Sport.pl

Przez Rzeszów do finału i Ligi Mistrzów

Jarosław Bińczyk
2009-12-22 , aktualizacja: 22.12.2009 18:31
A A A Drukuj
Fot. Rados?aw J üwiak / Agencja
W finale siatkarskiego Pucharu Polski zabraknie mistrza albo wicemistrza Polski. To przede wszystkim efekt fatalnego regulaminu. - Układał go ktoś, kto nas nie szanuje i lekceważy - mówią siatkarze
Zawodnicy i trenerzy pomstują, bowiem zamiast odpocząć po wyczerpującym przełomie listopada i grudnia, kiedy musieli grać w reprezentacji, PlusLidze i Lidze Mistrzów, dzień przed Wigilią muszą rozgrywać ćwierćfinał Pucharu Polski. To jednak nie koniec, bowiem już 2 stycznia zaplanowane są rewanże. To nie ostatni zarzut dla układających terminarz. Jak już pisaliśmy, podczas rozstawiania drużyn zastosowano dziwny klucz, dlatego w 1/4 finału lider PlusLigi zamiast - co naturalne przy rozstawieniu - zagrać z najsłabszym rywalem, trafił na szóstą drużynę w tabeli.

Dlatego PGE Skra, obrońca Pucharu Polski, zagra o awans do najlepszej czwórki z Resovią, ubiegłorocznym finalistą i wicemistrzem Polski. Pierwszy mecz odbędzie się dziś o godz. 18 w Rzeszowie. Bełchatowianie pojechali tam już wczoraj, a wieczorem trenowali w hali na Podpromiu. Teoretycznie trener Jacek Nawrocki jest w znakomitej sytuacji, bowiem nie może skorzystać tylko z Radosława Wnuka, który ma złamany palec. Ważniejsze jest jednak to, że wreszcie drużyna mogła normalnie potrenować. - Wcześniej przez osiem dni graliśmy pięć meczów - przypomina Michał Bąkiewicz, zawodnik Skry. - Teraz wreszcie mogliśmy zrobić normalną siłownię. Mam nadzieję, że nam to pomoże.

Trener Nawrocki zastrzega, że przez cztery dni niczego wielkiego się nie wypracuje i z nadzieją czeka na styczeń, kiedy spotkania będą już rozgrywane rzadziej niż w grudniu. - Musimy przede wszystkim znaleźć swój normalny rytm - uważa.

Statystyka spotkań przemawia zdecydowanie na korzyść zespołu z Bełchatowa, który w ostatnich latach nie przegrał z Resovią ani razu. Rzadko tracił sety. Ale z roku na rok zespół z Rzeszowa jest silniejszy. Przed tym sezonem sprowadzono gwiazdy, jakimi bez wątpienia są brazylijski rozgrywający Raphael Redwitz i białoruski przyjmujący Alek Achrem. - Teraz to zespół kompletny - uważa szkoleniowiec PGE Skry. Bąkiewicz jest zdania, że wcześniejsze wygrane nie mają żadnego znaczenia: - Pokazał to ostatni pojedynek wygrany przez nas dopiero po tie-braku.

Największym problemem Resovii jest środek, dlatego na początku tygodnia doszło do wymiany z Jadarem Radom - do Rzeszowa trafił Grzegorz Kosok, zaś do Jadaru Ardo Kreek. Niewykluczone, że ten pierwszy będzie partnerem Wojciecha Grzyba. Według Nawrockiego największym atutem rzeszowskiego zespołu jest ofensywa. - Oivanen czy Achrem to jedni z najlepszych zawodników w lidze pod względem skuteczności ataku, zaś Redwitz dobrze prowadzi grę - uważa trener PGE Skry.

Żeby zniwelować te atuty, potrzebna jest znakomita zagrywka. Jeśli bełchatowianie będą serwować tak jak w spotkaniu z Roeselare, ich szanse bardzo wzrosną. - Musimy w tym elemencie wznieść się na wyżyny - podkreśla Nawrocki. Dodaje, że zawodnicy Resovii ostatnio bardzo poprawili przyjęcie zagrywki.

Zespół z Bełchatowa wciąż ma kłopot z nominalnymi atakującymi, ponieważ Mariusz Wlazły i Jakub Novotny wciąż nie prezentują ustabilizowanej formy po długim leczeniu kontuzji. Trener ma jednak komfort, ponieważ zawsze może wrócić do ustawienia, które przyniosło w tym sezonie najwięcej sukcesów - z trzema przyjmującymi. Na pewno nie zaskoczy to jednak rzeszowian (tak jak Roeselare, co przyznał nawet jego trener), bowiem w ten sposób PGE Skra grała w ostatnim spotkaniu ligowym.

- Może to wyświechtane powiedzenie, ale o wygranej zadecyduje dyspozycja dnia - twierdzi Nawrocki. Bąkiewicz zaś przypomina, że Resovia to drużyna budowana po to, by zdobyć mistrzostwo Polski, a w Lidze Mistrzów radzi sobie znakomicie (dotychczas nie przegrała meczu). - Dlatego wszystko się może zdarzyć - kończy.

- Jeśli chcesz zdobyć Puchar Polski, to musisz wygrać z każdym. Nieważne kiedy. Nie ma różnicy, czy będziemy musieli grać ze Skrą teraz, w półfinale czy w finale. W środę czeka nas pierwszy krok do pucharu, bardzo ważny i ciężki. Ostatni tydzień mieliśmy bardzo dobry, wygraliśmy wszystko, dlatego mamy bardzo dobre nastroje - podkreśla Achrem. Trener Ljubo Travica uważa, że forma jego zespołu idzie w górę. - Ostatnio w lidze było blisko zwycięstwa i teraz musimy wierzyć w tę wygraną. Jeśli zagramy z taką koncentracją jak w ostatnich czterech meczach, to może być ładne spotkanie z pozytywnym wynikiem dla nas - mówi.

Finał Pucharu Polski zostanie rozegrany 23 i 24 stycznia w Bydgoszczy. Zwycięzca uzyska prawo gry w Lidze Mistrzów. Do tej pory PGE Skra czterokrotnie zdobywała trofeum (w latach 2005, 2006, 2007 i 2009), zaś Resovia dwukrotnie (w 1975 i 1978 roku).

O godz. 20.30 rozpocznie ćwierćfinał Pamapol Siatkarz Wieluń. Jego rywalem będzie na wyjeździe Delecta Bydgoszcz. Zdecydowanymi faworytami są gospodarze, którzy w lidze wygrali z beniaminkiem 3:1. W tabeli PlusLigi bydgoszczanie zajmują czwarte miejsce, zaś podopieczni trenera Damiana Dacewicza - ósme.

Lubisz Siatkówkę?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Podziel się