Jesteś kibicem i jesteś z Łodzi? Musisz zostać fanem Facebooka Łódź - Sport.pl » Za drużyną z Bełchatowa najtrudniejsze styczniowe mecze. Najpierw w PlusLidze pokonała lidera, czyli Zaksę Kędzierzyn-Koźle, zamieniając się z nią miejscami w tabeli. Później w imponującym stylu zdobyła po raz szósty Puchar Polski. Tydzień później już w swojej hali podejmowała Resovię, z którą rozegrała tak zacięty pojedynek z półfinale pucharu.
Rzeszowianie przed przyjazdem do Bełchatowa podkreślali, że chcą się zrewanżować za porażkę sprzed ośmiu dni. Za to PGE Skra walczyła o utrzymanie pierwszego miejsca, a także... dodatkowe wolne od treningów. - Przed meczem zapowiedziałem, że jeśli wygramy, na następnym treningu spotkamy się dopiero w czwartek - opowiadał
Jacek Nawrocki. To z pewnością była dodatkowa mobilizacja dla jego podopiecznych. Ale nie wszyscy wierzyli, że to jest prawda. - Trenerze, to kiedy naprawdę się spotykamy - pytał już po meczu Mariusz Wlazły, kapitan drużyny.
- W czwartek rano - tłumaczył szkoleniowiec. Dodał jednak, że do tego czasu siatkarze będą musieli raz pójść do siłowni i poćwiczyć według specjalnego indywidualnego programu, który każdy z nich dostanie. Gracze z Bełchatowa podkreślali, że taki odpoczynek jest im potrzebny, bo występ w turnieju finałowym Pucharu Polski był bardzo wyczerpujący. - Ja o dziś nie doszedłem w pełni do siebie - opowiadał
Bartosz Kurek, MVP spotkania z Resovią.
Wolne dni to także efekt przyznania PGE Skrze finału Ligi Mistrzów. Gdyby nie to, w środę bełchatowianie rozegraliby pierwszy mecz fazy pucharowej. Ich ostatni rywal - Resovia - zaraz po meczu pojechała do Warszawy, skąd w niedzielę rano poleciała do Stambułu, gdzie we wtorek zagra z Fenerbahce w pucharze CEV. Trenerem zespołu ze stolicy Turcji jest Daniel Castellani.
Rok Skry Bełchatów, najlepszej siatkarskiej drużyny w Polsce. Siódmy tytuł i "złote" rozczarowanie