Mówi Wojciech Gradowski
Artur Kucharski: Wygrać ze Skrą w PlusLidze to wielkie osiągnięcie, tym bardziej 3:0. Niewiele brakło, aby bełchatowianie w żadnym z setów nie przekroczyli granicy 20 małych punktów.
Wojciech Gradowski - Skra to mistrz Polski, klasowy zespół z szerokim i wyrównanym składem, ale my liczyliśmy po cichu, że nawiążemy z nimi walkę i coś ugramy. W trakcie meczu otworzyła się szansa na coś więcej i szliśmy za ciosem. Nikt się chyba nie spodziewał, że wygramy bez straty seta. Rywale mieli słabszy dzień, a nam wszystko wychodziło i to wykorzystaliśmy. To było niesamowite. Zagraliśmy bardzo dobrze. Chcieliśmy powalczyć, a zaskoczyliśmy na plus. I to bardzo duży plus. Wygrać ze Skrą 3:0 to nie lada sztuka. My zaprezentowaliśmy się naprawdę bardzo dobrze. Zasłużyliśmy na ten sukces.
Statystyki pokazują, że byliście lepsi pod każdym względem, ale na szczególną uwagę zasługuje chyba Wasz blok. Nie radzili sobie z nim Bartosz Kurek, Mariusz Wlazły, Stephane Antiga. Dla nikogo nie mieliście litości...
- Cieszy nas nasza gra. Ostatnio gramy dobrze. To nasz drugi mecz wygrany z rzędu 3:0. Już z Wieluniem zaskoczył nam blok, dzięki któremu zdobyliśmy kilka punktów. Ze Skrą też potrafiliśmy wyczuć intencje rywali i dobrze ustawialiśmy się, czy to w bloku, czy w obronie. Zagraliśmy zespołowo. Każdy dołożył swoje parę groszy do zwycięstwa.
Mecz był krótki, ale pewnie kosztował Was sporo sił?
- Ja jestem zachrypnięty. Mam zdarte gardło. Daliśmy z siebie bardzo dużo. To bardzo cenne trzy punkty, które dopisujemy sobie do naszego dorobku. Kto wie, może okaże się, że to kluczowe dla nas punkty.
W czwartek wieczorem graliście ze Skrą Bełchatów, a już w sobotę będziecie walczyć w Będzinie z MKS-em w Pucharze Polski. Czasu na odpoczynek nie macie zbyt dużo...
- Podejdziemy do tego meczu z marszu, ale jesteśmy na to przygotowani. To dla nas kolejne ważne spotkanie, bo nasi kibice oczekują zwycięstwa. Szanujemy przeciwnika, mimo że nie gra w PlusLidze, i podchodzimy do tego meczu skoncentrowani.
Dla rywali będzie to nie lada wydarzenie. II-ligowiec zagra z markowym zespołem, w dodatku przeciwko siatkarzom, którzy dwa dni wcześniej zlali do zera mistrzów Polski. MKS MOS z pewnością zmobilizuje się na Was, tak jak Wy na Skrę.
- Spodziewamy się, że rywale będą bardzo sprężeni. Oni nie mają nic do stracenia. Jak przegrają, to trudno i nikt im złego słowa nie powie. Jak nas pokonają, to będą wychwalani. Przyjdzie na pewno wielu miejscowych kibiców. Nasz cel jest jednak jeden. Jedziemy tam po wygraną.
Rozmawiał Artur Kucharski