Sport.pl

Siatkówka. Matlak o Niemczyku: Ma zlasowany mózg

- Między nami jest wspólna niechęć. Oskarżyłem go, i dalej to robię, o wypadek mojej żony. Trafiła do szpitala przez takie właśnie, a nawet gorsze, komentarze. Teraz Niemczyk chce mnie zniszczyć, zemścić się - opowiada trener kadry siatkarek Jerzy Matlak o Andrzeju Niemczyku.
Dziewiąte miejsce reprezentacji Polski siatkarek na mistrzostwach świata w Japonii przyjęto raczej chłodno. Kadra mogła ugrać więcej, tym bardziej, że decydujące mecze przegrywała przez własne błędy i brak koncentracji, ale fala krytyki przez głowę Matlaka raczej się nie przetoczyła. Głośno, dosadnie i niepochlebnie wyrażał się o grze polskiej drużyny głównie były jej szkoleniowiec Andrzej Niemczyk. Na jego zarzuty w wywiadzie dla telewizji nSport ostro odpowiedział Jerzy Matlak.

- Komentarz mój w sprawach Andrzeja Niemczyka: łączy nas tak zwana wspólna niechęć od tamtego roku trwająca. Ja go oskarżyłem, i dalej to robię, o wypadek mojej żony, która po prostu, po jego napaściach właśnie w tym stylu, a nawet jeszcze gorszym, wylądowała ciężko chora w szpitalu i do dzisiaj tego ślady są - zaczyna Matlak.

- Powiem tak: pan Andrzej Niemczyk mógł w 2006 roku uczestniczyć w mistrzostwach świata, wtedy wiedziałby, o czym mówię. Ze względów jednak takich, o których wszyscy wiedzą, odwołano go dwa tygodnie wcześniej z funkcji trenera. Nie bywał na treningach, nie wiedział, co się dzieje, pożegnał się z Małgośką Glinką, która zrezygnowała z kadry, zarzucając mu niewiedzę o tym, co mówi i co robi. Dlatego nie powinien mówić, jak miało być na MŚ, bo on nigdy na nich nie był - mówi obecny trener kadry.

- Chwalę go za medale na mistrzostwach Europy, ale to, co robi teraz dla siatkówki... zarzuca różne rzeczy, nie wiedząc, co tam się działo, w jaki sposób to wszystko było zorganizowane. Trener, który jest przy tym zespole, ma dużo większą wiedzę niż ktoś, kto siedzi w fotelu i opluwa innych. A robi to od dłuższego czasu. Nie wiem, czy z własnej woli, czy na zamówienie - dodaje Matlak.

- Kiedyś byliśmy długie lata dobrymi znajomymi, mieliśmy szacunek do siebie, ale to, co on dziś robi... niech komentują inni. Dobrym człowiekiem to on nie jest. Facet ma już troszeczkę zlasowany mózg z różnych względów, gada często bzdury. Zawsze uznawałem jego fachowość, ale to nie jest kwestia fachowości, to kwestia żalu, rozgoryczenia, zemsty. Tak się nie robi, on chce zniszczyć człowieka - kończy Jerzy Matlak.



"Niespotykany" raport Matlaka


Więcej o: