Formuła ligi zamkniętej sprawia, że Lotos Trefl nie musi martwić się w tym sezonie o utrzymanie, mimo że jest zdecydowanie najsłabszym zespołem w stawce. Do przedostatniego w tabeli Indykpolu
AZS Olsztyn traci pięć punktów, do ósmej Politechniki Warszawskiej - sześć. Szanse gdańszczan na awans do play-off (zagra w nim osiem najlepszych zespołów) nie są więc wielkie, ale walczyć trzeba.
Ich sobotni rywal ma zupełnie inne cele. Zaksa to jeden z faworytów do tytułu mistrza Polski, zespół w którym aż roi się od gwiazd. Największą jest rozgrywający reprezentacji Polski Paweł Zagumny, w kręgu zainteresowań trenera Andrei Anastasiego znajdują się też przyjmujący Michał Ruciak, środkowy Patryk Czarnowski czy libero Piotr Gacek. Choć ten ostatni w zespole narodowym przegrywa ostatnio rywalizację nie tylko z Krzysztofem Ignaczakiem, ale również z młodym Pawłem Zatorskim. Jest również dwójka znakomitych Francuzów: atakujący Antonin Rouzier i przyjmujący Guillaume Samica.
Po 11. kolejkach ZAKSA zajmuje w tabeli 2. miejsce, ale ma tylko punkt mniej od Skry Bełchatów i realne szanse, aby przystąpić do play-off z numerem 1. Dlatego, mimo wielu kontuzji czołowych zawodników, w Gdańsku interesuje ich tylko zwycięstwo. W Ergo Arenie zabraknie nie tylko wyłączonego z gry od kilku miesięcy Sebastiana Świderskiego, ale również dwóch podstawowych środkowych - Czarnowskiego i Jurija Gładyra. Pod znakiem zapytania stoi również występ Samiki. W zespole Trefla do gry gotowi są wszyscy zawodnicy.
Sobotnie spotkanie Lotosu Trefl z Zaksą rozpocznie się o godz. 15.