Sport.pl

Siatkówka. Tie-break w Berlinie, trudna sytuacja Resovii w Lidze Mistrzów

Sara Kalisz
14.02.2017 22:17
A A A

PATRYK OGORZAŁEK

Po 5. kolejce rozgrywek Ligi Mistrzów sytuacja Asseco Resovii Rzeszów skomplikowała się. Porażka w pięciu setach z Berlin Recycling Volleys umocniła Niemców na czele grupy, a wicemistrzów Polski skazała na liczenie punktów w kolejnym meczu z Duklą Liberec.
Choć dla rzeszowian pojedynek rozpoczął się nieźle (7:2), to pewniejsza gra Kromma i błędy w polu serwisowym gości zmniejszyły dystans między zespołami (9:10). Niemiecka drużyna postawiła na blok, co przy niepewnie grającym Jochenie Schoepsie i punktującym ze skrzydła Paulu Carollu wyrównało wynik spotkania (14:14). Po zatrzymaniu Thibault Rossarda na siatce Andrzej Kowal przerwał grę, ale po powrocie na boisko jego zawodnicy nie przyjęli zagrywki rywali (14:16). Od tego momentu w ofensywie byli gospodarze, poprzez szybkie kontry wykorzystujący rozchwianie Resovii w ataku (20:16). Pojawienie się na parkiecie Thomasa Jaeschke niewiele zmieniło, bo bez dogrania piłki do Fabiana Drzyzgi goście nie byli w stanie punktować. Set został przez nich przegrany 20:25.

Początek kolejnej partii był bardziej wyrównany (8:7). Przez to, że Resovia lepiej prezentowała się w przyjęciu, łatwiej było jej zdobywać kolejne punkty, ale ta tendencja utrzymała się tylko do chwili, gdy mniej aktywny na siatce był Graham Vigrass. Kanadyjski środkowy wkrótce wybił rywali z uderzenia i na tablicy wyników znów pojawił się remis (12:12). Jedynym zawodnikiem, z którym berlińczycy mieli problem był Jaeschke, jednak przy Drzyzdze rozgrywającym z trzeciego metra nie stanowiło to dla nich większego zagrożenia (19:17). Set zakończyła taktyczna zagrywka siatkarzy z Niemiec (25:22).

Wydawało się, że scenariusz z poprzedniej partii się powtórzy, i że po początkowym prowadzeniu Resovia odda kontrolę w ręce przeciwników (8:7). Tak się jednak nie stało, a największy w tym udział miał Jaeschke, który był jedynym pewnym siatkarzem po stronie Resovii (15:12). Choć polski zespół przez dłuższy czas utrzymywał przewagę (20:17), to w końcówce praktycznie utracił ją przez ryzykowne, ale skuteczne zagrania niemieckiego rozgrywającego (20:19). Wkrótce jednak gospodarze zaczęli się mylić i dzięki temu wspomniany Amerykanin zdobył punkt na wagę przedłużenia meczu (25:21).

Błędy Marko Ivovica w ofensywie, długie wymiany i skuteczne ataki Jaeschke - te właśnie akcje przyczyniły się do remisu na początku czwartego seta (10:10). Im dłużej trwała partia, tym gorzej spisywali się gospodarze (13:15), a Resovia weszła na poziom, gwarantujący jej doprowadzenie korzystnego wyniku do końca (19:14). Po ataku niezawodnego do tej pory Jaeschke rzeszowianie przedłużyli swoje szanse na zwycięstwo w meczu (25:20), a świeżo nabytą pewność siebie starali się wykorzystać również na początku piątego seta (3:4). Po podwójnym odbiciu Drzyzgi to berlińczycy zaczęli jednak budować przewagę, na co Andrzej Kowal zareagował przerwaniem gry. Choć później wynik się wyrównał, to finalnie po bloku na Ivovicu w meczu zwyciężyli gospodarze (15:13).



(25:20, 25:22, 21:25, 20:25, 15:13 )



Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
Komentarze (2)
Zaloguj się
  • opty2

    Oceniono 2 razy 2

    Szkoda. Z drugiej strony, w Berlinie nie grają żadne gwiazdy ani skład nie jest tak kosztowny, pewnie budżet też jest o wiele mniejszy. I co, można wygrywać? Można. Zespół berliński naprawdę grał bardzo dobrze, widać że jest poukładany.
    A nasz gwiazdozbiór? Wyglądał średnio.

  • nowecba

    Oceniono 2 razy 2

    troche wstyd

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX