kibicowaniem . Chłopaki walczcie do końca ! <33

  • rakada

    Oceniono 36 razy 24

    Jak w tamtym roku wygrali Ligę światową a na Igrzyskach zagrali słabo to wszyscy "eksperci" piepprzyli że źle ich przygotował.... W tym roku liga światowa idzie słabiej ale są mistrzostwa Europy m.in. w Polsce więc zostawcie w spokoju kadrę i Anastazjego .... ewentualne rozliczanie po ME .... a teraz Panie Bosek może sam przypomnisz swoje sukcesy trenerskie bo jakoś ciężko cokolwiek o nich powiedzieć....

  • dupus255

    Oceniono 23 razy 7

    Zamiast wspierać reprezentacje to jeszcze pogarsza sytuacje... Żenada

  • bezszkodliwejchemii

    Oceniono 11 razy 7

    a na koniec wylansuje sie kolesia vide reprezentacja w pilce kopanej
    szkoda bylo Leo bo duzo zrobil dobrego. Teraz to brud smrod i ubostwo. Nie zmarnujmy siatkarzy w taki sposob.

    Nie zmarnuj zdrowia przez szkodliwa chemie w jedzeniu. Wiecej na wieszcozjesz.com.pl

  • dupus255

    Oceniono 2 razy 2

    Fakt ze trudna sytuacja panuje ale reprezentacje trzeba wspierac bez wzgledu na ich wyniki

  • legolas9

    0

    Będzie jeszcze dobrze, wierzę w to. A tak po za tym to do wszystkiego przyczyniły się media i dalej się przyczyniają. Robią niepotrzebną pompę. Gdy nasi zdobywali te medale to nikt się nimi tak nie interesował jak to ma miejsce od momentu igrzysk. Wtedy mogli wygrywać, a nie musieli. Grali na luzie, widać to było. A teraz gdy nasze ''kochane" media wymagają jest gorzej. Czuję, że jak będzie im się dalej nie powodzić to odpieprzą się od nich w końcu. A zostaną tylko prawdziwi kibice, którzy zawsze będą ich wspierać. Chłopaki będzie dobrze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX