Sport.pl

Szok w Treviso. Sisley - Zaksa 2:3

Zaksa ma ogromną szansę na pierwsze zwycięstwo w europejskich rozgrywkach. W środę w pierwszym meczu finału Pucharu CEV pokonała na wyjeździe wielki włoski Sisley Treviso
Zwycięstwo co prawda nie przesądza jeszcze losów Pucharu CEV, ale bardzo zbliża nasz zespół do jego zdobycia. Kędzierzynianie muszą jeszcze wygrać w sobotę rewanż we własnej hali. A jeśli im się to nie uda, o zwycięstwie decydować będzie tzw. złoty set (grany jak tie-break do 15).

Środowy pojedynek przyniósł kibicom niesamowite emocje. Początek był bardzo obiecujący, Zaksa jakby szybciej weszła w mecz i trzykrotnie prowadziła (1:0, 2:1, 3:2). Niestety, okazało się, że tylko na tyle stać było naszych siatkarzy w tej partii. Sisley "wrzucił" bowiem wyższy bieg, z minuty na minutę powiększał przewagę i gładko wygrał do 17.

Po takiej porażce wydawało się, że w drugiej partii kędzierzynianom bardzo trudno będzie się podnieść, zwłaszcza że gospodarze kontynuowali dobrą grę i na początku odskoczyli już nawet na trzy punkty. Kędzierzynianie jednak pokazali charakter, szybko odrobili straty i przejęli inicjatywę, a do końca partii trwała zacięta walka. Końcówka należała do przyjezdnych, którzy od stanu 22:22 zdobyli trzy "oczka" z rzędu i wyrównali stan meczu.

Trzeci set przypominał, niestety, ten pierwszy - Włosi znów szybko odskoczyli, a Zaksa mimo ambitnej walki nie zdołała już zniwelować strat i przegrała do 18. W czwartej partii sytuacja ponownie zmieniała się jak w kalejdoskopie. Tym razem to nasi siatkarze dominowali na parkiecie, zaś wyraźnie zaskoczeni Włosi nie mogli wiele na to poradzić. Tym samym o końcowym triumfie zadecydować musiał tie-break.

W nim wyrównana walka była tylko na początku (4:4), później goście odskoczyli na trzy "oczka" (7:10) i nie dali się już dogonić.

Do Włoch wraz z drużyną poleciał powracający do zdrowia po poważnej kontuzji Sebastian Świderski. Ale choć był wpisany w meczową dwunastkę, siedział w dresie na ławce rezerwowych - nie jest jeszcze gotowy do gry i na parkiecie ostatecznie się nie pojawił.

Na meczu nie mogło zabraknąć oczywiście także nowego trenera reprezentacji Polski - Włoch Andrea Anastasi to były zawodnik Sisleya (zdobył z nim m.in. właśnie Puchar CEV w 1991 roku), w hali w Belluno (tam Sisley rozgrywa swoje spotkania) zasiadł na honorowym miejscu w pierwszym rzędzie.

Sisley Treviso - Zaksa Kędzierzyn-Koźle

(25:17, 22:25, 25:18, 22:25, 11:15)

Sisley: Fei, Bonifante, Bontje, Kovar, Maurotti, Bjelica, Farina (l) oraz Marcelinho, De Togni, Papi, Horstnik

Zaksa: Zagumny, Jarosz, Ruciak, Gladyr, Kaźmierczak, Urnaut, Gacek (l) oraz Idi, Witczak