Już po losowaniu Ligi Światowej wiadomo było, że walka w grupie D będzie się toczyć o drugie miejsce. Brazylia, nawet bez największych gwiazd, jest poza zasięgiem Polski, Finlandii czy Wenezueli. Po dwóch kolejkach scenariusz się sprawdza - najbardziej utytułowana drużyna ostatnich lat ma na koncie komplet zwycięstw. Straciła jednak punkt, ponieważ w piątek pokonała Finów tylko 3:2. W podstawowej szóstce zagrali wtedy słynni Giba i Rodrigao, których brakowało w spotkaniach z Polakami. Dzień później trener Bernardo Rezende znów postawił na mniej znanych Thiago Alvesa i Sidao, a efekt był taki, że Finowie w żadnym secie nie zdobyli więcej niż 20 punktów.
To każe inaczej spojrzeć na występ drużyny Daniela Castellaniego przeciwko mistrzom świata. Argentyńczyk narzekał po tych spotkaniach na wielką nerwowość w grze swoich zawodników. Jego zdaniem to była główna przyczyna łatwych porażek. W piątek nasza drużyna też nie imponowała spokojem (kilka punktów stracili, bo zabrakło im chłodnej głowy), ale pokazała charakter. Najpierw dwukrotnie doprowadzała do wyrównania, by w tie-breaku nie dać szans gasnącym w oczach Wenezuelczykom.
Spotkania w Lidze Światowej mają pokazać, kto w przyszłości może zastąpić Sebastiana Świderskiego, Pawła Zagumnego, Piotra Gruszkę oraz czy Michał Winiarski i Mariusz Wlazły mają dublerów. Największy problem Castellani będzie miał na rozegraniu, ponieważ Paweł Woicki, który rozpoczął mecz w podstawowej szóstce, grał słabo. Choć nie miał najlepszego przyjęcia zagrywki, to nawet przy dobrym dograniu piłki nie potrafił gubić bloku. Po czterech partiach zastąpił go Grzegorz Łomacz i spisywał się znacznie lepiej. Przede wszystkim urozmaicił grę naszej drużyny.
Inna sprawa, że miał ułatwione zadanie, bowiem razem z nim wyszedł na boisko Bartosz Kurek, który tydzień temu skręcił nogę. Na szczęście uraz nie był tak groźny, jak się wydawało, a skrzydłowy PGE Skry Bełchatów wsparł w ataku swojego przyjaciela i niedawnego kolegę klubowego Jakuba Jarosza. I to właśnie ta dwójka jest najbliższa wywalczenia miejsca w ścisłej kadrze. Jarosz zdobył w Caracas 25 punktów, zbijając ze skutecznością blisko 50 proc. Na jego pozycji to dobry wynik. Ważniejsze jest jednak to, że kończył piłki w kluczowych momentach. Kurek i Jarosz przez ostatni rok niewiele grali w Bełchatowie, ale - jak sami opowiadali - nie stracili czasu, bo mogli uczyć się od najlepszych.
Na grę w reprezentacji zasługują też środkowi - Marcin Możdżonek i Piotr Nowakowski. Obaj zdobyli sześć punktów blokiem i cztery zagrywką - serwowali najlepiej w drużynie. Pewnym punktem był też kapitan drużyny Michał Bąkiewicz, który ma duże szanse nawet na grę w podstawowej szóstce. Castellani szuka partnera dla Winiarskiego, a największym atutem kapitana reprezentacji jest przyjęcie zagrywki i obrona. W atakach z szybko rozegranych piłek też jest bardzo skuteczny.
Poza Woickim bezbarwnie wypadł Zbigniew Bartman popełniający wiele błędów w przyjęciu. W ataku nie pomagał mu Woicki, wrzucając go na podwójny czy potrójny blok. Co dziwne, niewiele wnosił do gry libero Krzysztof Ignaczak.
W sobotę i niedzielę Polacy zagrają w Łodzi z Brazylią. Już teraz wiadomo, że padnie rekord frekwencji - na każdy dzień sprzedano ponad 13 tys. biletów!
WENEZUELA - POLSKA 2:3 (25:21; 19:25; 25:20; 25:27; 15:11)
Polska: Woicki 1, Bartman 9, Nowakowski 14, Jarosz 25, Bąkiewicz 8, Możdżonek 9, Ignaczak (libero) oraz Łomacz, Kurek 7, Grzyb, Ruciak