Wszystko o siatkówce - w siatkarskim serwisie Sport.pl  »Jarosław Bińczyk: FIVB wymyśla coraz to nowe imprezy: klubowe mistrzostwa świata czy Puchar Wielkich Mistrzów. Czy czołowi siatkarze są w stanie to wszystko wytrzymać?Mariusz Wlazły: Uważam, że dla prestiżu siatkówki wymyślanie i wprowadzanie do kalendarza nowych imprez jest dobre. Problem zaczyna się wtedy, gdy w jakimś kraju trzeba korzystać z wąskiej grupy zawodników, tak jak jest u nas w Polsce. Trudno wtedy wszystko pogodzić, choć są zawodnicy, którzy mogą grać bez przerwy. Ja tego kalendarza nie wytrzymałem, przez dwa lata grałem i cierpiałem.
To Pan pierwszy w Polsce zaprotestował, prosząc Raula Lozano o zwolnienie z gry w Lidze Światowej. Gdyby wtedy selekcjoner się zgodził i dał Panu dłuższy urlop uniknąłby Pan takich problemów?- Nie wiem, co by było... Już wówczas miałem kłopoty ze zdrowiem. Może gdybym przystopował, przez ostatnie pół roku nie musiałbym się leczyć. A tak przez dwa lata moje leczenie polegało na łagodzeniu bólu. Ale chyba dobrze się stało, bo ze mną w składzie nie zdobylibyśmy mistrzostwa Europy (śmiech).
Tylko Brazylia z powodzeniem występuje we wszystkich ważnych turniejach. Dlaczego ona daje sobie radę?- Brazylijczycy też mają problemy ze zdrowiem. Ale oni po pierwsze mają szeroką i wyrównaną kadrę, więc jeśli ktoś dozna kontuzji, łatwo go zastąpić. Po drugie, są w lepszej sytuacji niż my, ponieważ w mistrzostwach Ameryki Południowej nie mają za bardzo z kim rywalizować, więc mogą się znacznie krócej przygotowywać. U nas w Europie każdy może wygrać z każdym, więc przygotowania i mistrzostwa są bardzo ciężkie.
Nie da się jednak co roku odpuszczać Ligi Światowej, bo wtedy zaprotestują sponsorzy. Jak to pogodzić.- To naprawdę bardzo trudne. Trzeba po prostu usiąść ze sponsorami i wspólnie ustalić, która impreza jest najważniejsza. Moim zdaniem w przyszłym roku nie da się dobrze przygotować do Ligi Światowej i mistrzostw świata. Na szczęście nie jestem trenerem i nie muszę o tym decydować (śmiech).
W sobotę PGE Skra zmierzy się z Delectą Bydgoszcz. Zagra Pan?- To zależy od trenera. W ubiegłym tygodniu czułem się dobrze, ale zachorowałem i musiałem brać antybiotyk. Teraz jestem osłabiony, lecz po kilku dniach powinno mi to przejść. Trenuję już normalnie.
We wtorek był Pan na badaniu kolana. Jakie są wyniki?- Wszystko jest w porządku.