Sport.pl

Siatkówka. Piechocki: Oświadczenie Wlazłego moją kampanią? Zabawne

Prezes PGE Skry Bełchatów Konrad Piechocki odniósł się w ?Przeglądzie Sportowym? do zarzutów, według których słynne oświadczenie atakującego mistrzów Polski Mariusza Wlazłego było napisane za jego namową. - Sugestia, że Mariuszem można manipulować, jest śmieszna - mówi prezes.
Kilka dni temu 28-letni atakujący PGE Skry Bełchatów w otwartym liście tłumaczył swoją nieobecność w reprezentacji na zbliżającym się Pucharze Świata, z którego trzy najlepsze zespoły awansują na igrzyska w Londynie. Wskazywał powody zdrowotne, ale też oskarżył o niekompetencję działaczy Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Prezesa PZPS Mirosława Przedpełskiego z kolei oskarżył o manipulację.

W mediach pojawiły się głosy, że za listem stoi Skra, która walczy o wpływy z związku. Prezes klubu Konrad Piechocki odrzucił te sugestie w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".

- Sugestia, że Mariuszem można manipulować, jest śmieszna. Każdy kto go zna wie, że Mariusz Wlazły nie jest osobą, którą można sterować. To już nie jest ten sam nieśmiały chłopiec, który prawie dziesięć lat temu przyszedł do Skry. Teraz to dorosły mężczyzna, który podejmuje dojrzałe decyzje. Mogę powiedzieć, że zaliczam się do grona osób, które Mariusz czasami pyta o opinię - mówi Piechocki. Zapytany, czy Wlazły konsultował się w sprawie oświadczenia, odpowiada:

- Pytał co na ten temat myślę. Przekonywałem go, że oświadczenie może jedynie podgrzać atmosferę. Mariusz stwierdził jednak, że chce zapoznać kibiców ze swoimi argumentami i miał do tego prawo.

A może krytyka skierowana pod adresem związku jest Piechockiemu na rękę?

- Słyszałem już głosy, że oświadczenie Wlazłego to początek mojej kampanii na prezydenta związku. To zabawne, bo nie zamierzam kandydować w wyborach - oświadcza prezes Skry.



Więcej o: