Sport.pl

PGE Skra bez seta w Rzeszowie. Puchar coraz dalej

Jarosław Bińczyk
2009-12-23 , aktualizacja: 23.12.2009 19:57
A A A Drukuj
Jacek Nawrocki ma o czym myśleć Fot. Rados?aw J üwiak / Agencja Fot. Rados?aw J üwiak / Agencja Jacek Nawrocki ma o czym myśleć
Mało kto spodziewał się, że gdy mistrzowie z Bełchatowa w końcu po raz pierwszy przegrają z Resovią, to porażka może być aż tak kosztowna. PGE Skra jest bliska odpadnięcie z Pucharu Polski
- Jeśli pokonać PGE Skrę, to teraz - mówią rywale najlepszego polskiego zespołu. Najłatwiej jest w Pucharze Polski, bowiem w ćwierćfinale rozgrywane są dwa spotkania, zaś w decydującym turnieju po jednym. Dlatego w 2008 roku bełchatowianie musieli uznać wyższość Jastrzębskiego Węgla. Poza tym bełchatowianie przechodzą mały kryzys formy. Spowodowany on jest nie tyle liczbą spotkań, ile - co podkreślają i szkoleniowiec, i zawodnicy - brakiem możliwości normalnego trenowania.

Początek spotkania potwierdził, że PGE Skra nie jest w najwyższej dyspozycji. Jacek Nawrocki znów postawił na trzech przyjmujących, czyli system przynoszący w tym sezonie najlepsze efekty. Łatwiej wtedy odbierać serwy. Ale żeby toczyć wyrównaną walkę z tak silną drużyną, jaką jest Resovia, trzeba samemu dobrze zagrywać. A w pierwszym secie nie była to zbyt silna strona mistrzów Polski. Trzy pierwsze serwy popsuli, a później rzadko zdarzało im się sprawiać kłopoty gospodarzom. Grali zrywami, odrabiali kilkupunktową stratę, by znów pozwolić odskoczyć rywalom. Popełniali przy tym zadziwiająco, jak na nich, wiele błędów.

Resovia wygrywała już 20:14, a spustoszenie w PGE Skrze siał zagrywką Marcin Wika. W końcówce dzięki skutecznym atakom Bartosza Kurka udało się zmniejszyć przewagę. To ważne, bowiem o awansie zadecyduje dwumecz, a w nim ważne mogą być małe punkty.

Drugi set był już wiele lepszy, ale znów przytrafiły się przestoje. Najdłuższy po drugiej przerwie technicznej. I to on zadecydował o przegranej. Resovia odskoczyła wtedy na trzy punkty po pomyłkach Kurka, który najpierw zaatakował w aut, a następnie przeszedł linię trzeciego metra. Pomogła trochę podwójna zmiana - na boisko weszli Maciej Dobrowolski i Jakub Novotny. PGE Skra zmniejszyła nawet straty do jednego punktu, ale został zablokowany Novotny.

Znów największym mankamentem była słaba zagrywka. I nie chodzi o siłę, ale o trudność. Gdyby była ona taka, jak w spotkaniu z Roeselare, szanse na sukces byłyby dużo większe. Niestety, żaden z bełchatowskich zawodników nie miał w tym elemencie dobrego dnia. Wyjątkowo często mylił się Marcin Możdżonek, mniej groźny niż tydzień temu w Lidze Mistrzów był Daniel Pliński, a Stephane Antiga serwował nierówno.

W ataku zaś między drużynami była taka różnica, że bełchatowianie starali się przede wszystkim trafić w boisko, nawet widząc przed sobą blok. Ich przeciwnicy rzadko kiedy celowali - jak mówią siatkarze - w pomarańczowe. Starali się uderzać w ręce. Widać to było przede wszystkim u Kurka. Co do słabszych stron PGE Skry, to Miguel Falasca rzadko grał przez środek. Nawet kiedy miał dobrze przyjętą piłkę, szukał skrzydłowych.

W trzeciej partii trener Nawrocki zdecydował się zmiany - w podstawowej szóstce wyszli na boisko Dobrowolski i Novotny. Obaj wnieśli wiele pozytywnego do gry swojego zespołu. Pierwszy częściej korzystał ze środkowych, skutecznie serwował, zaś czeski atakujący stał się liderem w ataku. Nawet na potrójnym bloku zdobywał punkty. Brakowało mu jeszcze zagrywki i lepszej gry w ataku Antigi i Kurka. Po Francuzie chyba najbardziej widać zmęczenie sezonem. Ale PGE Skra grała wtedy najlepiej, prowadziła nawet czterema punktami, ale Resovia odrobiła straty.

Niestety, trener Nawrocki zdecydował się na zmianę, której zapewne będzie żałował przez całe święta: za Dobrowolskiego wpuścił Falascę. Hiszpan zaś popełnił szkolny błąd, jakim było dotknięcie piłki już na stronie gospodarzy. Za chwilę w aut zaatakował Novotny i stało się - Resovia wygrała pierwszy w historii mecz z PGE Skrą. I to jaki...

W rewanżu - 2 stycznia o godz. 14.45 - będzie niesłychanie ciężko. Co jest optymistyczne, zespół z Bełchatowa, grając najwyżej przeciętnie, niewiele ustępował będącej na fali Resovii. Jeśli poprawi się tylko trochę, jest w stanie odrobić straty.

Resovia - PGE Skra 3:0

Sety: 25:21, 25:22, 25:23

Resovia: Redwitz, Wika, Perłowski, Oivanen, Achrem, Grzyb, Ignaczak (libero) oraz Gierczyński, Papke

PGE Skra: Falasca, Bąkiewicz, Możdżonek, Antiga, Kurek, Pliński, Gacek (libero) oraz Novotny, Dobrowolski, Wlazły

Wyniki pozostałych spotkań ćwierćfinałowych: Jastrzębski Węgiel - AZS UWM Olsztyn 3:0 (25:21, 25:22, 25:13), MKS MOS Będzin - Zaksa Kędzierzyn-Koźle 0:3 (15:25, 14:25, 16:25). Rewanże zostaną rozegrane 2 i 3 stycznia.

Lubisz Siatkówkę?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Podziel się