Sport.pl

Po debiucie Organiki w Lidze Mistrzyń. Potencjał jest

Pierwsze spotkanie Organiki Budowlanych w Lidze Mistrzów pokazało, że drużyna ma naprawdę duży potencjał. Ale do najlepszych w Europie trochę jej jeszcze brakuje.
Po dwóch setach meczu z MC-Carnaghi Villa Cortese blisko sześć tysięcy łódzkich kibiców w Atlas Arenie nie miało wesołych min. Ich drużyna była bowiem tylko tłem dla wicemistrza Włoch. Co ciekawe, zawodziły te siatkarki, które miały być wzmocnieniem, a więc mistrzyni Europy Joanna Mirek czy Katie Olsovsky. Ta pierwsza nieźle przyjmowała, ale nie skończyła żadnego z pięciu ataków. Amerykanka zaś zbijała 13 razy, lecz zdobyła tylko trzy punkty.

Na szczęście trener Wiesław Popik ma w kadrze dwie Katarzyny - Zaroślińską i Brydę. Obie pokazały tę cechę, którą łódzka drużyna imponowała w poprzednim sezonie, czyli waleczność. A że w siatkówkę grać potrafią, fani mieli ponad 20 minut radości. Organika wręcz rozbiła w trzecim secie jednego z kandydatów do wygrania Ligi Mistrzów. Gospodynie grały jak natchnione. W ataku miały 55-procentową skuteczność, w przyjęciu 76 proc. pozytywnego (świetnie radziły sobie Karolina Kosek i Katarzyna Ciesielska), a do tego dołożyły po dwa asy i bloki (w tym elemencie wygrały w meczu 13:9). O jakości ich gry świadczy to, że rywalki popełniły wówczas tylko jeden błąd, więc łodzianki same wypracowały sobie sukces.

Niestety, przestój na początku czwartej partii pogrzebał szansę na tie - break. Strata kilku punktów z rzędu tak usztywniła łódzkie siatkarki, że przestały walczyć. - Nie przyjmowaliśmy zagrywek, które wcale nie były trudne - żałował trener Wiesław Popik.

Trudno się cieszyć z porażki, ale nie można też rozpaczać. Przede wszystkim dlatego, że przeciwnik to z pewnością europejska czołówka. Jeśli nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, Villa Cortese powinna zagrać w Final Four. Potencjał ma bowiem ogromny. Taismary Aguero, Lindsay Berg, Aurea Cruz, Megan Hodge, Sara Anzanello czy nieobecna w Łodzi Paola Cardullo to gwiazdy światowego formatu.

Jednak na ich tle łodzianki nie powinny mieć wielkich kompleksów. Po pierwsze, w większości są od nich młodsze. Aguero ma 33 lata, a występująca na tej samej pozycji Zaroślińska jest o dziesięć lat młodsza (obie zdobyły po 18 punktów, choć ta druga grała znacznie mniej). Rewelacyjna w środę Bryda ma dopiero 20 lat, zaś druga przyjmująca - Kosek - 25. Miło było też patrzeć, jak po profesorsku gra najbardziej doświadczona wśród gospodyń - Julia Szeluchina.

O awans do fazy pucharowej będzie ciężko, bo w grupie Organika ma jeszcze innego potentata - RC Cannes, z którym zmierzy się za tydzień. Wcześniej, bo w piątek, zagra z Aluprofem Bielsko-Biała o Superpuchar.

Pierwsze koty za płoty

Szymon Bujalski: Co zadecydowało o waszej porażce? Debiutancki stres?

Sylwia Wojcieska *: Myślę, że stres na pewno miał jakieś znaczenie. Ale na pewno nie można powiedzieć, że przeszłyśmy obok meczu. Podeszłyśmy do niego z wolą walki, bo bardzo zależało nam na pokazaniu się z jak najlepszej strony, zwłaszcza w tak ważnym spotkaniu i z takim trudnym rywalem. Czegoś nam jednak zabrakło...

No właśnie, czego?

- Szczerze? Trudno powiedzieć. Może w pewnych momentach koncentracji, może konsekwencji, może pewności siebie? Nie wiem... Cóż, jak to się mówi: pierwsze koty za płoty.

Włoszki we wszystkich zwycięskich setach grały niemal bezbłędnie.

- A my popełniałyśmy zbyt wiele prostych błędów, zgadza się. Teraz trudno mi powiedzieć, z czego to wynikało. Mądrzejsze będziemy dopiero po analizie meczu. Na pewno pokazuje to jednak, że jeśli chcemy walczyć z najlepszymi jak równy z równym, to czeka nas jeszcze wiele ciężkiej pracy.

Jaki wpływ na waszą postawę miało to, że był to dla waszej drużyny pierwszy mecz w sezonie?

- Na pewno każda z nas bardzo się cieszyła, że wreszcie zaczyna się gra o punkty. Nie mogłyśmy się już tego doczekać, bo przerwa od meczów o stawkę była długa. Emocje były tym większe, że już na pierwszy ogień trafił się nam występ w Lidze Mistrzów, i to z naprawdę dobrym przeciwnikiem. Nam na pewno emocje mocno się udzieliły. Pozostaje mieć nadzieję, że kibice, którzy przyszli do hali, nie żałowali swojej decyzji i mimo porażki byli zadowoleni z naszej postawy. Dałyśmy z siebie wszystko.

Wygrany do 16 trzeci set pokazał, że potencjał Organiki jest duży.

- Zgadza się. Dlatego też myślę, że napsujemy krwi jeszcze niejednemu przeciwnikowi. Wierzę w to, bo chcemy walczyć o naprawdę wysokie cele. Debiut w Lidze Mistrzów już za nami, dlatego liczę, że do następnych spotkań podejdziemy już z większym spokojem i zagramy na większym luzie. Chłodna głowa jest w takich meczach bardzo ważna, co pokazał właśnie trzeci set. Gdy Kasia Zaroślińska i Kasia Bryda zaczęły w nim seriami zdobywać punkty, w grze całego zespołu pojawiła się większa pewność siebie i większa radość. W kolejnych meczach musimy postarać się, by zagrać w taki sposób więcej niż jednego seta.

* Sylwia Wojcieska ma 25 lat i gra na pozycji środkowej. Spotkanie z Villa Cortese było dla niej oficjalnym debiutem w Organice. Zdobyła trzy punkty: po jednym atakiem, blokiem i zagrywką