Sport.pl

Siatkarskie derby Łodzi. Budowlani zdecydowanie lepsi od ŁKS Commercecon

5 tys. kibiców obejrzało w Atlas Arenie siatkarskie derby Łodzi pomiędzy ŁKS Commercecon a Budowlanymi. Druga z ekip nie pozostawiła jednak złudzeń, że sportowo prezentuje dużo wyższy poziom.
Kiedy siatkarki ŁKS Commercecon dostały zielone światło na grę w Orlen Lidze, stało się jasne, że po 26 latach ponownie dojdzie do siatkarskich derbów Łodzi na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. I choć zawodniczki oraz trenerzy obu drużyn zapowiadali, że sportowo będzie to dla nich po prostu kolejne spotkanie, to kibice szykowali się na ten mecz.

Ale w Atlas Arenie widać było, że derbowa atmosfera jednak udzieliła się działaczom i sztabowi szkoleniowemu. Zarówno Hubert Hoffman, prezes ŁKS Commercecon, jak i Marcin Chudzik, szef Budowlanych, wspólnie ze swoimi podwładnymi celebrowali każdy zdobyty punkt. Obawiano się zachowania fanów ŁKS, którzy nie dzielą się na siatkarskich i piłkarskich, a zapowiadali swoją liczną obecność. - Zabezpieczamy mecz w ramach akcji policyjnej, ale nie jest to impreza masowa podwyższonego ryzyka. Za bezpieczeństwo na terenie obiektu odpowiada organizator i jego służby porządkowe - mówiła przed meczem mł. insp. Joanna Kącka, rzeczniczka łódzkiej policji. Funkcjonariusze nie musieli jednak interweniować. Być może widok urodziwych kobiet złagodził wojownicze nastroje największych fanatyków, bo na trybunach było spokojnie.

Około 2 tys. najzagorzalszych kibiców ŁKS głośno wspierało podopieczne Michała Maska. Dopingowali kulturalnie, jak przystało na mecz siatkówki, ale różnica w poziomie sportowym obu zespołów była za duża, by uskrzydlić zawodniczki beniaminka, nawet te najbardziej doświadczone.

Walki nie brakowało, a ełkaesianki prezentowały się minimalnie lepiej w początkowej fazie pierwszego seta. Budowlane szybko udowodniły jednak, że nie bez powodu były uważane za faworytki. Gospodynie miały poważne problemy z przyjęciem zagrywek, a to przekładało się na brak skutecznych ataków. Jedyne, za co można pochwalić gospodynie, to dobra obrona. Ale i tego nie były w stanie wykorzystać, bo przecież trzeba jeszcze skontrować. Pogrążyła je Heike Beier, która w końcówce pierwszej partii posłała cztery asy, a piątym zakończyła seta.

Przyjęcie ełkaesianek nie poprawiło się też w drugim secie, a Budowlane dołożyły do tego swój blok. Zawodziła także Izabela Kowalińska, czyli potencjalna liderka ŁKS Commercecon. Zmieniła ją Agnieszka Wołoszyn, ale ona również nie pomogła, bo to Budowlane wygrały 25:19. Okazało się, że był to najbardziej wyrównany set, bo w trzecim już zdecydowanie dominowały Budowlane. Dodatkową nagrodą jest pierwsze miejsce w Orlen Lidze. Broniącego tytułu Chemika Police wyprzedzają jednym punktem.

Przewagę Budowlanych doskonale widać w statystykach. Zaserwowały osiem asów przy tylko jednym ŁKS; w bloku różnica była jeszcze większa - 17:5; w przyjęciu było 65 proc. (52 perfekcyjnego) do 37 proc. (18). Nagrodę dla MVP otrzymała Kaja Grobelna.

W kolejnym meczu ełkaesianki zmierzą się na wyjeździe z Muszynianką, a Budowlane w Atlas Arenie z Aluprofem Bielsko-Biała.

ŁKS Commercecon - Budowlani 0:3

Sety: 17:25, 19:25, 16:25

ŁKS Commercecon: Muhlsteinova 1, Bryda 7, Kwiatkowska 8, Kowalińska 7, Sielicka 7, Osadchuk 2, Szyjka (libero) oraz Wołoszyn 3, Oleksy 1, Pawłowska

Budowlani: Vincourova 6, Beier 15, Pycia 11, Grobelna 14, Grajber 5, Polańska 11, Maj-Erwardt (libero) oraz Tobiasz, Twardowska



Więcej o: