Pojedynek lidera PlusLigi, Delekty z najbogatszym i najlepszym od lat polskim zespołem spowodował, że w Łuczniczce padł krajowy rekord frekwencji. Nigdy wcześniej na żadnym meczu ligowym w tzw. grach halowych nie było tylu kibiców. W bydgoskiej hali przydały się nawet składane trybuny, które kupiono specjalnie na EuroBasket. Wówczas świeciły pustkami, w sobotę musiał zostać rozłożone, żeby wszyscy chętni do oglądania siatkarskiego meczu zmieścili się w Łuczniczce.
- To niezwykłe przeżycie, że na ligowym spotkaniu mamy tylu ludzi. Widać na tym bydgoskim przykładzie, że warto jest budować takie nowoczesne i wielkie halę. Warto także w innych miastach i szkoda, że tam nie mają takich prężnych samorządów stawiających na sport, jak w Bydgoszczy - chwalił gospodarzy prezes Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej, Artur Popko.
- Jechaliśmy tu z obawą i spodziewaliśmy się trudnej walki. Te ponad 6 tysięcy ludzi jednak nam pomogło, przede wszystkim w maksymalnej koncentracji. Taka widownia nie zdarza się co dzień - powiedział po meczu szkoleniowiec PGE Skry Bełchatów Jacek Nawrocki. Był szczęśliwy ze zwycięstwa, które przyszło nadspodziewanie łatwo, także dla samych bełchatowian obawiających się spotkania z Delectą. - Przygotowaliśmy się do niego w niespecjalnych warunkach - tłumaczył kapitan PGE Skry, Mariusz Wlazły. Chodziło mu o kontuzje i choroby, które zdziesiątkowały zespół z Bełchatowa. Nieobecność Michała Winiarskiego była od dawna pewna, w Bydgoszczy nie pojawił się także chory Michał Bąkiewicz. Sam Wlazły w tym sezonie w PlusLidze grał tylko kilka chwil. Rozgrywający Miguel Angel Falasca przyjechał z krwiakiem na mięśniu czworogłowym.
Delecta także przystąpiła do meczu osłabiona. Zachorował w środę Grzegorz Szymański. W piątek pojawil się na treningu, ale w przed meczem zadzwonił, że nie jest w stanie zagrać. - Nie było żadnego sensu ściągać go z łóżka - mówi szkoleniowiec Delekty Waldemar Wspaniały. Rezerwy Skry są jednak znacznie bogatsze niż w Delekcie. Falaskę zastąpił znakomicie rozgrywający Maciej Dobrowolski - Uważam, że to był jeden z jego najlepszych meczów w karierze - ocenia Wspaniały. Wlazły pokazał, że wraca do pełni formy.
- Oba zespoly przystąpiły do spotkania okaleczone. Wówczas decyduje determinacja i wola walki. Jestem za to właśnie pełen podziwu dla moich siatkarzy, za ich skupienie od początku do końca meczu - chwalił swoją drużynę Nawrocki.
Delecta miała za to na początku spotkania ogromną lukę na prawym skrzydle. Dwukrotnie zablokowany Dawid Konarski szybko został zastąpiony przez Grzegorza Kokocińskiego. - Oczywiście, że to było osłabienie. Było na boisku po kolei aż trzech atakujących. Młody Konarski musi się jeszcze uczyć. Dawał dobre zmiany, ale wyjście w pierwszej szóstce to jeszcze zbyt wielka odpowiedzialność dla niego - mówi Wspaniały, który od drugiego seta przestawił na pozycję atakującego Piotra Gruszkę. Najlepszy siatkarz mistrzostw Europy wrócił do gry po pięciu tygodniach leczenia kontuzji. Pokazał klasę. Był najskuteczniejszym zawodnikiem Delekty, ale losów meczu nie mógł odwrócić. - Skra dziś pokazała jaką ma siłę. Nie dała się nam w ogóle zahaczyć w żadnym elemencie gry, ani w ataku, ani w przyjęciu. Sami graliśmy zrywami a oni dla odmiany pewnie i na stałym poziomie. Świetnie prezentowali się w kontrataku - stwierdził Gruszka.
Tylko w drugim secie bydgoszczanie nawiązali wyrównaną walkę. To była zasługa mocnych serwów Martina Sopko. Po pierwszym w meczu bloku na Bartoszu Kurku był remis 18:18. Potem jednak pięć punktów z rzędy zdobyła Skra (głównie dzięki zagrywkom Wlazłego). Bydgoszczanie jeszcze zdołali doprowadzić do stanu 22:24, ale Stephane Antiga zakończył tę partię.
- Skra pokazała wielką klasę. My natomiast mieliśmy tylko momenty dobrej gry. Cały czas goniliśmy, a tak się nie da zwyciężyć Bełchatowa. Mieliśmy zagrywać na Kurka, ale on akurat wszystkie te najtrudniejsze zagrywki odebrał w punkt. Nie było ich zresztą zbyt wiele. Tylko Sopko próbował trochę straszyć Skrę. Dziękuję kibicom, którzy przyszli do Łuczniczki i przepraszam ich, bo spodziewali się dłuższego widowiska i bardziej wyrównanej gry - stwierdził po meczu trener Wspaniały.
Delecta Bydgoszcz - PGE Skra Bełchatów 0:3
Sety: 18:25, 22:25 , 17:25
Delecta: Woicki (1 pkt), Jurkiewicz (4), Gruszka (13), Konarski (0), Cerven (9), Sopko (9), Dębiec (libero) oraz Kokociński (1), Lipiński (2), Pieczonka (3), Serafin (1)
PGE Skra: Dobrowolski (0), Pliński (8), Kurek (14), Wlazły (17), Możdżonek (7), Antiga (3), Gacek (libero) oraz Wnuk