Sport.pl

Trenerka Organiki: Gdyby sędziowie się nie pomylili...

- Gdybym pracowała w Organice, która miałaby 10-milionowy budżet, to zapewniam, że nikt nie miałby żadnych pretensji do gry zespołu - mówi trenerka łódzkich siatkarek.
W pierwszej rundzie play-off łódzka drużyna dwa razy po 0:3 przegrała z Muszynianką. Trzeci mecz rozegrany zostanie 29 kwietnia w Łodzi, a jeśli będzie konieczny czwarty - dzień później.

Damian Bąbol: Wraca pani jeszcze myślami do pierwszych, przegranych meczów z Muszynianką?

Małgorzata Niemczyk: Przede wszystkim jestem zadowolona z walki, jaką podjęłyśmy w Muszynie. Dzięki konsekwentnej postawie dziewczyny doprowadziły do rywalizacji na przewagi w trzecim secie. Niestety, sędziowie dwukrotnie pomylili się na naszą niekorzyść. Kto wie, gdyby nie popełnili tych błędów, to być może cieszyłybyśmy się przynajmniej z jednej wygranej partii.

W meczach z Atomem Sopot i ostatnio z Muszynianką Organika została trzykrotnie rozgromiona. Dlaczego w każdym z tych pojedynków rozmiary porażki były aż tak wysokie?

- Nie zapominajmy o jednej rzeczy - mówi się, że wynik zależy od postawy zawodników, a nie od wysokości budżetów klubów. Zgoda. Tyle tylko, że za duże pieniądze można kupić graczy, którzy prezentują wysoki poziom. Muszynianka i Atom Trefl dysponują 10-milionowymi budżetami, czyli czterokrotnie wyższymi od Organiki. To oznacza, że jeśli potrafimy przeciwstawić się tym potentatom, prowadzić z nimi w miarę równą walkę, to należy być z tego zadowolonym. Nie mówię o wygrywaniu z tymi drużynami, bo w swoich kadrach posiadają tak klasowe zawodniczki, że nie muszą wcale grać na 100 procent, aby odnosić zwycięstwa z każdym zespołem z PlusLigi.

To co trzeba zrobić, żeby spróbować powalczyć o zwycięstwo z jedną z tych drużyn?

- Musimy zagrać na 120 procent. Ale nie da się prezentować tak wysokiego poziomu, wspinać się na wyżyny możliwości w każdym spotkaniu. Zawsze zdarzają się mecze lepsze i gorsze. To jest przyczyną naszych wahań formy, o których tak często ostatnio słyszę.

Czyli za szybko uwierzyliśmy w wielki przełom drużyny po tym, jak Organika pokonała u siebie Centrostal Bydgoszcz i nieznacznie przegrała z Atomem Treflem.

- Gdybym pracowała w Organice, która miałaby 10-milionowy budżet, to zapewniam, że nikt nie miałby żadnych pretensji do gry zespołu.

Z drugiej strony, ostatni rywale pojedynków z Organiką byli bardzo skoncentrowani. Grali z taką determinacją, jakby to był finał rozgrywek.

- W Sopocie i Muszynie zdają sobie sprawę, że nasza drużyna potrafi grać w siatkówkę. Te zespoły przekonały się o tym w meczach rundy zasadniczej. Nie mogą sobie pozwolić na lekceważenie nas.

Trudno liczyć na cud, czyli na awans Organiki do półfinałów. Przez następny tydzień zawodniczki będą trenować pod kątem meczów o piąte miejsce?

- Na każdym treningu ciężko pracujemy. Staramy się eliminować błędy i poprawiać słabsze elementy gry. Nie skupiamy się jednak wyłącznie na najbliższym przeciwniku. Na zajęciach najbardziej zależy nam na poprawianiu umiejętności i podnoszeniu poziomu gry.

Więcej o: