Sport.pl

Pierwsze punkty Castellaniego

Jarosław Bińczyk
21.06.2009 , aktualizacja: 21.06.2009 19:37
A A A Drukuj
Daniel Castellani Fot. Małgorzata Kujawka / AG Daniel Castellani
Nawet bez najlepszych zawodników reprezentacja Polski siatkarzy potrafi wygrywać. Po dramatycznym spotkaniu drużyna Daniela Castellaniego pokonała Wenezuelę.
Już po losowaniu Ligi Światowej wiadomo było, że walka w grupie D będzie się toczyć o drugie miejsce. Brazylia, nawet bez największych gwiazd, jest poza zasięgiem Polski, Finlandii czy Wenezueli. Po dwóch kolejkach scenariusz się sprawdza - najbardziej utytułowana drużyna ostatnich lat ma na koncie komplet zwycięstw. Straciła jednak punkt, ponieważ w piątek pokonała Finów tylko 3:2. W podstawowej szóstce zagrali wtedy słynni Giba i Rodrigao, których brakowało w spotkaniach z Polakami. Dzień później trener Bernardo Rezende znów postawił na mniej znanych Thiago Alvesa i Sidao, a efekt był taki, że Finowie w żadnym secie nie zdobyli więcej niż 20 punktów.

To każe inaczej spojrzeć na występ drużyny Daniela Castellaniego przeciwko mistrzom świata. Argentyńczyk narzekał po tych spotkaniach na wielką nerwowość w grze swoich zawodników. Jego zdaniem to była główna przyczyna łatwych porażek. W piątek nasza drużyna też nie imponowała spokojem (kilka punktów stracili, bo zabrakło im chłodnej głowy), ale pokazała charakter. Najpierw dwukrotnie doprowadzała do wyrównania, by w tie-breaku nie dać szans gasnącym w oczach Wenezuelczykom.

Spotkania w Lidze Światowej mają pokazać, kto w przyszłości może zastąpić Sebastiana Świderskiego, Pawła Zagumnego, Piotra Gruszkę oraz czy Michał Winiarski i Mariusz Wlazły mają dublerów. Największy problem Castellani będzie miał na rozegraniu, ponieważ Paweł Woicki, który rozpoczął mecz w podstawowej szóstce, grał słabo. Choć nie miał najlepszego przyjęcia zagrywki, to nawet przy dobrym dograniu piłki nie potrafił gubić bloku. Po czterech partiach zastąpił go Grzegorz Łomacz i spisywał się znacznie lepiej. Przede wszystkim urozmaicił grę naszej drużyny.

Inna sprawa, że miał ułatwione zadanie, bowiem razem z nim wyszedł na boisko Bartosz Kurek, który tydzień temu skręcił nogę. Na szczęście uraz nie był tak groźny, jak się wydawało, a skrzydłowy PGE Skry Bełchatów wsparł w ataku swojego przyjaciela i niedawnego kolegę klubowego Jakuba Jarosza. I to właśnie ta dwójka jest najbliższa wywalczenia miejsca w ścisłej kadrze. Jarosz zdobył w Caracas 25 punktów, zbijając ze skutecznością blisko 50 proc. Na jego pozycji to dobry wynik. Ważniejsze jest jednak to, że kończył piłki w kluczowych momentach. Kurek i Jarosz przez ostatni rok niewiele grali w Bełchatowie, ale - jak sami opowiadali - nie stracili czasu, bo mogli uczyć się od najlepszych.

Na grę w reprezentacji zasługują też środkowi - Marcin Możdżonek i Piotr Nowakowski. Obaj zdobyli sześć punktów blokiem i cztery zagrywką - serwowali najlepiej w drużynie. Pewnym punktem był też kapitan drużyny Michał Bąkiewicz, który ma duże szanse nawet na grę w podstawowej szóstce. Castellani szuka partnera dla Winiarskiego, a największym atutem kapitana reprezentacji jest przyjęcie zagrywki i obrona. W atakach z szybko rozegranych piłek też jest bardzo skuteczny.

Poza Woickim bezbarwnie wypadł Zbigniew Bartman popełniający wiele błędów w przyjęciu. W ataku nie pomagał mu Woicki, wrzucając go na podwójny czy potrójny blok. Co dziwne, niewiele wnosił do gry libero Krzysztof Ignaczak.

W sobotę i niedzielę Polacy zagrają w Łodzi z Brazylią. Już teraz wiadomo, że padnie rekord frekwencji - na każdy dzień sprzedano ponad 13 tys. biletów!

WENEZUELA - POLSKA 2:3 (25:21; 19:25; 25:20; 25:27; 15:11)

Polska: Woicki 1, Bartman 9, Nowakowski 14, Jarosz 25, Bąkiewicz 8, Możdżonek 9, Ignaczak (libero) oraz Łomacz, Kurek 7, Grzyb, Ruciak

Lubisz Siatkówkę?

Najnowsze informacje Ekskluzywne zdjęcia prosto na Twojego Facebooka

Podziel się