Sport.pl

Siatkówka. Kadziewicz: problemy Kurka nie rozwiążą się same

- Wszyscy trochę przechodzimy bokiem obok problemów Bartosza Kurka, licząc na to, że rozwiążą się same, ale na razie jest bardzo daleko do korzystnego rozstrzygnięcia sprawy - mówi Sport.pl były reprezentant Polski Łukasz Kadziewicz. - Potrzebujemy w kadrze przyjmującego i naturalnym wyborem przy tak grającym w ataku Dawidzie Konarskim powinien być Kurek
Ostatnia porażka PGE Skry Bełchatów z ONICO AZS-em Politechnika Warszawska, pięciosetowe mecze Asseco Resovii Rzeszów i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, a także przegrany pojedynek Lotosu Trefla Gdańsk z Espadonem Szczecin wpłynęły na układ sił w PlusLidze. Liderami wciąż są mistrzowie Polski, ale bełchatowianie spadli na 4. miejsce, mając tyle samo punktów, co 5. AZS Olsztyn.

ZAKSA wygrała z Czarnymi dopiero w tie-breaku, podobnie Resovia z Cuprum. Warszawski AZS pokonał Skrę, a Lotos Trefl uległ Espadonowi Szczecin. Co się dzieje w PlusLidze?

Łukasz Kadziewicz: - W teorii papierkiem lakmusowym dla ligi jest wysokość budżetu i nazwiska, które przed sezonem podawane są jako nowy skład poszczególnych zespołów. Okazuje się jednak, że pozytywnie rozumiana "szarzyzna ligowa" powoduje, że czasami pojawiają się niespodzianki. Nie traktowałbym tego w kategoriach cudów.

Czy to może być sezon "ukrytych bohaterów" ligi, czyli Jastrzębskiego Węgla i AZS-u Olsztyn, którzy choć nie zawsze wygrywają z ZAKSĄ lub Skrą, to są regularni jeśli chodzi o punktowanie z niżej notowanymi zespołami?

- Tak, to adekwatne określenie odnośnie do Jastrzębskiego Węgla i AZS-u Olsztyn. W stronę władz tych klubów i trenerów należy skierować wielki ukłon, ponieważ dysponując niewielkim budżetem udało im się złożyć fajne składy. Salvador Oliva nie jest zawodnikiem anonimowym, a jednak przez wiele lat nikt w PlusLidze nie chciał go zatrudnić; podobnie Maciej Muzaj nie był na celowniku drużyn, kiedy siedział za bandą reklamową, a dziś wiele klubów w Polsce chciałoby go mieć w zespole. Samo wyciągnięcie Lukasa Kampy z Czarnych Radom, który przy trenerze Marku Lebedewie wykazuje dużo więcej kreatywności pokazuje, jak wiele jastrzębianie zyskali dzięki solidnej pracy przedsezonowej.

Podobnie jest w przypadku AZS-u Olsztyn. Jan Hadrava grał we francuskim UGS Nantes-Reze i każdy w naszym kraju mógł po niego sięgnąć, ale nikt wcześniej tego nie zrobił. Zainwestowanie w Aleksandra Śliwkę, Jakuba Kochanowskiego, danie szansy Danielowi Plińskiemu czy Wojciechowi Włodarczykowi złożyło olsztynian w spójną całość. To nie jest jednak wielkie zaskoczenie, ponieważ na płaszczyźnie jakości sportowej ci zawodnicy mieli sobie wiele do udowodnienia.

Lotos Trefl Gdańsk stać na więcej?

- Wydaje mi się, że nie ma na to potencjału ludzkiego. Mateusz Mika to wielkie nazwisko i legenda polskiej siatkówki, ale w dzisiejszym stanie fizycznym i formie sportowej jest to ćwierć przyjmującego, którego pamiętamy z grania w reprezentacji. Miłosz Hebda nigdy nie był zawodnikiem, który w defensywie gwarantował jakość sportową i walkę o medale, a bez dwóch przyjmujących - prawdziwych siatkarzy - ciężko wyobrazić sobie granie w PlusLidze na wysokim poziomie. Czy gdańszczan stać na więcej? Nie wiem. Jeśli jednak ich środkowi potrafią zdobyć trzydzieści punktów i dziesięć bloków, to zachowują cały czas szanse na dobry wynik.

Formuła szesnastu zespołów w PlusLidze na razie się sprawdza?

- Przy dwóch mniej byłoby zdecydowanie lepiej.

Przy większej liczbie zespołów rozgrywki stały się silniejsze, czy słabną wraz z drużynami takimi jak AZS Częstochowa, które często walczą bardziej z własną niemocą niż z rywalami?

