Sport.pl

Kolejne kłopoty PGE Skry Bełchatów

Jarosław Bińczyk
2009-11-24 , aktualizacja: 26.11.2009 10:25
A A A Drukuj
Ledwie wyleczyli się Mariusz Wlazły i Jakub Novotny, a kłopoty ze zdrowiem ma Stephane Antiga. - Przeżyjemy to - mówi optymistycznie trener Jacek Nawrocki
Michał Winiarski
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Michał Winiarski
SERWISY
W sobotę bełchatowianie zagrają w meczu na szczycie z prowadzącą w tabeli Delectą Bydgoszcz. Niestety, trenerzy wciąż nie wiedzą, z których zawodników będą mogli skorzystać. Wydawało się, że w porównaniu do klubowych mistrzostw świata sytuacja będzie korzystniejsza, bowiem w coraz lepszej dyspozycji są obaj atakujący - Wlazły i Novotny. Niestety, w ubiegłym tygodniu ten pierwszy zachorował i dopiero dziś ma wznowić treningi. Jakby tego było mało, kłopoty z kolanem ma Antiga. - Stephane'a zaczęło boleć kolano. Po badaniach okazało się, że oderwał się kawałek zwapnienia. Mamy nadzieję, że do soboty uda się doprowadzić go do pełnej sprawności. Na razie tylko przyjmuje i broni, ale nie atakuje - opowiada Nawrocki.

Gdyby jednak Francuz nie wyzdrowiał, Skra będzie mieć w Bydgoszczy dwóch przyjmujących - Bartosza Kurka i Michała Bąkiewicza. Obaj wczoraj późnym wieczorem mieli dopiero wrócić z Japonii, podobnie jak Piotr Gacek, Daniel Pliński i Marcin Możdżonek. Dzisiaj będą mieć wolne, a jutro dołączą do kolegów z zespołu. Trudno przewidzieć, w jakiej będą dyspozycji, bo będą musieli poradzić sobie z ośmiogodzinną różnicą czasu.

Na szczęście pozostali zawodnicy są już zdrowi, choć kilka dni przerwy w zajęciach miał Michał Winiarski. Przyczyną była grypa.



Rozmowa z Michałem Winiarskim*

Jarosław Bińczyk: Po długiej przerwie wystąpił Pan w meczu (sparingu PGE Skry z AZS-em Częstochowa, przegranym 2:3) jako libero. Jak się grało?

Michał Winiarski: Myślałem, że będzie gorzej, bo od ponad czterech miesięcy nie odbijałem piłki. Muszę przyznać, że obawiałem się, iż nie będę mógł trafić w piłkę. Tymczasem nie miałem większych problemów z przyjmowaniem zagrywki ani obroną. Sam zastanawiałem się, skąd to się wzięło...

I do jakich wniosków Pan doszedł?

- Że prawdopodobnie jestem bardzo stęskniony za siatkówką.

To oznacza, że wkrótce zobaczymy Pana atakującego?

- Nie tak szybko, bo dopiero od tygodnia odbijam piłkę. Wszystko jest OK poza tym, że mam wielkie zakwasy mięśni, które bardzo mnie bolą. 11 grudnia mam we Włoszech ostatnie testy medyczne. Jeżeli wypadną dobrze, to zacznę atakować. Mam nadzieję, że w styczniu będę gotowy do gry.

W sobotę Skra zmierzy się z Delectą, klubem z Pana rodzinnej Bydgoszczy, który jest liderem PlusLigi.

- Jesteśmy silniejsi od Delecty, ale pięciu naszych zawodników zagra po powrocie z Japonii. To nie jest korzystne, bowiem najgorsze są trzeci i czwarty dzień aklimatyzacji. Wiem to z własnego doświadczenia. A ośmiogodzinna różnica czasu to bardzo dużo. Dostaną jednak dzień wolnego, więc powinni odpocząć. Poza tym w superformie jest Mariusz Wlazły. Na treningach uderzał tak mocno, że piłka prawie łamała ręce (śmiech ).

* Michał Winiarski ma 26 lat, we wrześniu wrócił do PGE Skry po trzyletnich występach w lidze włoskiej

Wlazły jest zdrowy - wystąpi już w sobotę »


Lubisz Siatkówkę?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Podziel się