Sport.pl

Mariusz Wlazły już zdrowy. Zagra w sobotę

Rozmawiał Jarosław Bińczyk
2009-11-25 , aktualizacja: 27.11.2009 11:09
A A A Drukuj
Mariusz Wlazły Fot. Rados´aw J-/wiak / AG Mariusz Wlazły
- Przez dwa lata moje leczenie polegało na braniu środków przeciwbólowych - opowiada kapitan PGE Skry Bełchatów.
Wszystko o siatkówce - w siatkarskim serwisie Sport.pl  »

Jarosław Bińczyk: FIVB wymyśla coraz to nowe imprezy: klubowe mistrzostwa świata czy Puchar Wielkich Mistrzów. Czy czołowi siatkarze są w stanie to wszystko wytrzymać?

Mariusz Wlazły: Uważam, że dla prestiżu siatkówki wymyślanie i wprowadzanie do kalendarza nowych imprez jest dobre. Problem zaczyna się wtedy, gdy w jakimś kraju trzeba korzystać z wąskiej grupy zawodników, tak jak jest u nas w Polsce. Trudno wtedy wszystko pogodzić, choć są zawodnicy, którzy mogą grać bez przerwy. Ja tego kalendarza nie wytrzymałem, przez dwa lata grałem i cierpiałem.

To Pan pierwszy w Polsce zaprotestował, prosząc Raula Lozano o zwolnienie z gry w Lidze Światowej. Gdyby wtedy selekcjoner się zgodził i dał Panu dłuższy urlop uniknąłby Pan takich problemów?

- Nie wiem, co by było... Już wówczas miałem kłopoty ze zdrowiem. Może gdybym przystopował, przez ostatnie pół roku nie musiałbym się leczyć. A tak przez dwa lata moje leczenie polegało na łagodzeniu bólu. Ale chyba dobrze się stało, bo ze mną w składzie nie zdobylibyśmy mistrzostwa Europy (śmiech).

Tylko Brazylia z powodzeniem występuje we wszystkich ważnych turniejach. Dlaczego ona daje sobie radę?

- Brazylijczycy też mają problemy ze zdrowiem. Ale oni po pierwsze mają szeroką i wyrównaną kadrę, więc jeśli ktoś dozna kontuzji, łatwo go zastąpić. Po drugie, są w lepszej sytuacji niż my, ponieważ w mistrzostwach Ameryki Południowej nie mają za bardzo z kim rywalizować, więc mogą się znacznie krócej przygotowywać. U nas w Europie każdy może wygrać z każdym, więc przygotowania i mistrzostwa są bardzo ciężkie.

Nie da się jednak co roku odpuszczać Ligi Światowej, bo wtedy zaprotestują sponsorzy. Jak to pogodzić.

- To naprawdę bardzo trudne. Trzeba po prostu usiąść ze sponsorami i wspólnie ustalić, która impreza jest najważniejsza. Moim zdaniem w przyszłym roku nie da się dobrze przygotować do Ligi Światowej i mistrzostw świata. Na szczęście nie jestem trenerem i nie muszę o tym decydować (śmiech).

W sobotę PGE Skra zmierzy się z Delectą Bydgoszcz. Zagra Pan?

- To zależy od trenera. W ubiegłym tygodniu czułem się dobrze, ale zachorowałem i musiałem brać antybiotyk. Teraz jestem osłabiony, lecz po kilku dniach powinno mi to przejść. Trenuję już normalnie.

We wtorek był Pan na badaniu kolana. Jakie są wyniki?

- Wszystko jest w porządku.

Lubisz Siatkówkę?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Podziel się