Sport.pl

Organika walczyła o półfinał. Zabrakło sił

Siatkarki Organiki Budowlanych dzielnie walczy z czołową drużyną ligi włoskiej - Chateau d'Ax Urbino. Niestety, przegrały, ale po raz kolejny pokazały wielki charakter.
Łódzka drużyna prowadzona przez Małgorzatę Niemczyk w ciągu 72 godzin rozegrała dziesięć setów. W żeńskiej siatkówce tak wyczerpujące maratony zdarzają się bardzo rzadko. Jeśli do tego dodać przeraźliwie długą podróż Organiki do Włoch autokarem, która trwała 20 godzin środowy trzy kilometrowy spacer w śnieżnych zaspach i zawiei, to można stwierdzić, że łodzianki przeżyły hardcorową lekcję przetrwania.

Z powodu niespodziewanych opadów śniegu, jeszcze w środę do południa, nie było wiadomo, czy spotkanie zostanie rozegrane. W całym Urbino od rana nie było prądu. Komunikacja miejska została całkowicie sparaliżowana. Później było już lepiej i halę udało się przygotować do meczu.

Łodzianki w tej rywalizacji były spisane na straty. Porażka 0:3 w pierwszym pojedynku, nie mogła napawać optymizmem. W Łodzi Włoszki pokazały, że są zdecydowanie lepszą drużyną.

Wymęczona Organika - po poniedziałkowym horrorze - z mistrzem Polski Aluprofem Bielsko-Biała, nie zamierzała jednak pożegnać się z europejskimi pucharami bez walki.

Łódzkie siatkarki od początku postawiły Włoszkom bardzo wysoko poprzeczkę. Największą bitwę stoczyły w drugim secie, który rozstrzygnął się dopiero na przewagi. W kolejnym też triumfowali łodzianki i sensacja, w postaci wygrania meczu i doprowadzenia do "złotego seta" wisiała w powietrzu. Niestety, dwie kolejne partie wygrały gospodynie. Nie obyło się jednak bez błędów sędziów, w tym najbardziej głównego Lajosa Mocsnika z Węgier. Marcin Chudzik, prezes Organiki mówi, że ich praca była skandaliczna. - Najpierw ukarali żółtą kartką Małgosię Niemczyk, a później Kasię Zaroślińską. Tylko dlatego, że grzecznie zwróciła uwagę arbitrom, za to, że nie uznali jej ewidentnego ataku w boisko - mówi Chudzik. - Żegnamy się z pucharami, ale z podniesionym czołem. Gdyby drużyna była trochę bardziej wypoczęta, sędziowie prowadzili ten mecz bardziej obiektywnie, a kontuzje nie wykluczyłyby Joasi Mirek i Julii Szeluchiny, to jestem pewien, że znaleźlibyśmy się w półfinale Pucharu CEV - kończy Chudzik.

Do następnej rundy tych rozgrywek awansował za to MKS Dąbrowa Górnicza, który wyeliminował w ćwierćfinale francuski Aspit Mulhouse (3:0, 3:2).

Chateau d'Ax Urbino - Organika Budowlani 3:2

Sety: 25:19, 26:28, 21:25, 25:9, 15:5

Chateau: Dalia, Patrauskaite, Garzaro, Colombo, Di Iulio, Wilson, Leonardi (libero) oraz De Olivera, Lapi

Organika: Szymańska, Bryda, De Paula, Zaroślińska, Kosek, Wojcieska, Ciesielska (libero) oraz Echenique, Teixeira