Sport.pl

Chemik był w opałach. Wygrał z Impelem dopiero po tie-breaku

Siatkarki Chemika Police nadal są niepokonane w tym sezonie, ale po raz drugi straciły punkt. W Azoty Arenie pokonały Impel Wrocław 3:2.
Wrocławianki są co prawda jednymi z kandydatek do zajęcia miejsca na podium, ale nikt nie zakładał, że sprawią tak duże kłopoty Chemikowi, który resztę ligi wyprzedza o kilka długości. Trener Jakub Głuszak postanowił oszczędzić rozgrywającą Joannę Wołosz przed zbliżającymi się spotkaniami Ligi Mistrzyń i posłał do gry Izabelę Bełcik.

Pierwszy set nie zwiastował kłopotów. Skutecznie grały Malwina Smarzek oraz Katarzyna Zaroślińska i Chemik szybko doprowadził do stanu 24:15. Wtedy pojawił się pierwszy sygnał alarmowy. Gospodynie potrzebowały aż sześciu piłek setowych, żeby zdobyć 25 punkt.

W drugiej partii marazm z końcówki się pogłębił, a role na parkiecie odwróciły. Impel wyszedł na prowadzenie 6:0. Szalały Katarzyna Konieczna, Megan Courtney i Agnieszka Kąkolewska. Głuszak próbował ratować się przerwami na żądanie i zmianami (weszły Wołosz i Montano), ale set był już nie do uratowania. Wrocławianki wygrały do 18. W trzecim poszły za ciosem i kilkoma asami serwisowymi zbudowały przewagę 12:5. To wystarczyło, by i tę partię spokojnie doprowadzić do końca (do 19).

Chemik był pod ścianą, a Impel pewny tego, że jako pierwszy zespół w tym sezonie urwie przynajmniej punkt w szczecińskiej twierdzy. Głuszakowi i jego drużynie udało się wyjść z opresji obronną ręką. Policzanki wygrały czwartego seta, a potem tie-breaka i zachowały status niepokonanych. Są liderkami Orlen Ligi, ale 15 grudnia rozpoczyna się Liga Mistrzyń i o przesadny optymizm trudno.

Chemik Police - Impel Wrocław 3:2 (25:20, 18:25, 19:25, 25:23, 15:9)

Chemik: Bełcik, Smarzek, Jagieło, Veljković, Gajgał-Anioł, Zaroślińska, Krzos (l.) oraz Wołosz, Blagojević, Bednarek-Kasza, Montano