- Należałoby się zastanowić, czy AZS Częstochowa jest w tej chwili wartością dodaną PlusLidze. Owszem, stwarza miejsce dla młodych, polskich graczy, jednak czy w trudnej sytuacji ekonomicznej w Europie znaleźliby oni uznanie w oczach trenerów, gdyby u nas drużyn było dziesięć? W ich obecności w rozgrywkach chodzi też o popularyzację siatkówki, czego jestem zwolennikiem, ponieważ chciałbym, by ta dyscyplina stała wysoko w hierarchii polskich sportów zespołowych. Rzeczywistość jest jednak inna i moim zdaniem należy o tym głośno mówić.

Jak w pana ocenie wygląda obecnie sytuacja polskiej ligi na tle europejskich zespołów?

- Przez pryzmat naszej ligi warto popatrzeć na całą Europę i porównać to, co się działo dziesięć, piętnaście lat temu. Kluby były bogatsze, nikt nie bankrutował, Rosjanie płacili bardzo dobrze, Włosi byli magnesem i trudno było wyciągnąć kogokolwiek do Turcji. Niestety, obecnie finanse mają ogromny wpływ na jakość poszczególnych zespołów i determinują to, że można wygrać mistrzostwa, a za miesiąc nie mieć budżetu na kolejne rozgrywki. Realnie patrząc, nasza sytuacja się nie poprawia.

O który z zespołów należy bardziej się martwić - o odrabiającą straty w Lidze Mistrzów Skrę, której również w PlusLidze zdarzają się wpadki, ale jeszcze nic istotnego nie przegrała, czy Resovię, która odnosi porażki rzadziej, ale za to czasem w takim wymiarze, że mówi o tym cała siatkarska Europa?

- Jeżeli chodzi o porównanie poziomów i założeń, które klub miał przed sezonem, to Resovia gra złą siatkówkę. Od przyjmujących Skry Bełchatów, czyli Michała Winiarskiego, Artura Szalpuka, Bartosza Bednorza i Nikołaja Penczewa również oczekiwałem o wiele więcej. Myślałem, że będą oni siłą drużyny, ale rzeczywistość pokazała, że tak nie jest.

Czyli to przyjmujący Skry bardziej martwią niż fakt, że nawet kiedy Bartosz Kurek dostaje szansę na grę za Mariusza Wlazłego, to nie zawsze ją wykorzystuje?

- Bartosz Kurek powinien być osobnym tematem do rozmów, ponieważ na chwilę obecną to największa "armata" polskiej siatkówki. Chyba wszyscy trochę przechodzimy bokiem obok jego problemów, licząc na to, że rozwiążą się same, ale na razie jest bardzo daleko do korzystnego rozstrzygnięcia sprawy.

Michał Kubiak zmaga się z kolejnym urazem w tym sezonie, Mateusz Mika ma permanentną kontuzję kolan, Artur Szalpuk prawdopodobnie dość mocno uszkodzoną rękę, więc należy sobie zadać pytanie jak wielki mamy potencjał z Rafałem Buszkiem, który kolejny sezon spędza na ławce rezerwowych. Potrzebujemy przyjmującego i naturalnym wyborem przy tak grającym w ataku Dawidzie Konarskim powinien być Bartosz Kurek. Jeśli mówimy, że podstawą każdej kadry jest liga kraju, z którego się wywodzi, to właśnie taki scenariusz wydaje mi się optymalnym rozwiązaniem.

W Final Four Ligi Mistrzów możemy widzieć tylko ZAKSĘ, czy też dostrzega pan szanse jeszcze jakiegoś innego zespołu z Polski?

- Zobaczymy ile zmieni kontuzja Kevina Tillie. Ostatni mecz kędzierzynian pokazał jak istotnym ogniwem w tak dobrze dobranym personalnie zespole ZAKSY jest ten siatkarz od "czarnej roboty". Bez niego ta drużyna traci bardzo dużo na wartości, więc najpierw poczekałbym na informacje, co z jego zdrowiem i formą, i dopiero wtedy wyciągałbym jakiekolwiek wnioski. Jeżeli jednak w Final Four mielibyśmy zobaczyć Zenit Kazań i Cucine Lube Civitanova, to jak mamy do nich porównać Resovię i Skrę?





Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 24 26:8 8 1
2 VERVA Warszawa 22 25:10 8 1
3 Jastrzębski Węgiel 22 24:14 8 3
4 PGE Skra Bełchatów 19 22:14 6 3
5 Aluron Virtu CMC Zawiercie 18 22:17 6 4
6 Indykpol AZS Olsztyn 16 20:13 6 2
7 Cerrad Czarni Radom 15 19:20 5 5
8 Trefl Gdańsk 13 17:11 5 2
9 GKS Katowice 11 19:23 3 6
10 Cuprum Lubin 8 14:25 3 7
11 Asseco Resovia 8 13:22 2 7
12 MKS Ślepsk Suwałki 6 8:17 2 5
13 BKS Visła Bydgoszcz 4 9:27 0 9
14 MKS Będzin 0 4:21 0 7

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały