Sport.pl

Siatkówka. Protesty na trybunach przeciwko zamykaniu rozgrywek na wzór NBA

Nie zgadzamy się na zabicie sportowej rywalizacji. To morderstwo sportowych emocji. Mówimy nie! - setki kibiców siatkówki nie chcą, by od nowego sezonu do ligi przystępowali wszyscy, którzy mają pieniądze. Podzieleni w tej sprawie są działacze
Transparenty z adresem powołanej specjalnie strony www.OtwartaLiga.pl zawisły w kilku halach podczas ostatnich spotkań PlusLigi oraz niższych klas rozgrywkowych. W pierwszych setach nie było dopingu. - W następnej kolejce przystąpią do naszej akcji fani z PlusLigi Kobiet. Oni obawiają się tego samego. Na razie nasz apel poparło 700 osób - opowiada Robert Całus, jeden z organizatorów akcji, na co dzień fan warszawskiej Politechniki.

Transparenty widoczne były w telewizji podczas piątkowego meczu AZS Częstochowa z Politechniką. W weekend na siatkarskich forach wywiązała się gorąca dyskusja.

Grupa protestujących skrzyknęła się w internecie i założyła stronę po styczniowym turnieju finałowym Pucharu Polski w Warszawie. Wtedy Artur Popko, szef PlusLigi, zarządził głosowanie wśród dziesięciu szefów klubów. Siedmiu z nich było za zamknięciem rozgrywek od przyszłego sezonu. Czyli nie byłoby spadków i awansów, a podstawowym kryterium przyjmowania drużyn do siatkarskiej elity miałby być wysoki budżet (nie wiadomo jaki).

Choć projekt oficjalnie nie został przyjęty, szefowie PlusLigi mówią o nim w trybie dokonanym. - Ligowa rywalizacja sprowadzi się do idei: kto ma pieniądze, ten bawi się w zawodowy sport. Nas to nie bawi. Dlatego podczas meczów kibice skandują teraz: "Był, będzie, jest otwarty PLS" - mówi Całus.

Popko miał wczoraj wyłączony telefon, ale wcześniej, słysząc o zapowiadanych protestach fanów, przekonywał, że to nie zamknięcie, ale de facto otwarcie ligi na inne zespoły i wielkich sponsorów, którzy nie musieliby już obawiać się spadku z ligi.

- A my chcemy spadków i awansów - ripostują kibice i przypominają, że jednym z warunków przystąpienia do PlusLigi oprócz pieniędzy ma być odpowiednia frekwencja. - Jeśli nikt nie będzie chciał z nami rozmawiać, będziemy demonstracyjnie wychodzić z hal - grozi Całus.

Kazimierz Pietrzyk, szef Zaksy Kędzierzyn-Koźle, w styczniowym głosowaniu wstrzymał się od głosu. Jego zdaniem liga nie jest gotowa na taki krok. Twierdzi też, że w myśl ustawy o sporcie kwalifikowanym decydujący głos będzie należał do PZPS. - A z moich informacji wynika, że działacze związku są przeciwni - opowiada "Gazecie" Pietrzyk. Oprócz niego nie chce zamykać ligi Fart Kielce, szefowie Jastrzębskiego Węgla na razie nie głosowali.

- Co to za frajda grać w lidze, w której Skra Bełchatów jest zdecydowanym dominantem, a walka toczy się o srebrny i brązowy medal? - pyta Pietrzyk. - Czy kluby niżej notowane będą zdeterminowane do tworzenia silnych ekip, skoro nie będzie groził im spadek? Nie mówię już o klubach z niższych lig, które nie będą miały żadnej motywacji.

Za zamknięciem ligi miałby w przyszłości - znów wzorem NBA - pójść draft zawodników. Pietrzyk: - Jaki draft, o czym my mówimy. Kogo w tym drafcie wybierać, skoro jest luka pokoleniowa i nie mamy młodych graczy nawet na organizowany w Polsce mundial 2014. Siatkówce nie jest potrzebne zamknięcie ligi, tylko głęboka refleksja, co dalej. Trzeba budować podstawy, szkolić zawodników. Słyszę, że od miast organizatorów mundialu wpłynie do kasy PZPS około 40 mln zł. Skoro światowa federacja pokrywa koszty przelotów i pobytu, a dodatkowo będą wpływy z biletów, dużą część tej sumy należy przeznaczyć na szkolenie młodzieży w klubach. Skoro siatkówka jest biznesem, to będzie to najlepsza inwestycja. Tu skierujmy siły, a nie na zamykanie ligi. My, niestety, zamiast od podstaw zaczynamy od czubka piramidy.

Szefujący Skrze Konrad Piechocki twierdzi, że do zamknięcia ligi przekonały go argumenty biznesowe. Ale zwrócił uwagę władzom ligi, by przyjrzeli się sportowej stronie tej zmiany. - Trzeba się zabezpieczyć, by nagle przysłowiowy Malinowski z Kowalskim nie wymyślili sobie promocji swojego biznesu poprzez siatkówkę i nie tworzyli drużyn z niczego. Trzeba więc przyjmować do PlusLigi tylko zespoły z bezpośredniego zaplecza. Należy również zmienić system rozgrywek, bo w myśl obecnego drużyny z miejsc 7-10 po połowie sezonu nie miałyby już o co grać.

Kibice, którzy stworzyli stronę www.OtwartaLiga.pl, po zebraniu kilku tysięcy kibiców chcą spotkać się z szefami PlusLigi. Na swoich stronach piszą, że działacze pokażą teraz, czy liczą się ze zdaniem tych, dzięki którym funkcjonują.



Dla Gazety Sport.pl Mirosław Przedpełski, prezes PZPS:

Co kibic, to inny pogląd. Po pierwsze, jesteśmy dopiero w początkowej fazie rozmów na temat zamknięcia ligi. Zresztą to być może zła nazwa, nam zależy po prostu, by ciągnąć ten produkt w górę i być może z naszej winy fani siatkówki dostali zły przekaz - że zamykamy, że nie będzie emocji i koniec. Słyszałem o inicjatywie kibiców, o transparentach i innych pomysłach. W Polsce, niestety, tak już jest - jeśli protestować przeciwko komuś lub czemuś, garną się do tego wszyscy. Budować nie ma komu, z tym jest o wiele gorzej. Za mój komentarz do tej sprawy niech posłuży jedno słowo: rozmawiajmy.

Marian Kmita, szef sportu w Polsacie:

Żałuję, że nikt nie konsultował z nami pomysłu zamknięcia ligi, mimo że jesteśmy jednym z jej partnerów, i to na najbliższe pięć lat. To dla nas spory problem. Rozumiałbym ten ruch, gdyby siatkówka była dyscypliną metropolii ścigających się w budowaniu hal, przeznaczających dużą część budżetu na promocję poprzez sport tak jak NBA. Ale Polska to nie USA. Siatkówka oparta jest na średnich i małych ośrodkach powiązanych sponsorsko z podmiotami gospodarczymi, które odczuwają naturalną chęć ścigania się między sobą. Przecież i na dole ligi dzieją się bardzo ciekawe rzeczy, czego dowodem jest postawa Farta Kielce, który jako absolutny beniaminek podołał i sportowo, i finansowo. Gdybyśmy narzucili temu klubowi odpowiedni, podejrzewam, że niemały budżet, nigdy nie zawitałby do PlusLigi. W tak przyjętych warunkach piłkarze Lecha Poznań w Lidze Europejskiej nie mieliby prawa grać w jednej grupie z Manchesterem City i Juventusem Turyn. Pieniądze jako podstawowe kryterium przystąpienia do ligi wypaczają ideę sportu.

Wojciech Drzyzga, komentator siatkarski:

Jestem za zamknięciem ligi od dawna. Plusem są argumenty finansowe i organizacyjne. Zresztą to nie zamknięcie ligi, tylko jej otwarcie. Zapraszamy wszystkich, którzy mają pieniądze. Znajdźcie zespół, sponsorów, halę, drzwi otwarte. Możemy grać choćby w Otwocku. Jeśli ktoś chce lecieć na siatkarskiego Marsa, proszę bardzo. A przy bogatym i biedny się wyżywi. Tym, którzy burzą się przeciwko brakowi awansów i spadków, polecam prześledzić ostatnie sezony. W obu ligach, kobiecej również, kluby, które znalazły się na ostatnim miejscu, poprzez fuzje lub odkupienie miejsca i tak zostawały.

ZAKSA zdeklasowana przez Skrę  »


Więcej o:

PlusLiga 2018/19

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 62 65:22 21 3
2 ONICO Warszawa 57 61:28 19 5
3 Jastrzębski Węgiel 50 55:34 17 7
4 Aluron Virtu Warta Zawiercie 43 54:42 15 9
5 Cerrad Czarni Radom 42 48:37 14 10
6 PGE Skra Bełchatów 38 51:45 14 10
7 Asseco Resovia Rzeszów 35 42:48 11 13
8 GKS Katowice 32 44:47 11 13
9 Indykpol AZS Olsztyn 30 45:51 9 15
10 Trefl Gdańsk 28 41:53 9 15
11 Chemik Bydgoszcz 22 32:57 7 17
12 Cuprum Lubin 20 29:57 7 17
13 MKS Będzin 9 22:68 2 22

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały